Witam Wszystkich,
Może na początek nasza historia:
Na początku września 2011 roku mojego męża 33 lata zaczęło boleć prawe jądro. Po około 2 tygodniach pobolewania mąż zauważył, że jądro jest twardsze niż prawe. 13.09.2011 poszliśmy na USG, które wykazało, iż część jądra jest zmieniona, że od środka wyrasta guz. Następnego dnia udaliśmy się do urologa, który potwierdził obecność guza i kazał nam się zgłosić na Oddział Szpitala Onkologicznego w Bydgoszczy dn. 19.09.2011 roku. 21.09.2011 mąż miał wykonaną orchidektomię prawostronną. Markery przed badaniem:
HCG: 95, AFP: 62, LDH poniżej normy ( dokładnie nie pamiętam ile)
TK nie wykazało żadnych zmian w obrębie klatki piersiowej i jamy brzusznej. Jedynie zastój w nerce lewej, który opisano jako domnieana wada wrodzona.
3 tygodnie później ( 4.10.2011 roku) oznaczono ponownie markery: HCG:7,2 AFP:32, LDH: 288
wYNIK HISTOPATOLOGICZNY:
TERATOCARCINOMA PT2 dokładny opis postaram się uzupełnić później, bo nie mam ze sobą wyniku. Generalnie guz mieszany: potworniakorak, zarodkowy i nasieniak ( 1cm)
Męża skierowano na chemioterapię. W związku z tym, iż w czasie badań diagnostycznych (TK, USG) wykazano zastój w nerce 10.10.2011 do nerki założono cewnik DJ w celu odbarczenia. Dwa dni później mężą zaczęło pobolewać prawe jądro, a w zasadzie bardziej powrózek nasinny, który był nabrzmiały. Poszliśmy następnego dnia na USG, lekarz stwierdził, iż to prawdopodobnie stan zapalny bo w okolicy zgrubienia znajdował sie płyn. Przepisał Doxycyclinum 10 tabletek. Po zażyciu całego opakowania ( 4,5 dnia) ból się zmniejszył, ale nadal pobolewa i zgrubienie pozostało. Czy to możliwe, że stan zapalny jeszcze nie ustąpił a antybiotyk był podawany za krótko? Boimy się najgorszego scenariusza...
17.10.2011 ponownie sprawdzono markery: HCG:10, AFP:49, LDH w normie, czyli generalnie w ciągu tygodnia wzrosły.
W tym samym dniu mąż rozpoczął chemioterapię ( 3 cykle BEP)
Lekarz podczas wizyty wiele nie mówi, wszystko jest w pośpiechu. Ostatnio wyczytałam, że to, iż markery po orchidektomii nie spadły w granice normy to zły znak...Co to oznacza? Czy może to być wynikiem jakiś mikroprzerzutów nie wykazanych w TK? Czy można w tym przypadku mówić o rokowaniach? Co oznacza wynik histopatologiczny? Czy podczas podawania BEP powinnam mężowi dawać jakieś suplementy diety? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam Wszystkich

