przez pavel » 19 Cze 2015, 09:57
więc tak, ja swoją "przygodę" z rakiem zaczynałem od poziomu markerów w tysiącach beta hcg było około 170 tysięcy... przeżuty w płucach, wątropie, węzłach itd, pierwsze badanie usg przed wycięciem jądra, ścięlo mnie tzn ilość zmian, pani która robiła usg powiedziała prosto z mostu "zaczyna Pan walkę o swoje życie". Po 4ch bep i 2 ep niby sie uspokoiło, jednak tylko na 2 miesiace, markery znów w górę i nawrót, w tym momencie jednak się nie poddałem i wyjściem było leczenie drugiej linii TIP, dostałem 4tipy i po roku czasu jest spokój, od stycznia markery w normie, czuję się bardzo dobrze, jestem też po operacjach na płucach, wszystkie wycięte zmiany martwe-wszystko wybiła chemia, zmian w jednym plucu było 10 w drugim 14...więc dopóki jest dostępne leczenie to trzeba się zaprzeć i przyjmować chemię. Rok na kacu to nie był przyjemny okres, ale było warto, jest lepiej i mam nadzieję że tak zostanie, tylko MUSISZ przyjmować chemię.
4xBEP, 2xEP, 4xTIP, torakotomia, RPLND, Endoprotezoplastyka stawów biodrowych.