Kolejny pechowiec - guz jądra

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez troll » 15 Sie 2012, 22:53

Witaj,

Osobiście uważam, że wszystko się unormuje, jest to tylko kwestia trochę dłuższego czasu.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 22 Paź 2012, 22:26

no tak.. czas mija a normować się coś nie bardzo chce :shock:
Dramatu nie ma, ale też żadnej realnej lekarskiej diagnozy dotychczas nie udało się postawić. Na te moje zgrubienia.

hmmm przynajmniej lekarzom się nie udało, ale od czego każdy zdrowy i normalny facet będący oczywiście mniejszym lub większym hipochondrykiem (czyli wg moich statystyk jakieś 90% populacji) ma internet?! :lol:
Oczywiście od szukania różnych wpisów, opisów i teorii!!

Ale tak trochę poważnie, to ja się sam zdiagnozowałem? No jeszcze nie jest ze mną bardzo źle, bo tymczasem nie zamierzam się sam leczyć, aczkolwiek nie obiecuję, że ten stan będzie trwał wiecznie.. :roll:

Otóż moja autorska diagnoza mówi, że mam chorobę Mondora, która objawiła się na penisie (zwanym fachowo również prąciem, ale ja osobiście mam wstręt do tego określenia).
Mało o tej chorobie można wyczytać w polskim Internecie, ale od czego Internet angielskojęzyczny? I tu już bez problemy są szczegółowe opisy objawów, które ja mam w 100%. Przede wszystkim ?stalowa? żyła biegnąca po wierzchniej stronie penisa. Oraz zgrubienia poniżej żołędzi (rodzaj pierścienia okalającego). Wiem. Są tacy co powiedzą, że to nawet w pewnych okolicznościach mogła by być zaleta.. :twisted: Ale ja raczej tu po konserwatywnej stronie się opowiem i jednak swój naturalny kształt preferuję.

Różnie piszą o potencjalnych powodach tej choroby i raczej nie będę ich tu podsumowywał. Ale pomyślałem, że się swoim odkryciem podzielę. A nuż jeszcze jakiś biedak w przyszłości będzie miał to samo i znajdzie tu słowa pocieszenia. Bo generalnie w tej chorobie rokowania są pozytywne. Tzn. w większości rzeczywiście się rozchodzi. Czasami jakieś leki rozrzedzające krew się przyjmuje. Oraz maści. Rzadziej antybiotyki.
Uspokajam ekspertów. Choć będę bronił swojej diagnozy do upadłego, to jeszcze z samodzielnym rozpoczęciem leczenia się wstrzymuję! :geek:

Mondor's disease is a benign pathology of the dorsal vein of the penis and has no relationship to malignancies or systemic diseases. In most cases the etiology is unknown, various authors have proposed some new etiologies although direct and indirect trauma are known as causative factors.
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Poprzednia

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 1 gość

cron