Strona 1 z 2

Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 21 Lip 2014, 15:41
przez natalia
Witam

Mieszkam dosc daleko od mojej rodziny. Dzis dostalam wiadomosc ze moj kochany brak ma niezlosliwego raka jadra i ze ma byc w najblizszym czasie operowany. Szukam w internecie jakichkolwiek informacji, natomiast wszystkie dotycza zlosliwych przypadkow. Czy moze wystepowac niezlosliwy rak jadra czy sklamali zebym nie wpadala w panike?

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 21 Lip 2014, 16:42
przez Andreas
Z tego co ja wiem to niezłośliwe zmiany w jądrach są bardzo rzadkie, a ustalić jaki jest typ zmiany można jedynie poprzez badanie histopatologiczne wyciętego jądra. Biopsji się nie stosuje. Jeżeli zdecydowano się na operację (chodź zabieg jest bardziej adekwatnym określeniem) to są do tego podstawy. Nie ma co teraz gdybać i martwić się na zapas, masz za mało danych a dopiero wynik po da 100% odpowiedź.
Rak jądra przy obecnym postępie medycyny jest dobrze wyleczalny i jak określają to niektórzy lekarze jest takim nowotworem w promocji.
Jeżeli jest niski stopień zaawansowania to być może skończy się jedynie na samym zabiegu, a potem jedynie obserwacja czy nie ma jakiś przerzutów.
Pozdrawiam

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 21 Lip 2014, 19:17
przez romi
Witam
W przypadku podejrzenia nowotworu usunięcie jądra powinno być z dostępu pachwinowego. Każdy inny sposób zwiększa ryzyko rozsiewu.
Pozdrawiam

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 25 Lip 2014, 23:53
przez troll
Natalio,

Moi poprzednicy piszą świętą prawdę. W przypadku guza jądra, jeśli takowy jest diagnozowany można mówić z ogromnym prawdopodobieństwem o guzie (nowotworze) zarodkowym, czyli tym o czym w zdecydowanie największej części traktuje nasze Forum. Nowotwory zarodkowe u dorosłych zawsze są nowotworami złośliwymi, choć we wczesnych stadiach mogą rozwijać się nie dając przerzutów. Jeśli nie nowotwór zarodkowy to najpewniej chłoniak jądra - również nowotwór złośliwy, jednak zdecydowanie występujący jednostkowo. Raki jądra praktycznie nie występują wcale (choć rzeczywiście zwrot rak jądra używany jest potocznie jako synonim nowotwór jądra - w domyśle nowotwór zarodkowy jądra poprzez analogię do anglojęzycznego określenia cancer - nowotwór (nie rak!)). Inne nowotwory jądra - z komórek Sertolego, Leydiga występują również jednostkowo - pod względem złośliwości zachowują się różnie - przeważnie łagodne. Inne typy nowotworów jądra poza wymienionymi nie występują. A więc szansa na to, że guz jądra jest nowotworem złośliwym jądra jest bardzo wysoka. Jednoznaczne potwierdzenie można uzyskać wyłącznie po operacji usunięcia jądra drogą pachwinową. Jest to racjonalne i optymalne rozwiązanie w przypadku podejrzenia guza jądra.

Pozdrawiam serdecznie

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 11 Sie 2014, 14:59
przez natalia
Bardzo Wam dziekuje za wszystkie informacje. Minelo troszke czasu wiec napisze jak to sie dalej toczy. Od pierwszej wizyty lekarskiej minely trzy tygodnie. Po zrobieniu wszystkich badan, Brat trafil na stol operacyjny. Bylo to dokladnie tydzien temu. Zostal juz wypisany do domu, rana sie goi i czekamy na wyniki badania histopoatologicznego. Nie rozumiem tylko jednego... Dlaczego lekarz jeszcze przed zabiegiem powiedzial ze jest to pierwszy etap...a pozniej odbywa sie leczenie onkologiczne skoro wyniki badania dopiero beda znane?

Moj Brat jest mlody, trzydziesci kilka lat. Taki przyszywany tata, bo rodzice sa po rozwodzie... Czuje sie bardzo skolowana...bo chcac pomoc, probuje zdobyc informacje na temat z ktorym sie nie stykalam. Wszedzie jest polemika pomiedzy koniecznoscia stosowania nieskutecznej chemii, proponowanej przez lekarzy i przeroznych metodach ktore na logike wydaja sie byc sensowne, jezeli chodzi o maksymalne odzywienie organizmu poprzez odpowiednia diete. Trudno sie w tym odnalezc... ludzkie zycie i zdrowie nie powinno byc czyms w rodzaju statystyki.

Pozdrawiam

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 11 Sie 2014, 15:18
przez m9nika
Witam
natalia napisał(a):Po zrobieniu wszystkich badan

Jakie badania miał wykonane? czy przed zabiegiem były wykonane markery nowotworowe tj. AFP, b-HCG i LDH, czy miał robione RTG klatki piersiowej?
natalia napisał(a): Brat trafil na stol operacyjny. Bylo to dokladnie tydzien temu.

Czyli pierwszy krok do wyleczenia jest już wykonany :)
Teraz powinniście wykonać badania w/w markerów i uzyskać skierowanie na TK jamy brzusznej, miednicy małej i klatki piersiowej (jęlsi tego nie zrobił urolog trzeba takie skierowanie uzyskać od onkologa). Powyższe wyniki badań wraz z wynikiem hist.-pat. pozwolą określić stan zaawansowany choroby, a tym samym dalsze postępowanie.
natalia napisał(a):Dlaczego lekarz jeszcze przed zabiegiem powiedzial ze jest to pierwszy etap...a pozniej odbywa sie leczenie onkologiczne skoro wyniki badania dopiero beda znane?

Rola urologa kończy się na usunięci jądra (czasem zdarza się że wypisuje skierowanie na TK) i dalsze leczenie odbywa się pod okiem onkologa.
natalia napisał(a):Moj Brat jest mlody, trzydziesci kilka lat.

Taki nowotwór jądra jest, że atakuję młodych ale jest to jeden z najlepiej rokujących nowotworów ;)
natalia napisał(a):Czuje sie bardzo skolowana...bo chcac pomoc, probuje zdobyc informacje na temat z ktorym sie nie stykalam.

Poczytaj sobie "baza wiedzy", która powinna uporządkować wiedzę na temat postępowania w leczeniu nowotworu jądra, szczególnie lekturę obowiązkową viewtopic.php?f=6&t=192
natalia napisał(a):Wszedzie jest polemika pomiedzy koniecznoscia stosowania nieskutecznej chemii,

Właśnie w przypadku nowotworów jądra chemia jest skuteczna, za to nie ma naukowych dowodów na wyleczenia z rj za pomocą diety.
Pozdrawiam

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 11 Sie 2014, 15:45
przez romi
Witam
Lekarz na podstawie rozpoznania stwierdził że jest to guz, a to niejako determinuje dalsze kroki. Gdybyś mogła podać posiadane przez Ciebie wyniki badań, bo na pewno były robione choćby badania markerów.
Co do leczenia to jedynym skutecznym i naukowo udowodnionym rodzajem leczenia farmakologicznego jest chemioterapia.
Nieskuteczna chemia jest wtedy jeśli leczenie zostało źle dobrane, a nie nieskuteczna z zasady. Dowodami na skuteczność określonej terapii są wyleczeni chorzy. Chemioterapia to tysiące powtarzalnych procedur medycznych i wyleczonych pacjentów. Masz na to wiele przykładów na forum.
Proszę wskazać choćby jeden medycznie udokumentowany przypadek wyleczenia raka metodami alternatywnymi. Niestety mamy również przykłady na forum do czego prowadzi wiara w cudowną moc różnego rodzaju praktyk i preparatów.
Każdy wszędzie szuka nadziei, ale trzeba podejść racjonalnie do sytuacji.
Faktycznie dalsze postępowanie będzie można określić jak będą wyniki badań, przede wszystkim histopatologia.
natalia napisał(a):Trudno sie w tym odnalezc... ludzkie zycie i zdrowie nie powinno byc czyms w rodzaju statystyki.

Każdy aspekt życia człowieka można opisać statystyką, ale m.in. dzięki temu wiemy jakie szanse na wyleczenie ma chory na taką czy inną chorobę. To nie do końca jest takie proste, bo wchodzi w grę jeszcze wiele innych często niemierzalnych czynników, ale z grubsza tak to działa.
Jeśli okaże się że to nowotwór i Twój brat podda się zalecanym procedurom które zostały wypracowane na podstawie wielu lat badań i doświadczeń to ma duże szanse na powrót do zdrowia.
Pozdrawiam

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 11 Sie 2014, 20:01
przez Andreas
natalia napisał(a): Dlaczego lekarz jeszcze przed zabiegiem powiedzial ze jest to pierwszy etap...a pozniej odbywa sie leczenie onkologiczne skoro wyniki badania dopiero beda znane?

Bo jak wcześniej pisaliśmy, jest bardzo małe prawdopodobieństwo że ta zmiana jest łagodna, a być może wskazówką są podwyższone poziomy markerów, niestety nie przekazujesz nam zbyt wielu szczegółowych informacji.
Ja nie czekałem na wynik badania histopatologicznego tylko poszedłem do onkologa (a u mnie markery były w normie), bo wiedziałem że rola urologa się skończyła, po to aby dostać jak najszybciej skierowanie na badanie obrazowe - Tomografię Komputerową.
Pozdrawiam

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 11 Sie 2014, 23:43
przez troll
Natalio,

Postanawiam nagiąć swoje zasady nierozmawiania o pseudonaukowych "metodach" leczenia przez wzgląd na dobro Twojego brata i Twój spokój ducha, że wszystko będzie tak, jak każdy z nas by sobie tego życzył.
natalia napisał(a):Czuje sie bardzo skolowana...bo chcac pomoc, probuje zdobyc informacje na temat z ktorym sie nie stykalam. Wszedzie jest polemika pomiedzy koniecznoscia stosowania nieskutecznej chemii, proponowanej przez lekarzy i przeroznych metodach ktore na logike wydaja sie byc sensowne, jezeli chodzi o maksymalne odzywienie organizmu poprzez odpowiednia diete. Trudno sie w tym odnalezc... ludzkie zycie i zdrowie nie powinno byc czyms w rodzaju statystyki.

Poczucie skołowania, niemocy, niewiedzy w przypadku zetknięcia się z czymś absolutnie nowym jest uczuciem, które w mniejszym lub większym stopniu towarzyszy i będzie towarzyszyć każdemu człowiekowi. Kluczem do sukcesu jest próba zmierzenia się ze swego rodzaju wyzwaniem, poszukanie drogi na rozwiązanie nowych problemów i zdobycie niezbędnej wiedzy do zrozumienia sytuacji. Pierwszym krokiem jest przeczytanie tego tematu - viewtopic.php?f=6&t=192. To bardzo wiele wnosi jak na początek.

Leczenie nowotworów jest skomplikowane. Porażki terapeutyczne u chorych onkologicznie mają bardzo wiele przyczyn wśród których wymienić trzeba na pewno niedoskonałość wiedzy medycznej pozwalającej określać sposób leczenia konkretnego chorego, niedostateczne poznanie (szczególnie molekularnych) mechanizmów nowotworzenia, rozwoju nowotworu i jego progresji oraz nieodkrycie do tej pory leków i metod terapeutycznych mogących zwiększyć skuteczność leczenia. Wiele jeszcze przed nami. Między innymi stąd opinie, że chory "na raka" zawsze nie zostanie wyleczony, chemioterapia to tylko zatruwanie organizmu i zero korzyści dla chorego. Dodajmy, że takie bzdury biorą się z braku dostatecznego poznania onkologii klinicznej (i ogólniej medycyny), wiary w zabobony, niedostatecznego wykształcenia czy po prostu poznania świata. Opierają się na jednostkowych przypadkach (wuj Staszek to miał raka, dostał chemię i umarł), które niejednokrotnie niestety są tymi wspomnianymi porażkami terapeutycznymi. Nie oznacza to, że czterech kolejnych "wujów Staszków" nie zostało wyleczonych z choroby nowotworowej, dzięki zdobyczom współczesnej onkologii - w tym chemioterapii przeciwnowotworowej. Żeby nie pozostawać gołosłownym otrzymasz niepodważalne dowody - chłopaków z tego Forum, którzy zostali wyleczeni WYŁĄCZNIE dzięki współczesnej onkologii. Pacjentów z podobnych forów dotyczących chłoniaków czy białaczek, którzy zostali wyleczenie WYŁĄCZNIE dzięki chemioterapii a więc jednej ze zdobyczy współczesnej onkologii. Czy choćby pacjentów z zaprzyjaźnionego Forum Dum Spiro-Spero, którzy również żyją dzięki współczesnej medycynie. To żywi ludzie z którymi możesz porozmawiać. Zapytaj jak wiele zawdzięczają współczesnej medycynie akademickiej. Spróbuj także znaleźć kogoś, kto został wyleczony z choroby nowotworowej dzięki diecie, specyfikom oferowanym w Internecie czy na targu lub w sklepie zielarskim. Znajdź chociaż jedną REALNĄ osobę, którą możesz zapytać o to jak przebiegało leczenie tymi pseudocudownymi metodami. Takie próby z góry są skazane na porażkę - takie osoby po prostu nie istnieją a wszystkie reklamujące się jako cudowne metody leczenia raka są wyciągnięciem ręki po pieniądze - pieniądze osób rozpaczliwie poszukujących ratunku w takiej trudnej, nowej, niezrozumiałej i niezwykle poważnej sytuacji.

Statystyka jest częścią bez której nie istniałaby tzw. medycyna oparta na faktach - evidence based medicine. To dzięki statystyce można dobierać leczenie w zależności od zaawansowania choroby, wieku chorego, stanu jego sprawności czy w końcu nawet doświadczenia ośrodka leczącego! Statystyka to nie tylko stwierdzenie, że ktoś ma 40%, 80% czy 96,5% szans na trwałe wyleczenie. Statystyka to droga do stwierdzenia, że chory, który wg poprzedniej analizy statystycznej miałby 40% szans na wyleczenie przy zastosowaniu standardowej terapii może potrzebuje czegoś bardziej agresywnego? Innego działania, które da mu dodatkowe kilkadziesiąt procent? Statystyka to właśnie wyciąganie wniosków także z tych wspomnianych porażek terapeutycznych. Jest nieodłączną częścią medycyny opartej na faktach, która staje się standardem na całym cywilizowanym świecie. Nie wolno jednak zapominać, z czym zgadzam się w 100%, że w medycynie nigdy 2+2 nie równa się 4. Pozornie może to przeczyć wszystkiemu temu, co napisałem poprzednio. Ale patrząc szerzej można zauważyć, że nawet fizyka odbiera realną możliwość określenia czegoś ze 100% prawdopodobieństwem (nieoznaczoność Heisenberga). Co wcale nie oznacza, że nie można tego określić z 99% prawdopodobieństwem a więc właściwie wystarczającym dla zapewnienia sobie spokoju. A więc medycyna oparta na faktach, doświadczenie kliniczne lekarzy specjalistów i mnóstwo empatii i zrozumienia są w tej chwili najlepszym sposobem na zmaksymalizowanie szans na powodzenie leczenia. A wszystko inne - drastyczne odbieganie od standardów, niesprawdzone terapie, brak doświadczenia lekarza czy brak empatii dla pacjenta zabiera te jakże cenne, statystyczne procenty w drodze do wyleczenia.

Mam nadzieję, że moje słowa sprawią, że uda Ci się zrozumieć współczesną medycynę, skłonią do poszukiwania rzetelnej wiedzy (choćby zaczynając od tego Forum) i przekonają do tego, że jest to w tej chwili jedyny sposób na wyjście cało z tej sytuacji. A osobiście wyrażam przekonanie, że nawet, jeśli u Twojego brata zostanie zdiagnozowany i potwierdzony nowotwór złośliwy jądra to statystyka będzie dotyczyć go jedynie w aspekcie doboru jak najmniej inwazyjnego i szkodliwego postępowania po operacji, czego naturalnie bardzo mocno Wam życzę!

Pozdrawiam serdecznie

Re: Niezlosliwy rak jadra istnieje?

PostWysłany: 08 Paź 2014, 14:29
przez Dragvister
Ja chyba też mam raka jądra od siedzenia przy komputerze na tyłku zawsze jak siedze to ściskam sobie jądra i później wieczorem po pracy odczuwam bóle w tych okolicach moja medycyna pracy jest dobra, rokowania są stabilne, chyba uratuje swoją płodność.