Dla kogoś kto normalnie żyje, diagnoza może wszystko zmienić. Jak to wygląda od takiej nie medycznej strony? co z pracą, życiem towarzyskim? Może mam złe skojarzenia, ale dla mnie rak, chemia kojarzy się z ciągłym pobytem w szpitalu pod aparaturą . Czy w rok czasu można z tego wyjść?
Oczywiście mam na myśli zaawansowane przypadki, bo przecież rzadko kto maca sobie jajka tak jak to się powinno robić....
Jak wygląda leczenie ? Idzie się do urologa i co? no wiadomo że najpierw usunięcie jądra a potem? Teraz pytanie gdzie to jądro usunąć - czy w najbliższym szpitalu a na dalsze leczenie np do Warszawy czy od razu uderzać do dużego ośrodka? Co z rejestracją? czy np jadąc 400 km mam pewność że nie zostanę na lodzie bo doktor skończył przyjmować? Z tego co widziałem w TV to często trzeba by stacza zatrudnić takie kolejki.....

