witaj Sanchez..przeczytałam cały Twoj wątek i nie wiem co powiedzieć... jak powiem wprost to wywala mnie z forum a nie chodzi mi o to..więc poowijam w bawełnę..
jestem pielegniarką i na codzin pracuję z chorymi przewlelke ludzmi w bardzo roznym wieku. Kazdy kto napotyka na swej drodze na przewlekły problem reguje inaczej..lecz oststecznie da sie jakos pogrupować takich ludzi. jedni wypieraja chorobę probując ignorowac jej objawy i konsekwencje, inni szykują sobie trumienkę wycofując sie całkowicie z procesu walki o siebie samego, jeszce inni czasem powoli lecz konsekwentnie próbują stawic czoła nowej rzeczywistości i samej chorobie , sobie samemu w odmienionej niz dotąd wersji..
jestesmy ludzmi i w zaleznosci od tego jaka mamy osoboiwość , jak nas wychowano, jakie mamy wartości , jak bardzo jestesmy lub nie wewnętrznie dojrzali taka postawę przyjmujemy...
W moim odczuciu Ty przyjąłeś 1 postawę mowiąc w wielkim skrócie za wszelką cenę próbując zignorowac chorobę i jej konsekwencje jakie ona wywiera na Twoje terazniejsze życie.. najpierw targowałeś siez losem ( trudnosoc w podjęciu decyzji jak i gdzie sie leczyc) A teraz wciąż pytasz kiedy bedziesz mógł znowu narazić swoje ciało na powstanie kolejnego zakrzepu i moze wtedy uda Ci sie szczesliwie zejsc z tego padołu..czy o to Ci chodzi? Bo mam wrazenie ,ze tak... Figaro zrobił Ci piękny i jasny wykład na temat zakrzepicy i jej konsekwencji , zasugerował abyś sprawdził czy oprócz nowotworu nie masz doń dodatkowych predyspozycji a Ty jak mały 3 letni chłopczyk pytasz wciąż czy juz możesz zjeść lizaka...czyli czy juz mozesz kopac piłke , narazac sie na uderzenia kolegów, piłki , na upadki..przecież to bardzo inwazyjna gra!
usiądz spokojnie i popros kogos mądrego o rozmowę, lub sam przemysl wszytsko o co Ci w zyciu chodzi? Dlazcego tak uporczywie udajesz ( wyrazasz to swoja nie do konca odpowiedzialną postawa) że nic Ci nie jest..
Nie chodzi o to zeby sie poddac , zeby zrezygnowac , zapomniec , wyprzec sie miłosci do piłki...ale na Boga dostosuj realizacje swoich marzen do mozliwosci swego ciała.
Możesz wszytsko..mozesz grac popijac alkoholem i byc moze nic Ci sie nie stanie..ale moze bedzie to ostatnia rzecz jaka w zyciu zrobisz. jesli lubisz rosyjską ruletke w zyciu nikt Cie nie powstrzyma..lecz jesli nie...zastanów się o Ci chodzi..a jesli wszytskiego nie rozumiesz tym bardziej udaj sie do swojego lekarza by zrobił Ci wykład na temat tego co mozesz a czego nie mozesz i dlaczego.
Pozdrawiam Cię i mam nadzieję ,że Cię olśni

Beata
ps nie chciałam Cie obazic jesli tak poczułeś.. poprostu czasem trzeba wstrzasnąć kims aby do niego dotrzec..zbyta czesto patrze jak ludzie sami siebie krzywdzą..a nie chcialabym abys był kolejnym z nich.
