Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et teratoma

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez troll » 16 Sty 2013, 18:29

Witaj,

Możesz też wysłać dokumentację kurierem z dokładnie zaadresowaną kopertą (instytucja, adres, imię i nazwisko, pokój). Wiem, że kilka osób tak robiło i wszystko docierało na miejsce. Wobec kosztów i trudów "wyprawy" jest to chyba niezła alternatywa :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez kat1340 » 03 Lut 2013, 10:47

Hej,

dokumenty na szczęście dostarczone przez znajomego z Wawy.

operacja w ten wtorek - ostateczna egzekucja raka; do usunięcia z tego co kiedyś ustalaliśmy z doktorem Głogowskim (COI, klinika chorób płuc) 6mm i 5mm zmiany w lewym płucu (obie w 8 segmencie :mrgreen: ) i pakiet węzłów ze śródpiersia (13x9mm). Prawe płuco poradziło sobie z nowotworem samo, a zauważone przez radiologa 3mm ognisko prawdopodobnie zostało zauważone oczami wyobraźni jak to stwierdził dr. Głogowski.

Parę pytań odnośnie tej operacji:

1. Jak długo pacjent leży w szpitalu po zabiegu?
2. W jaki sposób lekarz usunie węzeł ze śródpiersia? Mediastinoskopia?
3. Czy jakieś specjalne bóle są odczuwalne po tym zabiegu, no i ile czasu się utrzymują? Czy jest szansa na jakieś długo działające opioidy w stylu buprenorfiny? Byłoby to wygodne dość.
4. Co po zabiegu? Planowałem w poniedziałek telefonicznie zarejestrować się do dr. Świątoniowskiego tak by termin nie był zbyt odległy od mojego wyjścia ze szpitala, czy przed wizytą oznaczać markery? A może oznaczyć je w COI w poniedziałek przed wtorkowym zabiegiem?

pozdrawiam was ;)
kat1340
 
Posty: 99
Rejestracja: 21 Maj 2012, 23:42

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez Adrian1975 » 03 Lut 2013, 21:34

powodzenia Ziomal,
Jak będziesz po, daj znać, może bym Cię odwiedził.
Adrian
Adrian
seminoma testis PT1, 4BEP w DCO, obecnie pod kontrolą w Krotoszynie
Awatar użytkownika
Adrian1975
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1009
Rejestracja: 01 Paź 2012, 19:00
Miejscowość: Trzebnica,DLN

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez arek » 03 Lut 2013, 22:31

Siemasz kat1340!
Cały wtorek będę kciuki trzymał za Ciebie i chirurgów, żeby dobrze swoją pracę wykonali!
kat1340 napisał(a):zauważone przez radiologa 3mm ognisko prawdopodobnie zostało zauważone oczami wyobraźni jak to stwierdził dr. Głogowski

:lol:
Oby tak było! ;)
kat1340 napisał(a):Planowałem w poniedziałek telefonicznie zarejestrować się do dr. Świątoniowskiego tak by termin nie był zbyt odległy od mojego wyjścia ze szpitala

:lol: :lol: :lol: a to żeś wypalił hehe
3-go stycznia kobitki płakały w kolejce, że rejestrowali na połowę kwietnia, więc teraz przy dobrych wiatrach rejestrując się telefonicznie, pewno dowiesz się, że masz szanse przed Wszystkimi Świętymi 01.list., ale próbuj na każdy sposób.
Trzymaj się mocno!
Odezwij się po wszystkim
Pozdrawiam
Arek
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT
Awatar użytkownika
arek
 
Posty: 649
Rejestracja: 21 Gru 2010, 21:26

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez troll » 04 Lut 2013, 01:05

Witam :)

A ja z merytorycznej strony postaram się odpowiedzieć na pytania:
1. Jak długo pacjent leży w szpitalu po zabiegu?

W zależności od przebiegu i rozległości operacji, okresu pooperacyjnego i wyników badań czas ten może wynieść od 3 do 7 dni i na taki okres musisz się przygotować. Dłuższe pobyty to na prawdę bardzo sporadyczne przypadki.
2. W jaki sposób lekarz usunie węzeł ze śródpiersia? Mediastinoskopia?

Jeśli węzeł jest osiągalny na drodze mediastinoskopii to jak najbadziej - jest to zabieg z wyboru. Natomiast gdyby nie był osiągalny to dostępem może być albo sternotomia (dostęp przez mostek) albo torakotomia przednio boczna. Ciężko mi się jednak wypowiedzieć w tej kwestii jako autorytet bo takowym nie jestem :) Najlepiej, gdybyś po prostu zapytał o to Twojego lekarza prowadzącego.
3. Czy jakieś specjalne bóle są odczuwalne po tym zabiegu, no i ile czasu się utrzymują? Czy jest szansa na jakieś długo działające opioidy w stylu buprenorfiny? Byłoby to wygodne dość.

Zabiegi operacyjne w obrębie klatki piersiowej należą do najbardziej bolesnych. Zwykle dotykają wszystkich chorych a to za sprawą dużej ingerencji w układ kostno-mięśniowy tej okolicy. Natomiast równie ważną kwestią jest to, że ze względu na dużą bolesność zabiegów na klatce piersiowej współczesna anestezjologia udostępnia wiele technik zapewniających pacjentom komfort bezbolesnego przejścia przez tego typu operacje. Przede wszystkim jest to znieczulenie przewodowe łączone z klasycznym znieczuleniem ogólnym (zwykle całkowicie dożylnym - TIVA). Założenie cewnika zewnątrzoponowego zapewnia nie tylko znieczulenie do zabiegu ale także możliwość podawania leków przeciwbólowych w okresie pooperacyjnym (a więc największego nasilenia dolegliwości bólowych) - utrzymanie cewnika zewnątrzoponowego może trwać nawet do 2-3 doby po zabiegu. W późniejszym okresie mogą być stosowane zarówno leki podawane dożylnie jak i doustnie (szczególnie ulubiony przez torakochirurgów Zaldiar - paracetamol + tramadol), które są bardzo skuteczne. W 2 tygodniu po zabiegu powinieneś już nie odczuwać żadnych znaczących dolegliwości bólowych.
4. Co po zabiegu? Planowałem w poniedziałek telefonicznie zarejestrować się do dr. Świątoniowskiego tak by termin nie był zbyt odległy od mojego wyjścia ze szpitala, czy przed wizytą oznaczać markery? A może oznaczyć je w COI w poniedziałek przed wtorkowym zabiegiem?

Oznaczenie stężenia markerów przed zabiegiem jest słuszną sprawą ale jeśli tego nie zrobisz to nie będzie to znaczącym przeoczeniem. Umówić się możesz oczywiście nawet na późniejszy termin a w razie czego możesz napisać tutaj, w ważnych sprawach dzięki uprzejmości dra Świątoniowskiego konsultacja może odbyć się na prawdę szybko.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez kat1340 » 04 Lut 2013, 18:03

Dziękuje za info. Mam ograniczenie możliwości pisania bo pisze z telefonu.

Anestezjolog mówił że cewnik kregoslupowy jest opcjonalny i gdybym go o to nie zapytał, nie zaproponowano by mi tego, dzięki trollu że o tym napisales :D.

Napisze co i jak po operacji - trzymajcię kciuki za doktora panowie ;D
kat1340
 
Posty: 99
Rejestracja: 21 Maj 2012, 23:42

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez kat1340 » 15 Lut 2013, 15:50

Witam, jako że właśnie wczoraj przyjechałem do domu po licznych anomaliach szpitalnych pozwolę sobie ująć to w jeden "konglomerat" pytań i informacji ;)


Przede wszystkim należy zacząć od wyniku histopatologicznego z zabiegu ns-RPLND, który odbył się 4.01.2013

_________________________________________________________________________________
Wykonano usługi:

Biopsja wieloblokowa duża materiału operacyjnego

Miejsce pobrania:

węzły okołoaortalne

Wynik badania patomorfologicznego:

MAKRO: Fragment tkanki o wymiarach 6,5x4x1,5 [cm], w jego obrębie liczne węzły chłonne śr. do 1,5cm.
MIKRO: Lymphadenitis reactiva (0/26).
_________________________________________________________________________________


...czyli wszystko gra w przestrzeni zaotrzewnowej, jak z tego wynika.


W szpitalu COI wykonano:

5.02.2013 wykonano torakotomię lewostronną, metastasektomię. Zabieg wykonano bez powikłań. W okresie pooperacyjnym zakażenie Clostridium Difficle; włączono Metronidazol z poprawą. Pacjent w stanie ogólnym dobrym wypisany do domu z zaleceniami jak niżej:

-badanie kontrolne 6.03.2013 (wtedy też odbiorę hist-pat, przyp.)
-zdjęcie szwów za 10 dni
-Metronidazol 3x500mg przez 5 dni
-DHC 2x60mg stopniowo odstawiając
-Paracetamol 2tab. w razie bólu (czego robić nie zamierzam, przyp.)


Mój komentarz: Wykonano mi w szpitalu AŻ 4 RAZY RENTGEN, co w kontekście przyszłych, licznych tomografii nie brzmi najlepiej. Oprócz tego kilkukrotnie badania krwi oraz posiew kału na obecność clostridium.

Po operacji czułem się świetnie, przed znieczuleniem zostałem dokręgosłupowo zacewnikowany, co później okazało się idealną drogą administracji leków przeciwbólowych, które miałem podawane automatyczną pompą. Operacja wykonana o 13:00, do rana następnego dnia byłem w pozycji leżącej. Od rana mnie "usadzono" i kazano wykonywać jakkieś tam ćwiczenia, co było komiczne bo uwieszałem się na siostrze i spałem :mrgreen: . Oprócz tego wymiotowałem kilkukrotnie do wieczora, ale słowo daję - czołg mógłby po mnie przejechać, a ja bym nic nie poczuł - POLECAM DOKRĘGOSŁUPOWE CEWNIKI :) . Gorsza sprawa z pobraniem krwi - moje żyły, a w zasadzie to co po nich zostało to obraz wakacji w groznym - nędza i rozpacz. Siostry kłuły mnie po kilkanaście razy, po palcach, po stopach, po kostkach i ledwo "nakapały" do probówki na morfologię - takie badania pewnie nie są nawet miarodajne... Zalecam wszystkim chłopakom, którzy to czytają, a mają w perspektywie 4 BEP'y - jak ja - zakładajcie sobie porty naczyniowe - mi też zalecano, doktorzy odradzali, a ja myśląc, że jakoś to będzie popełniłem błąd i nie zdecydowałem się na ten krok.

Następna doba to wyjęcie wszystkich plastikowych rurek, włączając w to dren. W tym dniu dostałem gorączki wieczorem (Clostridium już się zadomowiło, lecz nikt jeszcze tego nie przypuszczał). Rany pooperacyjne już kompletnie nie bolały, coś tam było czuć, ale spodziewałem się gorszego czytając wasze opisy i przestrogi. Ogólnie nawet po orchidektomii miałem większe bóle i dyskomforty - poważnie. Cięcie wykonano z dostępu tylno-bocznego i biegnie ono dzieląc mięsień najszerszy grzbietu na pół poprzecznie (ogranicza to możliwości ruchu kończyny lewej). Lekarz powiedział, że zastał tam obraz opisywany w tomografii, a więc nie było dalszego nowotworzenia, miejmy nadzieję. Mówił, że 3mm guzek z prawego płuca zostawia w spokoju i zaleca go obserwować, choć ledwie go widać na TK. Ponadto oprócz jednego segmentu z lewego płuca usunął mi węzły chłonne, które na TK widniały jako podejrzane nowotworowo. Kompleksowa robota :twisted:

Następne dni to była męka ze szpitalną sraczką "Clostridium difficle". Nuda, monotonia, brak sił, apetytu i ciągła chęć na wymioty. To była przyczyna mojego, tak długiego, pobytu w COI.


Pytania:

1. What's now? Rejestrować się do przychodni onko (mam w sumie umówiony termin na maj wrazie w), czy, jako że jestem pacjentem po operatywach lecieć prosto na oddział? Heh, chciałbym wycfanić się z kolejki, nie ukrywam ;).

2. Bardzo przydałoby się zrobić tomografy, gdyż ostatnie były 4 miesiące temu. Czy się mylę?

3. Dostałem receptę na dihydrokodeinę, jednakże Aptekarka nie chciała zrealizować (stwierdziła, że DHC tylko na różowej recepcie, podczas gdy ja mam wypisane na białej). Co z tym fantem zrobić? Do doktora oczywiście nie można się dodzwonić, a to pewnie i tak by nic nie pomogło; rodzinny chyba nie ma uprawnień na pisanie różowych recek, i co teraz? A może to aptekarka się myli?

http://www.farmacjaija.pl/poradnik-farm ... la-rp.html

Tutaj info, jakoby się myliła, jednakże notka z 2010 roku może być nieaktualna.
kat1340
 
Posty: 99
Rejestracja: 21 Maj 2012, 23:42

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez troll » 15 Lut 2013, 16:20

Witaj kat1340,

Jako, że post długi i pytań sporo to i odpowiedź musi być wyczerpująca :) Przede wszystkim jednak jako, że wróciłeś do nas prawie cały i mamy nadzieję w 100% zdrowy to należą Ci się gratulacje za dzielne zniesienie tego wszystkiego! A teraz czas na odpowiedzi:
Wykonano usługi:
Biopsja wieloblokowa duża materiału operacyjnego
Miejsce pobrania:
węzły okołoaortalne
Wynik badania patomorfologicznego:
MAKRO: Fragment tkanki o wymiarach 6,5x4x1,5 [cm], w jego obrębie liczne węzły chłonne śr. do 1,5cm.
MIKRO: Lymphadenitis reactiva (0/26).
_________________________________________________________________________________
...czyli wszystko gra w przestrzeni zaotrzewnowej, jak z tego wynika.

Na to wygląda. W przestrzeni zaotrzewnowej wszystko gra. Co nie zmienia faktu, że słusznie, że zmiany operowano.
Mój komentarz: Wykonano mi w szpitalu AŻ 4 RAZY RENTGEN, co w kontekście przyszłych, licznych tomografii nie brzmi najlepiej. Oprócz tego kilkukrotnie badania krwi oraz posiew kału na obecność clostridium.

W chirurgii klatki piersiowej to tak na prawdę standard. Dopóki funkcja płuc nie powróci do zadowalającego stanu (dokładnie chodzi o stwierdzenie zadowalającego stopnia rozprężenia płuca i wykluczenie jakiejś przetrwałej przestrzeni odmowej w opłucnej) nie ma mowy o wypisywaniu do domu. A jedynym sposobem na kontrolę co się dzieje w klatce piersiowej jest RTG. Nie ma w tym nic dziwnego i strasznego - RTG wykonuje się często wielokrotnie po zabiegach w obrębie klatki piersiowej - taka naturalna konsekwencja zabiegu. Nie masz się czym w tej kwestii przejmować.
1. What's now? Rejestrować się do przychodni onko (mam w sumie umówiony termin na maj wrazie w), czy, jako że jestem pacjentem po operatywach lecieć prosto na oddział? Heh, chciałbym wycfanić się z kolejki, nie ukrywam ;).

Myślę, że najlepiej będzie jeśli zarejestrujesz się na termin tuż po odebraniu wyników h-p fragmentu płuca. Wtedy dostaniesz i tak zlecenie na markery i ustalicie z Twoim lekarzem prowadzącym sposób dalszego postępowania. Zawsze możesz spróbować umówić się do CO-I. Co do pójścia od razu na oddział to napiszę to tak :) Jeśli dogadasz się z lekarzem, lekarz zechce Cię tam przyjąć - nie widzę przeszkód. Jednak to kłopotliwe w kwestii sporządzenia dokumentacji itd. itd. Ponieważ zostałeś już wypisany z O. Chir. Klp. to nie jesteś leczony szpitalnie a więc nie masz "prawa" do porady w Oddziale tylko w Poradni. Musisz mieć to na uwadze, bo to nie są nasze wymysły a tych niedobrych z NFZ :) Z drugiej strony przyznasz, że gdyby każdy znajdował sobie powód, żeby nie pójść do Poradni a na Oddział to zrobiłby się z tego niezły burdel.
2. Bardzo przydałoby się zrobić tomografy, gdyż ostatnie były 4 miesiące temu. Czy się mylę?

Oczywiście :) Zlecenia na TK dostaniesz przy wizycie u Twojego onko. Tak nawiasem to gdzie się wybierasz do onko? CO-I czy 4WSK?
3. Dostałem receptę na dihydrokodeinę, jednakże Aptekarka nie chciała zrealizować (stwierdziła, że DHC tylko na różowej recepcie, podczas gdy ja mam wypisane na białej). Co z tym fantem zrobić? Do doktora oczywiście nie można się dodzwonić, a to pewnie i tak by nic nie pomogło; rodzinny chyba nie ma uprawnień na pisanie różowych recek, i co teraz? A może to aptekarka się myli?

Podstawowe pytanie jest takie - czy czujesz potrzebę przyjmowania DHC zamiast na przykład ogólnie dostępnych NLPZ albo takiego specyfiku jak Zaldiar, który może Ci wypisać rodzinny? Jeśli bóle, które odczuwasz nie są tak bardzo dotkliwe to zgodnie z zasadami leczenia bólu (szczególnie patrz drabina analgetyczna) nie powinieneś przyjmować silniejszych leków niż te, które uśmierzają Twój ból. Tak nawiasem to chyba rzeczywiście nie musisz bo z tego co widzę humor dopisuje :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez Adrian1975 » 15 Lut 2013, 21:14

cześć,
muszę stwierdzić, iż Twoja postawa na prawdę mi imponuję. Jesteś doskonałym przykładem, jak z podniesioną głową walczyć i nie poddawać się temu naszemu "łobuzowi".

Ziomal Cię wita i pozdrawia
Adrian
ps.
po licznych perturbacjach u mnie jest oki. węzeł zaotrzewnowy się zmniejsza
Adrian
seminoma testis PT1, 4BEP w DCO, obecnie pod kontrolą w Krotoszynie
Awatar użytkownika
Adrian1975
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1009
Rejestracja: 01 Paź 2012, 19:00
Miejscowość: Trzebnica,DLN

Re: Potworny carcinoma embrionale partim necroticans et tera

Postprzez arek » 15 Lut 2013, 22:35

Witaj kat1340!
"Miło cię czytać" :)
Super że już masz to za sobą.
kat1340 napisał(a):Gorsza sprawa z pobraniem krwi - moje żyły, a w zasadzie to co po nich zostało to obraz wakacji w groznym - nędza i rozpacz. Siostry kuły mnie po kilkanaście razy, po palcach, po stopach, po kostkach i ledwo "nakapały" do probówki na morfologię - takie badania pewnie nie są nawet miarodajne... .[/b]

Aż mi skóra na grzbiecie zcierpła jak to czytam :shock:
Przyznam, że jadąc na RPLND do Warszawy nie bałem się tak operacji jak wkłuć :) Siostrzyczki z bloku w Magodencie nie zapomnę do końca życia. Wenflonik jaki mi założyła przed operacją (i to już za trzecim razem) wytrzymał tydzień czasu! Wtedy było to większe szczęście niż szóstka w lotka. Ostatnio się zgadaliśmy z kolegą z forum, że gdyby (tfu tfu) doszło do wznowy - to pierwsze co robimy, to walczymy o port :) Z pewnością takie rozwiązanie ma też swoje ciemne strony, o których nie wiem, ale jak sobie przypomnę to strzelanie do celu.... brrrr
Wielki szacunek za drogę jaką przeszedłeś!
Wracaj szybko do zdrowia i pełni sił.
Pozdrawiam!
Arek
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT
Awatar użytkownika
arek
 
Posty: 649
Rejestracja: 21 Gru 2010, 21:26

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości