Dziekuje Wam , sama pomyslalam , ze to gdzies zaginelo , tak jak trzeba bylo poprawiac 3 probki : z nosa,ust i pomiedzy odbytem an moszna , bo maz mial operacje w PL . Lekarz domowy oddzwonil i stwierdzil , ze zadne telefony nie pomoga przyspieszyc wyniku AFP i taka jest procedura , ze trzeba czekac . Krew pobierano w laboratorium miejscowym , przy lekarzu domowym i dlatego to tyle trwa , moze w szpitalu wszystko idzie szybciej .Tak mi powiedziano , wiec tu juz nie dzwonie a do szpitala dopiero jutro , bo dzisiaj jestem jak zombi i nie chce juz gorszyc tych u ł o ż o n y c h holendrow . Jezu jak ja sie ciesze , ze jestem Polka , przynajmniej czuje , ze zyje , oni wszystko robia i czuja "'''''''' na letnio "'''''''' .
Jeszcze raz dziekuje , wiem , ze sami macie nielekko .
Iwona