Witaj,
Pozostawienie zmienionej nowotworowo masy węzłowej w przestrzeni zaotrzewnowej (nie wiadomo czy w całości nekrotycznej!!) mogło i bardzo prawdopodobnie stanowiło punkt wyjścia do dalszego rozsiewu, między innymi do wątroby. Stąd wskazanie do RPLND, badania histopatologicznego oraz - najprawdopodobniej po rozpoznaniu obecności "żywego" utkania - chemioterapii konsolidacyjnej - jeszcze 2 kursy BEP.
Najważniejszą rzeczą w leczeniu wszystkich nowotworów litych jest leczenie chirurgiczne - bez chirurgii nie ma mowy o wyleczeniu. Dodatkowo w niektórych rodzajach nowotworów dodatkowe leczenie systemowe (chemioterapia, radioterapia) niszcząc tzw. mikroprzerzuty zapobiega wzrostowi nowych ognisk nowotworu. Niekiedy takie postępowanie może nawet przy chorobie uogólnionej prowadzić do wyleczenia - tak dzieje się właśnie w leczeniu nowotworów zarodkowych. Jeśli chodzi o tę grupę nowotworów tylko maksymalnie agresywne leczenie systemowe przynosi najlepsze skutki. Uogólniając najlepszą drogą do wyleczenia jest - operowanie radykalne zmiany pierwotnej + chemioterapia / radioterapia + chirurgia zmian resztkowych (o ile pozostają) + chemioterapia konsolidacyjna (o ile obecne jest żywe utkanie w operowanych zmianach resztkowych) + w przypadku nawrotu chemioterapia II linii (konwencjonalna lub wysokodawkowa HDCT) + III linia chemioterapii i leczenie objawowe. Tyle mamy do zaproponowania w nowotworach jądra. Jak widać możliwości są ogromne ale warunkiem ich prawidłowego stosowania jest prowadzenie leczenia przez doświadczonego lekarza onkologa klinicznego, których w Polsce mógłbym wypisać na kartce.
Nie bardzo rozumiem a co pytasz pisząc linijkę o leczeniu radykalnym. Leczenie radykalne to leczenie, którego celem jest uzyskanie całkowitej odpowiedzi i w efekcie wyleczenie. Jest to więc leczenie najlepsze ale często niemożliwe do zastosowania (z różnych przyczyn - wiek chorego, obciążenia układowe, stopień zaawansowania nowotworu). Tutaj mamy sytuację zgoła odmienną bo chorymi są ludzie młodzi, bez chorób towarzyszących dlatego możemy leczyć skutecznie, bo wiemy, że zdrowy (oprócz naturalnie choroby nowotworowej

), młody człowiek jest w stanie przeżyć wielokrotne operacje, agresywną, wielolekową chemioterapię i co więcej wróci szybko do zdrowia. Takie postępowanie mogłoby prowadzić do wyleczenia także innych chorób nowotworowych ale zmienia się grupa (leczenie chorego powyżej 70 lat, z zaawansowaną miażdzycą, niewydolnością krążeniową itd. itd.) nie może być już tak agresywne. Wtedy możliwe jest tylko leczenie paliatywne niejako "na miarę chorego". Najwięcej zysków przy najmniejszej ilości strat.
Rozpoznanie przerzutów do wątroby nawet w tak potencjalnie wyleczalnej nawet w zaawansowanym stadium chorobie jaką jest rak jądra związane jest zawsze z niepewnym rokowaniem, gorszym w nienasieniakach. Dodatkowo rokowanie pogarsza tzw. późna wznowa (po więcej niż 2 latach od uzyskania remisji). Postępowanie w takim przypadku powinno obejmować chemioterapię II linii oraz w każdym przypadku należy rozważyć możliwość operowania zmian przerzutowych, szczególnie jeśli są to tzw. przerzuty izolowane tj. w badaniu obrazowym uwidacznia się pojedynczą, najczęściej dobrze odgraniczoną zmianę. Tutaj sprawa się skomplikowała, bo jeszcze pozostawała masa węzłowa, która była bardzo prawdopodobną przyczyną postępu choroby. Należałoby więc wyoperować tę zmianę węzłową z przestrzeni zaotrzewnowej i zmiany z wątroby. Natomiast należy zadać sobie pytanie: czy było to możliwe? Czy choroba nie była już w tak zaawansowanym stadium (brak normalizacji wartości markerów, duża liczba zmian), że taka operacja byłaby bezcelowa? Trudno na te odpowiedzi udzielić teraz jednoznacznych odpowiedzi. Natomiast pewne jest, że w leczeniu (szczególnie na początku) popełniono rażące błędy, skłaniałbym się nawet do określenia, że ówczesny lekarz był niekompetentny.
Tak, wiem o odejściu Jacka. Każda śmierć faceta w sile wieku jest dla mnie bezsensowna...
Trzymaj się ciepło, Gosiu!
Pozdrawiam