Witam
Mam wynik histopatologiczny.
Markery z badania Bhcg >0.1, AFP 2,23, LDH 168 ( niestety nie ma zakresów do których sie one odnoszą)
W miąższu jądra białawy, Spoisty guzek 0,7x0,5 cm
Guzek to niestety SEMINOMA (dziwne że on tyle czasu był i ja wciąż żyję
Zmiana nowotworowa w obrębie miąższu jądra bez cech naciekania osłonek, naczyń i sieci jądra.
Bez zmian nowotworowych:
granica cięcia powróżka nasiennego, najądrze, jądro poza gózkiem, naczynia (poszerzone) w okolicy najądrza.
W nadesłanym materiale nie stwierdzono utkania węzłów chłonnych
pT1 NX (stopień I)
Wydawało mi sie że jak mam go tyle czasu to nic złośliwego, a jednak. Znów rodzą się myśli, jak bym nie wyciął to żyłbym do końca życia, a po wycięciu może się rozsiać.
Lekarz twierdzi że wyniki mikroskopowe są bardzo dobre i nie mam się czym martwić, że nawet chemii nie dostane co najwyżej naświetlanie. Dał skierowanie na onkologie i powiedział że będe obserwowany.
Co do rany, ciągle się cos sączy z niej przezroczyste zółte, nie śmierdzi i na okolicy 1 cm jakby się nie zrosła z tego właśnie wydobywa się to coś. Nie pokazałęm lekarzowi bo jak usłyszałem złośliwy to przestałem oczymkolwiek myśleć.
Martwi mnie to że już 3 tydz po operacje a mnie w okolicach pachwiny, moszny czuje ból, a raczej jakby odrętwienie. Nie wiem czy to tak powinno być.
Będę żył??
