OdZ napisał(a):Alergia oczywiście to bardzo istotny czynnik i dlatego tu kłania sie przeprowadzenie dobrego wywiadu z pacjentem co jest podstawą do postawienia diagnozy na rowni prawie z samym badaniem.
OdZ napisał(a):Przede wszystkim prosi sie az zapytać jak bywało do tej pory? tzn czy poprzednie wiosny i pylenie wiązały się z dusznością?
Podjęliście bardzo słuszną decyzję o udaniu się do lekarza przed podróżą - również z uwagi na zupełnie inny system opieki zdrowotnej w USA (chodzi o finansowanie), wbrew pozorom nie jest to bez znaczenia.Lokator napisał(a): Sytuacja trochę się zmieniła, mianowicie mąż dowiedział się, że być może w przyszłym tygodniu czeka go służbowy wyjazd do USA.
Bardzo dobrze, ja poczekam razem z TobąLokator napisał(a):Czekam więc na wieści, napiszę o szczegółach jak tylko czegoś się dowiem.
Tak bardzo dokuczały Mu duszności?Lokator napisał(a):Wszystko działo się szybko, kto by pomyślał, że mąż rano normalnie poszedł do pracy a wieczorem wylądował na SOR.
No i tu dwie sprawy naraz:Lokator napisał(a):Nie, przed chorobą było tylko wiosenne kichanie. Ale za to w dzieciństwie podobno jakaś delikatna astma a podczas chemii problemy z płucami i odstawienie bleomycyny.
Jeśli chodzi o skutki uboczne, to toksyczność płucna nie jest najczęstszym, natomiast może być to niestety poważna sprawa. Efekty uboczne ze strony układu oddechowego są zależne od dawki (częstość ich wzrasta po przekroczeniu dawki 400 jednostek) i są powodem zaleceń do monitorowania czynności układu oddechowego w czasie stosowania tej substancji (o tym wszystkim tym możesz przeczytać np na drugs.com gdzie częstość tych powikłań oceniona jest na 1/10).oczarownica napisał(a):Aczkolwiek przypuszczam ,że skutki bleomycyny -choć bardzo rzadka toksyczność dla płuc- bedzie obajawowo prawdopodobnie podobna do pewnych objawów zatorowości.
Tak na marginesie, to osoby, które przyczyniły się do takich a nie innych decyzji terapeutycznych w Waszym przypadku, bezapelacyjnie zasługują na bardzo niski ukłon i ogromne wyrazy szacunku z mojej strony (więcej nie napiszę, żeby nie być źle zrozumianym).oczarownica napisał(a):( u nas pomimo licznych - niepoliczalnych zmian przerzutowych do płuc zastosowano bleomycynę bez szkodliwych jej skutków dla płuc).
Przede wszystkim, to jak rozumiem nikt nie zdiagnozował jeszcze czynnej choroby astmatycznej i wątpię, aby ktokolwiek się o to pokusił bez dokładnej diagnostyki. Po drugie uściślijmy czy chodzi o astmę, czy o alergie, bo mimo, że alergia może przyczynić się do powstania astmy, to nie są one tożsame.oczarownica napisał(a):Oczywiście fakt ,że do tej pory nie było objawów duszności w alergii nie znaczy ,że takowe się nie pojawią zwłaszcza po chemii ( ale nawet niezależnie od niej mogły sie pojawić) oraz po bleomycynie . Natomiast chodzi mi o to ,ze czynna choroba astmatyczna z objawami duszności ma ogromne znaczenie w diagnostyce.
Oczywiście, zdrowie jest najważniejsze, ale czasem trzeba coś zrobić (np jechać do USA) i wówczas dobrze jest się upewnić, że do takiej podróży jest się przygotowanym. Nie przypominam sobie, abym napisał, że podejrzenie zatorowości nie stanowi przeciwwskazania do odbycia dziesięciogodzinnej podróży samolotem. Co więcej, wiem, że w przypadku wystąpienia mniej istotnych zaburzeń krążenia stosuje się działania prewencyjne. Nie uważam natomiast, aby lekarz, który kieruje (moim zdaniem słusznie) pacjenta na diagnostykę (lekarz, który widział pacjenta) w przypadku o jakim mówimy, potrzebował mojego "przytakniecia". Z tego względu skupiam się raczej na tym, co mogło umknąć czyjejś uwadze.oczarownica napisał(a): Tak czy siak zadałabym sobie pytanie czy mąż musi lecieć do USA. Zdrowie wydaje się tu być nader istotnym czynnikiem. A latanie jest zdecydownym przeciwskazaniem przy jakiejkolwiek zatorowości.(?)
Z uwagi na to, iż jestem na Forum nowy, chciałbym zapewnić, że bardzo dobrze znoszę słowa krytyki i jestem przyzwyczajony do dyskusji na temat własnych opinii (inaczej musiał bym zmienić pracę)oczarownica napisał(a):witam! śmiem dyskutować z ekspertem:) ponieważ uważam ,że wszystko coś znaczy i znaczy coś co było dotychczas.
Spokojnie, nie wyciągajmy aż tak daleko idących wniosków. Poczekajmy na pełną diagnostykę.oczarownica napisał(a):Poprostu wg mojej oceny i wyczucia akurat pan o ktorym mowa z takimi objawami i wynikami oraz wieloma niewiadomymi jeśli chce życ nie powinien lecieć do żadnej Ameryki.
No i właśnie z tego powodu nie chciałem pisać na ten temat. Oczarownico, zrozumiałaś moje słowa zupełnie odwrotnie niż tego chciałem. Przeczytałem dość dokładnie Waszą historię i mój ukłon nie jest związany z tym, że uznaję Wasze leczenie za nazbyt ryzykowne. Mój ogromny szacunek budzi to, że osoby zajmujące się Wami podjęły odpowiednie kroki w odpowiednim czasie, zamiast prowadzić niepotrzebną "gdybologię" co ma niestety często miejsce w polskich ośrodkach onkologicznych. Owa "gdybologia" bowiem, w połączeniu z wszechobecnymi kolejkami, ma nierzadko negatywny wpływ na wynik leczenia. Zatem mój szacunek jest wyrazem uznania za właściwe decyzje podjęte w odpowiednim ku temu czasie oraz "nieprzedmiotowe" podejście do pacjenta. Mam nadzieję, że wyjaśniłem o co mi chodziło.oczarownica napisał(a):A w kwestii naszego leczenia bleomycyną sytuacja wcale nie była taka jak wygląda i Lekarz prowadzący jest bardzo odpowiedzialnym i sumiennym człowiekiem i decyzja była wspólną decyzją pomimo ryzyka i zagrozenia podjęta słusznie. Lecz zdaję sobie sprawę z tego ,że brak pełnej wiedzy w tej sprawie posunęło Cię do takich a nie innych wniosków.
Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości