Hej!
No chemia chyba dalej działa, bo robimy maleńki kroczek do przodu. Bynajmniej do tej pory. Od niedzieli zmniejszali mu procenty pompowanego tlenu, było 75, potem 70, dziś jednak 80. Ale staruracja w okolicach 90 czyli dobrze. Niestety nie widać tego jeszcz zupełnie w gazometrii, ale ona była zła równiweż wtedy gdy Marcin był przytomny. Odstawili mu też lek zwiotczający i chyba już drygą dobę bez niego ciągniemy, bezwiększych kłotni

Bo na poczatku Marcin kłócił się z respiratorem, więc musieli go zwiotczyć. Ale widac płuca już się przyzwyczaiły do maszyny, bo jakos ją teraz znoszą

Cały czas porównuję jego "samopoczucie" do tego pierwszego cyklu i wydaje mi się że jest lepiej, tzn lepiej zniósł drugi, ale to zasługa tego że miał więcej "zapasów", tzn morfologia była zdecydowanie lepsza, choć na granicy u zdrowego. Ale przez to nie musieli mu jeszcze przetaczać krwi ani płytek, trochę tylko krwinki białe niskie więc uważam z przytulaniem

Tym razem obyło się również bez dializ.
Boję się tylko co dalej, bo za pierwszym razem tak w okolicach tygodnia po skończeniu wlewów trochę sie to wszystko załamało i potem tak średnio zostało....
A i dziś przeżyłam szok, bo ruszała usię delikatnie szyja i klatka. Przestraszyłam się że mnie słyszy i coś kombinuje, potem trzeżwo pomyslałam że znowu się kłóci z respiratorem, ale akurat nadeszła pielęgniarka i stwierdziła, że kaszle
