Lekarka przez pierwsze 3 cykle nawet chwaliła, że nic mi się nie dzieje z krwią. Za szybko
Nawet po przyjęciu na SOR, pierwsze o co pytali to o ten zastrzyk. Ale korzystałem z przychodni przyszpitalnej wiec szybko to potwierdzili.
Ostaniej dawki organizm nie udźwignął, ale lekarka mówiła, że takie skutki uboczne dotykają ok 15-20% pacjentów. Mój błąd był taki, że zwlekałem z wizytą na SOR. Gdybym pojechał wcześniej pewnie nie byłoby takich cyrków.
Ostatniego dnia wlewu czułem się dobrze. A „w srodku” okazało się, że szpik stanął i nie ruszył, a organizm wyczerpał co miał.
Dlatego nie ma sensu zgrywać twardziela. Trzeba zgłaszać lekarzom wszystko