Witam, jako że właśnie wczoraj przyjechałem do domu po licznych anomaliach szpitalnych pozwolę sobie ująć to w jeden "konglomerat" pytań i informacji
Przede wszystkim należy zacząć od wyniku histopatologicznego z zabiegu ns-RPLND, który odbył się
4.01.2013_________________________________________________________________________________
Wykonano usługi:
Biopsja wieloblokowa duża materiału operacyjnego
Miejsce pobrania:
węzły okołoaortalne
Wynik badania patomorfologicznego:
MAKRO: Fragment tkanki o wymiarach 6,5x4x1,5 [cm], w jego obrębie liczne węzły chłonne śr. do 1,5cm.
MIKRO: Lymphadenitis reactiva (0/26).
_________________________________________________________________________________
...czyli wszystko gra w przestrzeni zaotrzewnowej, jak z tego wynika.
W szpitalu COI wykonano:
5.02.2013 wykonano torakotomię lewostronną, metastasektomię. Zabieg wykonano bez powikłań. W okresie pooperacyjnym zakażenie Clostridium Difficle; włączono Metronidazol z poprawą. Pacjent w stanie ogólnym dobrym wypisany do domu z zaleceniami jak niżej:
-badanie kontrolne
6.03.2013 (wtedy też odbiorę hist-pat, przyp.)
-zdjęcie szwów za 10 dni
-Metronidazol 3x500mg przez 5 dni
-DHC 2x60mg stopniowo odstawiając
-Paracetamol 2tab. w razie bólu (czego robić nie zamierzam, przyp.)
Mój komentarz: Wykonano mi w szpitalu
AŻ 4 RAZY RENTGEN, co w kontekście przyszłych, licznych tomografii nie brzmi najlepiej. Oprócz tego kilkukrotnie badania krwi oraz posiew kału na obecność clostridium.
Po operacji czułem się świetnie, przed znieczuleniem zostałem dokręgosłupowo zacewnikowany, co później okazało się idealną drogą administracji leków przeciwbólowych, które miałem podawane automatyczną pompą. Operacja wykonana o 13:00, do rana następnego dnia byłem w pozycji leżącej. Od rana mnie "usadzono" i kazano wykonywać jakkieś tam ćwiczenia, co było komiczne bo uwieszałem się na siostrze i spałem

. Oprócz tego wymiotowałem kilkukrotnie do wieczora, ale słowo daję - czołg mógłby po mnie przejechać, a ja bym nic nie poczuł - POLECAM DOKRĘGOSŁUPOWE CEWNIKI

. Gorsza sprawa z pobraniem krwi - moje żyły, a w zasadzie to co po nich zostało to obraz wakacji w groznym - nędza i rozpacz. Siostry kłuły mnie po kilkanaście razy, po palcach, po stopach, po kostkach i ledwo "nakapały" do probówki na morfologię - takie badania pewnie nie są nawet miarodajne...
Zalecam wszystkim chłopakom, którzy to czytają, a mają w perspektywie 4 BEP'y - jak ja - zakładajcie sobie porty naczyniowe - mi też zalecano, doktorzy odradzali, a ja myśląc, że jakoś to będzie popełniłem błąd i nie zdecydowałem się na ten krok.Następna doba to wyjęcie wszystkich plastikowych rurek, włączając w to dren. W tym dniu dostałem gorączki wieczorem (Clostridium już się zadomowiło, lecz nikt jeszcze tego nie przypuszczał). Rany pooperacyjne już kompletnie nie bolały, coś tam było czuć, ale spodziewałem się gorszego czytając wasze opisy i przestrogi. Ogólnie nawet po orchidektomii miałem większe bóle i dyskomforty - poważnie. Cięcie wykonano z dostępu tylno-bocznego i biegnie ono dzieląc mięsień najszerszy grzbietu na pół poprzecznie (ogranicza to możliwości ruchu kończyny lewej). Lekarz powiedział, że zastał tam obraz opisywany w tomografii, a więc nie było dalszego nowotworzenia, miejmy nadzieję. Mówił, że 3mm guzek z prawego płuca zostawia w spokoju i zaleca go obserwować, choć ledwie go widać na TK. Ponadto oprócz jednego segmentu z lewego płuca usunął mi węzły chłonne, które na TK widniały jako podejrzane nowotworowo. Kompleksowa robota
Następne dni to była męka ze szpitalną sraczką "Clostridium difficle". Nuda, monotonia, brak sił, apetytu i ciągła chęć na wymioty. To była przyczyna mojego, tak długiego, pobytu w COI.
Pytania:
1. What's now? Rejestrować się do przychodni onko (mam w sumie umówiony termin na maj wrazie w), czy, jako że jestem pacjentem po operatywach lecieć prosto na oddział? Heh, chciałbym wycfanić się z kolejki, nie ukrywam

.
2. Bardzo przydałoby się zrobić tomografy, gdyż ostatnie były 4 miesiące temu. Czy się mylę?
3. Dostałem receptę na dihydrokodeinę, jednakże Aptekarka nie chciała zrealizować (stwierdziła, że DHC tylko na różowej recepcie, podczas gdy ja mam wypisane na białej). Co z tym fantem zrobić? Do doktora oczywiście nie można się dodzwonić, a to pewnie i tak by nic nie pomogło; rodzinny chyba nie ma uprawnień na pisanie różowych recek, i co teraz? A może to aptekarka się myli?
http://www.farmacjaija.pl/poradnik-farm ... la-rp.htmlTutaj info, jakoby się myliła, jednakże notka z 2010 roku może być nieaktualna.