przez mała_żonka » 17 Mar 2011, 14:48
Jestem Ja, wydaje mi się, że osoba stykająca się z tą chorobą wytwarza dwa rodzaje lęku: pierwszy to lęk przed rakiem ( w głowie: na to się umiera), a drugi przed chemią (w głowie: będę łysy, blady, na skraju życia). Ten lęk to kwestia braku wiedzy i wcześniejszych doświadczeń, zupełnie zrozumiały, ale do opanowania. Myślę, że właśnie ten drugi lęk determinuje zachowanie Twojego męża. Nie mam przez to na myśli, że chemia to nic takiego, ale daj mężowi do poczytania, jak mój narzeczony zareagował na chemię. Co prawda, minęły dopiero 3 tygodnie od dawki i wszystko może być albo lepiej, albo gorzej jeszcze, ale póki co - nie taki diabeł straszny!
Narzeczony zdecydował się na 1 dawkę karboplatyny, choć w jego przypadku oczywiście poleca się także obserwację. Nie mniej jednak obu onkologów o których byliśmy (jeden o.radioteraspeuta a drugi o.chemioterapeuta) twierdzili, iż terapia uzupełniająca jest wskazana w nasieniakach. Myślę, że w dużej mierze wybór narzeczonego wynikał to z faktu, iż u jego mamy w tym samym czasie stwierdzono nowotwór piersi z przerzutami i przestraszył się ewentualnej późniejszej chemii; 4xBEP , z tego co czytaliśmy, jest bardziej obciążający dla organizmu niż dawka karboplatyny.
W jego przypadku wyglądało to tak, że pojechaliśmy do przychodni onkologicznej z aktualnymi wynikami kreatyniny, zważono go i zmierzono, po czym przez godzinę podłączony był po kroplówki z "trucizną";) Po czym trochę siedział w celu obserwacji i pojechaliśmy do domu. Pierwsze 24 godzony naprawdę spoko - ból głowy, może trochę bardziej senny niż normalnie. Apetyt pierwsza klasa! Skutki uboczne ze strony jelit zaczęły się 2 dnia od rana, praktycznie nic nie chciał jeść i pić, czuł mdłości. Wymioty i zatwardzenie. W tym czasie bardzo pomagało mu pepsi! W większości jednak spał, prawie 18 godzin na dobę. 3 dni się tak męczył i zaczęło być lepiej, pierwsze wyniki krwi po tygodniu od chemii - wszystko w normie, choć wyraźny spadek płytek. Postanowiliśmy, że będzie w domu do czasu otrzymania drugich wyników, z każdym dniem czuł się lepiej i ładniej jadł. Problemy były tylko po wyjściu na zewnątrz: jakieś wypady poza dom na ponad godzinę choćby do sklepu czy na kawę do teściów kończyły się bólem głowy i 3 godzinnym odsypianiem. Już był chętny iść do pracy, ale niestety druga morfologia dała niefajne wyniki - ostry spadek płytek krwi, białych krwinek, hemoglobiny etc. Więc onkolog zaleciła lekarstwa na "porost płytek";) plus antybiotyk (zaczerwienione gardło i obawa przed anginą). Teraz żyjemy całkiem normalnie (prace wykonuje zdalnie z domu), we wtorek zrobiliśmy 3 morfologię i wyniki niestety wciąż poniżej normy, ale samopoczucie w porządku. Dziś znów mamy kontrolę u onkologa. Aha - włosy całe na głowie, nawet się nie przerzedziły, choć to jest jeszcze możliwe.
Tak jak napisał Troll - decyzja należy do niego, ale warto, by miał kontakt z kompetenymi lekarzami i pełen obraz sytuacji, zanim się zdecyduje ostatecznie. Kiedy ma termin pierwszego naświetlania?