przez katarina » 23 Lis 2011, 11:33
Witajcie,
Jesteśmy po poniedziałkowej dolewce Bleo (w piątek mąż skończył drugą 5-dniówkę) i po wizycie u onkologa. Próba uzyskania informacji na temat przyczyny nie podania drugiej dolewki bleo podczas pierwszego kursu nie przyniosła odpowiedzi, gdyż Pan doktor gdzieś zagubił historię choroby i poinformował nas, że nie jest w stanie odpowiedzieć na nasze pytania ponieważ nie ma dokumentacji ( zupełnie jakby to było normalne i oczywiste). Wizyta trwała 5 min, w tym czasie był jeszcze "kolega doktor" z dokumentacją znajomej na konsultację. Gdy wyszedł, nasz lekarz był zdziwiony, że jeszcze jesteśmy, przypomnieliśmy o wydaniu recept, o tym, że musimy podpisać zgodę na podanie chemii i wyszliśmy....
W zasadzie od początku leczenia onkologicznego nasza wiedza opiera się tylko i wyłącznie na Was, waszych poradach i opisywanych historiach, za co bardzo dziękuję!
Co do przebiegu leczenia, samopoczucie nadal paskudne...utrzymujące się od tygodnia silne mdłości, zaparcie, osłabienie. Martwi mnie to że od zeszłego tygodnia mąż ma suchy kaszel, a podczas podawania chemii odczuwał ból w klatce piersiowej(?) Wiem, że bleo działa niekorzystnie na płuca, dlatego zastanawiam się czy nie należało by zrobić jakiegoś prześwietlenia??? Jesteśmy po dugim kursie, ostatnie badania obrazowe mąż miał 20 września, przed orchidektomią.
Poza tym bardzo boli go żyła w lewej ręce, promieniuje aż na biceps, mimo iż ostatni wlew w tym miejscu miał 2 tygodnie temu....Nie wiem, czy można czymś smarować???
Czy podczas przyjmowania chemii mąż może brać rutinoscorbin???
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!