przez Lukas » 28 Lis 2012, 22:42
No to już po wszystkim. Sam zabieg to pestka. Tak jak pisałem miałem znieczulenie podpajenczynowkowe i sedacje. Obawialem sie ze śpedze godzinę na stole w stresie, ale zupełnie nie słusznie. Mimo ze miałem spać to nic z tego nie wyszło. Podobno byłem za twardy ale sadze ze był to taki lekarski zabieg."już, już zaraz pan usnie, o już kończymy". Nie mam im tego za złe, leki które sie dostaje mimo zachowania świadomości naprawdę skutecznie relaksuja. Przez cały zabieg pozwalalem sobie na żarty z personelem a lekarz spytał nawet jaka muzykę mi puścić.
Oczekiwanie na zabieg tez zniaslem dobrze, bo dostałem leki uspokajające po których zupełnie odlecialem.
Najbardziej stresujący był początek dnia, pobudka, polecenie żeby sie przebrać w zielona kiecke i czekać. Trzeba być przygotowanym na to ze personel robi po prostu swoją robotę bez zbędnego rozczulania. Nie jest to miłe uczucie, trochę jakbyśmy nie byli już ludźmi a nasze ciała były tylko materiałem poddawanym obróbce, ale tak trzeba. To ogromna fabryka i trzeba sie na to przygotować. Gdy już wsiadlem do limuzyny wszystko potoczyły sie błyskawicznie i zanim zdążyłem sie zastanowić co tu robię było już po wszystkim.
Najcięższe chwile to te po zabiegu, najpierw gdy leżalem bez energii na sali wybudzen i pózniej gdy zaczęło boleć. Na koniec musiałem zostać zacewnikowany bo po znieczuleniu nie mogłem sie wysikac. Ale to są tylko drobne niedogodności,nic przez co nie da sie przejść żeby być zdrowym. Teraz wreszcie nastał wieczór, ból minął, a ja wiem ze dzisiejsza noc i tak bedie lepsza niż wczorajsza.
Aha, od lekarza który mnie operował usłyszałem ze nowotwór ograniczony był tylko do jadra.
Kurcze, zjadlbym coś.