Strona 1 z 6
prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
29 Sty 2014, 01:07 przez anna2014
Witam,
piszę, bo już sama gubię się w domysłach, panikuję i nie wiem, co dalej.
7 stycznia mąż miał USG moszny, w którym stwierdzono guz jądra lewego. Ponadto w obu jadrach widoczne rozsiane mikrozwapnienia, w przewadze w jądrze lewym. Jądro prawe o prawidłowej wielkości, ukrwieniu i echostrukturze.
13.01.2014r. wykonano orchidektomię lewostronną w WIM w Warszawie.
Markery przed operacją:
AFP 15 [ng/ml] (<7), PSA całkowite 0,702 [ng/ml] (<4), B-HCG 9,6 [ng/ml] (<5), LDH 160 (<135-232).
Wynik badania patomorfologicznego:
Rozpoznanie makroskopowe:
1-3-guz
4- okolica najądrza
5- margines
Miejsce pobrania wycinków:
Jądro lewe z guzem
Rozpoznanie mikroskopowe:
1-3. Carcinoma embryonale testis. pT1. Guz ograniczony tylko do jądra, naciek nie zbliża się do osłonek i najądrza.
2. Structura histologica epidydymis fere normalis. Azoospermia.
3. Tela adiposa et fibrosa.
pT1, pNx, pMx
Markery po operacji:AFP 7 [ng/ml] (0-7), B-HCG <0,1 mlU/ml (0-5)
Mąż nie ma wykonanych jeszcze innych badań. Urolog odesłał go do onkologa, a ja denerwuję się, że nie zrobiliśmy do tej pory tomografii.
Bardzo proszę o interpretację wyniku histopatologicznego ( czy nie jest on zbyt ogólnikowy, czy wynika z niego dokładnie co to za nowotwór i jak się go leczy). Ponadto proszę o radę w kwestii dalszego leczenia. Mąż został polecony przez przyjaciela do Szpitala Onkologicznego w Kielcach i zamierza tam udać się w celu dalszej diagnostyki i być może leczenia. Ja uważam, że powinien rozpocząć leczenie w Warszawie - w Magodencie lub CO-I. Bardzo proszę o opinię.
Pozdrawiam .
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
29 Sty 2014, 01:20 przez Adrian1975
cześć,
po pierwsze, męzowi trafił się nienasieniak i dalsze postępowanie będzie tym rozpoznaniem powodowane,
po drugie, magodent lub COI to bardzo dobry wybór i proponuje tego się trzymać.
tutaj macie całą bazę wiedzy dot. tej choroby, sposobu postępowania jak również rekomendowanych przez forum onkologii
viewtopic.php?f=6&t=192mapa:
viewtopic.php?f=6&t=160jak widzisz, magodent i COI są na mapce zielonymi ośrodkami, godnymi polecenia
ważne, jak wam się uda zarejestrujcie się czym prędzej na Tomografię Komputerową miednicy małej i brzucha a kontrastem (skierowanie najwyżej doniesiecie później), trzeba tez zrobić badanie RTG płuc. Z tymi wynikami plus markery (trzy: AFP, B-hcg oraz LDH - tego nie podajesz) oraz wynikiem histopatologicznym idziecie do onkologa klinicznego.
Spieszcie się, bo na podjęcie decyzji dot. dalszego postępowania jest czas do 8 tygodni od zabiegu.
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
29 Sty 2014, 01:25 przez romi
Witam
Opis zawiera niezbędne informacje. Macie jeszcze sporo czasu na zgromadzenie wszystkich badań, chociaż wiadomo im szybciej tym lepiej.
Wygląda na to, że guz jest niskozaawansowany i być może skończy się na obserwacji. Być może dalsze leczenie nie będzie konieczne, ale niezależnie od wszystkiego konsultacja w polecanym przez forum ośrodku jest wskazana, choćby po to, żeby upewnić się w wyborze drogi postępowania.
Zwapnienia w jądrze wymagają kontroli USG co około pół roku, potencjalnie może ale nie musi się z tego rozwinąć nowotwór.
Pozdrawiam
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
29 Sty 2014, 01:29 przez troll
Witam serdecznie,
Przede wszystkim jak najszybciej do onkologa w Waszym rejonie. Niech da skierowania na TK brzucha, miednicy małej i klatki oraz skierowanie na markery (AFP, bHCG, LDH). Jeśli lekarz patolog stwierdza pT1 nienasieniaka to nie mamy powodu by mu nie ufać pomimo braku słownej opinii co do naciekania naczyń w jądrze (pT1 temu zaprzecza). Po zrobieniu tego TK najbardziej prawdopodobną opcją będzie obserwacja (jeśli markery i TK wyjdą ok). W tej chwili nie widzę sensu wybierania się do Warszawy, oczywiście jeśli traficie na przytomnego lekarza u Was w okolicy.
Pamiętaj, TK klatki, brzucha i miednicy oraz markery należą się Twojemu mężowi bezdyskusyjnie. I z takimi skierowaniami musicie wyjść od lekarza. Warto też poprosić o przyspieszenie wizyty. Wynik hist-pat już macie, tym bardziej umówienie szybkiej wizyty jest uzasadnione.
Pozdrawiam
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
29 Sty 2014, 01:40 przez anna2014
Witam,
bardzo dziękuję za szybkie odpowiedzi. Nawet nie wiecie, jak bardzo pomaga świadomość, że jednak nie jesteśmy sami...
Mieszkamy pod Warszawą, ja już nawet umówiłam wizytę w CO-I. Jednak w Szpitalu w Kielcach już "zaklepano" mężowi pobyt i ma tam się zgłosić jutro. Mam nadzieję, że namówię go na konsultację w Warszawie.
Pozdrawiam
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
29 Sty 2014, 14:15 przez Adrian1975
pomysł z konsultacją w Warszawie jest bardzo dobry, zawsze bedziecie mogli skonfrontować to co usłyszycie w COI z wiedzą, która obecnie posiadacie, jak i tym czego dowiedzie się od obecnego lekarza prowadzącego.
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
15 Lut 2014, 01:26 przez anna2014
Witam wszystkich,
jakiś czas temu pisałam o przypadku swojego męża, u którego został rozpoznany guz jądra - Carcinoma embryonale testis ( pT1).
Tomografie głowy, klatki piersiowej oraz miednicy mniejszej nie wykazały zmian patologicznych.
TK jamy brzusznej wykazała w prawym płacie wątroby zmianę ogniskową, wykonano więc rezonans magnetyczny, z którego wynika, iż obraz tych zmian odpowiada naczyniakom. Ponadto w seg. 6 wątroby torbiel śr. 6 mm. W śledzionie torbiel 6 mm. Poinformowano nas, że nie są to zmiany podejrzane nowotworowo.
Wykonano również badanie PET/CT, w którym nie stwierdzono zmian mogących odpowiadać zmianie rozrostowej.
Markery na 30.01.2014r.:
AFP 4,87 ( - 5)
B-HCG <1,2 ( - 5)
LDH 170 L ( 240-480) ( O czym świadczy wartość poniżej normy?)
W związku z powyższym ustalono stopień zaawansowania IA oraz stwierdzono, że mąż kwalifikuje się do aktywnej obserwacji.
Z tego co czytałam, w tym stopniu zaawansowania ryzyko wznowy wynosi 20-30%. Leczenie uzupełniające w postaci 2 cykli BEP zmniejsza to ryzyko ok. 10x. Ponieważ w czasie konsultacji u jednego z onkologów pojawiła się sugestia, żeby mąż rozważył właśnie takie leczenie uzupełniające, zaczęły się wątpliwości, co zrobić. Bardzo boimy się chemii i skutków ubocznych, z drugiej jednak strony, obawa czy gdyby do czegoś doszło zostanie to w porę wychwycone. Wiem, że trudno doradzać w takiej sytuacji, ale korzystając z Waszego doświadczenia i znajomości różnych przypadków, bardzo proszę o opinię.
Pozdrawiam.
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
15 Lut 2014, 01:39 przez Adrian1975
cześć,
dwa BEpy w nienasieniaku to właściwe podejście. od razu powiem od siebie, do przejścia, to tak na prawdę kilka tygodni leczenia - epizod - po którym szansa na pełne wyleczenie jest bardzo duża. sam przeszedłem cztery takie cykle, więc możecie mi wierzyć, dwa są do przejścia i skutki uboczne są akceptowalne.
zróbcie audiogram słuchu oraz spirometrię i do boju. W schemacie BEP podstawowym składnikiem jest cisplatyna, która może, ale nie musi powodować uszkodzenie słuchu. Drugim takim składnikiem jest bleomecyna, która z kolei może powodować zmiany w płucach i gorączkowanie. Etopozyt z tego co pamiętam odbija się na szpiku, ale od tego są odpowiednie zastrzyki.
Decyzja zalezy od Was, jesli akceptujecie dość wysokie ryzyko wznowy i jesteście w stanie się z tą presją uporać to możecie wybrać aktywną i rzetelną obserwację.
co byście nie wybrali to jest Wasza decyzja i tylko Wasza.
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
15 Lut 2014, 01:46 przez Arkadyj
Pisze tylko w swoim imieniu. Gdybym miał taki wybor , od razu wybrałbym chemię i zmaksymalizowal szanse na całkowite wyleczenie. Chemia nie jest przyjemna, owszem daje efekty uboczne ale to wszystko jest do przeżycia. Jedna osoba przejdzie przez to lepiej, druga gorzej tak czy inaczej gra jest tego warta. Pisze to tylko w swoim imieniu. Wam radze zasięgnąć jeszcze innych opinii i podjąć decyzję w zgodzie z samym sobą. Nikt wam nie powie co macie zrobić, jedynie zasugeruje pewne rozwiązania.
Re: prośba o pomoc w interpretacji

Wysłany:
15 Lut 2014, 02:03 przez anna2014
No właśnie, kwestia tej decyzji. Musimy ją podjąć do poniedziałku. Przyzwyczailiśmy się już do myśli, że trzeba się po prostu często badać , a lekarze, z którymi rozmawialiśmy, twierdzili że "choroba wyrzucona" i wystarczy obserwacja. A tu nagle wczoraj- a może jednak CHEMIA i znowu mętlik w głowie... Dziękuję bardzo za Wasze sugestie, bo właśnie opinie osób, które to przeszły są cenne.