Witam na początku napisze że mam 30 lat.4 dni temu wykryłem na górze lewego jadra mały twardy guzek.Czuc go bardzo dokładnie gdy moszna jest miękka (coś jakby duży twardy pryszcz taki 3mm).
Od tej pory żyje jakby po opium.Chodze załamany ,zona sie pyta co ci jest ale nie chce jej martwic ,ponieważ i tak mamy ciezko i bez tego żyjemy w stresie z powodów biedy.Na domiar złego wyżucili mnie z Urzedu pracy więc straciłem ubezpieczenie.Nie mam gdzie się udać.Nic mnie nie boli ,jadra mają taką sama wielkośc oraz są raczej normalnej twardości więc pocieszam sie że to nic takiego ale gdy tylko dotkne guzka to odrazu sie na nowo załamuję (mam 10letniego syna).
Moje pytanie brzmi -czy taka narośl może również wystepowac z innego powodu(jakis wrzód,skrzep lub cos podobnego?)Czy jest szansa gdzies sie udac bez ubezpieczenia?moge zarejestrowac sie za 2 miesiące wiec czy to za duża zwłoka?
bardzo prosze o pomoc (pewnie jak każdy tutaj) jestem strasznie załamany -pozdrwiam.