Nienasieniak IIIB, (70% rak zarodkowy+30% potworniak)
Witam serdecznie!
Śledzę forum od dawna, często wśród porad Ekspertów znajduję odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ale chyba nadszedł czas, aby podzielić się z Wami naszym losem, tzn. mojego męża (25 lat). Jesteśmy właśnie 2 miesiące po RPLND-jak się okazuje- NIEUDANYM... Ale po kolei.
Zaczęło się od ostrego bólu kręgosłupa. Rejonowa przychodnia leczyła męża na korzonki, lecz ból się nasilał.
12 grudnia 2012: diagnoza-rak jądra lewego z przerzutami do węzłów chłonnych (na podstawie TK brzucha oraz USG jąder)
Markery "wyjściowe" 14.12.2012:
AFP: 960,3 (norma: do 7,3)
LDH: 581 (norma: 85-227)
BHCG: nie zbadano
28.12.2012 orchidektomia lewostronna
Markery po orchidektomii 31.12.2012:
AFP: 989 (norma: do 7,3)
LDH: 666 (norma: 85-227)
BHCG: 469 (norma: do 5)
Ze względu na podwyższony poziom LDH zmieniono grupę rokowniczą z dobrej na pośrednią. W klasyfikacji TNM to chyba: T1M3N0.
Zastosowano 4xBEP. Mąż całkiem nieźle zniósł chemioterapię, oczywiście były wzloty i upadki, miał podawany Zarzio oraz jakiś drugi czynnik wzrostu białych krwinek. Leczenie od początku jest prowadzone w COI w Warszawie (ukłon w stronę onkologów i chemioterapeutów).
Markery po 1 cyklu BEP (21.01.2013)
AFP: 326 (do 7,3)
LDH: 343 (85-227)
BHCG: 36,38 (do 5)
Markery po 2 cyklu BEP (11.02.2013)
AFP: 93,9 (do 7,3)
LDH: 186 (85-227)
BHCG: 9,52 (do 5)
Markery po 3 cyklu BEP (04.03.2013)
AFP: 47 (do 7,3)
LDH: 166 (85-227)
BHCG: 2,5 (do 5)
Markery po 4 cyklu BEP (29.03.2013)
AFP: 19,9 (do 7,3)
LDH: 165 (85-227)
BHCG: 1,04 (do 5)
Kolejne kontrolne markery 29.04.2013
AFP: 19,9 (do 7,3)
LDH: 165 (85-227)
BHCG: 1,04 (do 5)
Po zakończonej chemioterapii TK brzucha i klatki piersiowej (wkleję w kolejnym poście).
07.06.2013 Operacja RPLND (rozszerzone) COI Warszawa
Po operacji poinformowano nas, że wszystko przebiegło według planu, nie było żadnych komplikacji. Mąż został wypisany do domu po 8 dniach.
Było ciężko, ok. 2 tygodnie na ketonalu, ale z dnia na dzień było lepiej. Histopat wyciętych węzłów jest dobry-martwe komórki.
W międzyczasie zrobiliśmy "dla pewności" markery (27.06.2013):
AFP: 3,1 (0,89-8,78)
LDH: 111 (do 248)
BHCG: poniżej 1 (0-3)
Złe wieści przyniosło badanie TK-okazało się, w brzuchu nadal znajdują się jakieś zmiany, prawdopodobnie nie wszystko wycięto podczas RPLND.
Tutaj nasuwa się pytanie:
Czy może istnieć taka opcja, że nie dało się wszystkiego wyciąć z uwagi na dużą masę nowotworu? A może operowano na podstawie zbyt "starej" tomografii (z 22.04.2013)?? A może podczas operacji wycięto wszystko, a to co jest na tomografii z 4.07.2013 to coś całkowicie nowego??
Niestety nikt nam nie chce tego wyjaśnić...
Podczas planowej wizyty u chirurgów 30.07.2013 mąż został odprawiony z kwitkiem z prozaicznego powodu-zginęła jego historia choroby... kazano mu zostawić płytkę z ostatnią tomografią i obiecano, że w ciągu 2 tyg ktoś oddzwoni i powie co dalej. Oczywiście już 2 tygodnie minęły a my dalej nie wiemy co dalej... Gdzie szukać pomocy? Bo chyba w COI już nikt nie chce nam pomóc.
Pozdrawiam wszystkich walczących z tą podstępną chorobą
Marta S.
Śledzę forum od dawna, często wśród porad Ekspertów znajduję odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ale chyba nadszedł czas, aby podzielić się z Wami naszym losem, tzn. mojego męża (25 lat). Jesteśmy właśnie 2 miesiące po RPLND-jak się okazuje- NIEUDANYM... Ale po kolei.
Zaczęło się od ostrego bólu kręgosłupa. Rejonowa przychodnia leczyła męża na korzonki, lecz ból się nasilał.
12 grudnia 2012: diagnoza-rak jądra lewego z przerzutami do węzłów chłonnych (na podstawie TK brzucha oraz USG jąder)
Markery "wyjściowe" 14.12.2012:
AFP: 960,3 (norma: do 7,3)
LDH: 581 (norma: 85-227)
BHCG: nie zbadano
28.12.2012 orchidektomia lewostronna
Markery po orchidektomii 31.12.2012:
AFP: 989 (norma: do 7,3)
LDH: 666 (norma: 85-227)
BHCG: 469 (norma: do 5)
Ze względu na podwyższony poziom LDH zmieniono grupę rokowniczą z dobrej na pośrednią. W klasyfikacji TNM to chyba: T1M3N0.
Zastosowano 4xBEP. Mąż całkiem nieźle zniósł chemioterapię, oczywiście były wzloty i upadki, miał podawany Zarzio oraz jakiś drugi czynnik wzrostu białych krwinek. Leczenie od początku jest prowadzone w COI w Warszawie (ukłon w stronę onkologów i chemioterapeutów).
Markery po 1 cyklu BEP (21.01.2013)
AFP: 326 (do 7,3)
LDH: 343 (85-227)
BHCG: 36,38 (do 5)
Markery po 2 cyklu BEP (11.02.2013)
AFP: 93,9 (do 7,3)
LDH: 186 (85-227)
BHCG: 9,52 (do 5)
Markery po 3 cyklu BEP (04.03.2013)
AFP: 47 (do 7,3)
LDH: 166 (85-227)
BHCG: 2,5 (do 5)
Markery po 4 cyklu BEP (29.03.2013)
AFP: 19,9 (do 7,3)
LDH: 165 (85-227)
BHCG: 1,04 (do 5)
Kolejne kontrolne markery 29.04.2013
AFP: 19,9 (do 7,3)
LDH: 165 (85-227)
BHCG: 1,04 (do 5)
Po zakończonej chemioterapii TK brzucha i klatki piersiowej (wkleję w kolejnym poście).
07.06.2013 Operacja RPLND (rozszerzone) COI Warszawa
Po operacji poinformowano nas, że wszystko przebiegło według planu, nie było żadnych komplikacji. Mąż został wypisany do domu po 8 dniach.
Było ciężko, ok. 2 tygodnie na ketonalu, ale z dnia na dzień było lepiej. Histopat wyciętych węzłów jest dobry-martwe komórki.
W międzyczasie zrobiliśmy "dla pewności" markery (27.06.2013):
AFP: 3,1 (0,89-8,78)
LDH: 111 (do 248)
BHCG: poniżej 1 (0-3)
Złe wieści przyniosło badanie TK-okazało się, w brzuchu nadal znajdują się jakieś zmiany, prawdopodobnie nie wszystko wycięto podczas RPLND.
Tutaj nasuwa się pytanie:
Czy może istnieć taka opcja, że nie dało się wszystkiego wyciąć z uwagi na dużą masę nowotworu? A może operowano na podstawie zbyt "starej" tomografii (z 22.04.2013)?? A może podczas operacji wycięto wszystko, a to co jest na tomografii z 4.07.2013 to coś całkowicie nowego??
Niestety nikt nam nie chce tego wyjaśnić...
Podczas planowej wizyty u chirurgów 30.07.2013 mąż został odprawiony z kwitkiem z prozaicznego powodu-zginęła jego historia choroby... kazano mu zostawić płytkę z ostatnią tomografią i obiecano, że w ciągu 2 tyg ktoś oddzwoni i powie co dalej. Oczywiście już 2 tygodnie minęły a my dalej nie wiemy co dalej... Gdzie szukać pomocy? Bo chyba w COI już nikt nie chce nam pomóc.
Pozdrawiam wszystkich walczących z tą podstępną chorobą
Marta S.