no tak.. czas mija a normować się coś nie bardzo chce
Dramatu nie ma, ale też żadnej realnej lekarskiej diagnozy dotychczas nie udało się postawić. Na te moje zgrubienia.
hmmm przynajmniej lekarzom się nie udało, ale od czego każdy zdrowy i normalny facet będący oczywiście mniejszym lub większym hipochondrykiem (czyli wg moich statystyk jakieś 90% populacji) ma internet?!
Oczywiście od szukania różnych wpisów, opisów i teorii!!
Ale tak trochę poważnie, to ja się sam zdiagnozowałem? No jeszcze nie jest ze mną bardzo źle, bo tymczasem nie zamierzam się sam leczyć, aczkolwiek nie obiecuję, że ten stan będzie trwał wiecznie..
Otóż moja autorska diagnoza mówi, że mam chorobę Mondora, która objawiła się na penisie (zwanym fachowo również prąciem, ale ja osobiście mam wstręt do tego określenia).
Mało o tej chorobie można wyczytać w polskim Internecie, ale od czego Internet angielskojęzyczny? I tu już bez problemy są szczegółowe opisy objawów, które ja mam w 100%. Przede wszystkim ?stalowa? żyła biegnąca po wierzchniej stronie penisa. Oraz zgrubienia poniżej żołędzi (rodzaj pierścienia okalającego). Wiem. Są tacy co powiedzą, że to nawet w pewnych okolicznościach mogła by być zaleta..

Ale ja raczej tu po konserwatywnej stronie się opowiem i jednak swój naturalny kształt preferuję.
Różnie piszą o potencjalnych powodach tej choroby i raczej nie będę ich tu podsumowywał. Ale pomyślałem, że się swoim odkryciem podzielę. A nuż jeszcze jakiś biedak w przyszłości będzie miał to samo i znajdzie tu słowa pocieszenia. Bo generalnie w tej chorobie rokowania są pozytywne. Tzn. w większości rzeczywiście się rozchodzi. Czasami jakieś leki rozrzedzające krew się przyjmuje. Oraz maści. Rzadziej antybiotyki.
Uspokajam ekspertów. Choć będę bronił swojej diagnozy do upadłego, to jeszcze z samodzielnym rozpoczęciem leczenia się wstrzymuję!
Mondor's disease is a benign pathology of the dorsal vein of the penis and has no relationship to malignancies or systemic diseases. In most cases the etiology is unknown, various authors have proposed some new etiologies although direct and indirect trauma are known as causative factors.