Właśnie zrobiłem większego stolca
Gratulacje
więc dziel się wszystkim
Co do jedzenia - jedz tylko to na co masz ochotę bo innego w siebie i tak nie wmusisz. Do tego pij też sporo - mi naprzykład dobrze wchodziło mleko z lodówki, gorąca herbata czarna (mocna), względnie okej z początku CocaCola (ale tylko ta słodzona cukrem) i też tylko początkowo - tymbark wiśniowy; natomiast czysta woda przyprawiała mnie o mdłości, piwo miało posmak Vepesidu, a domowe kompoty i soki powodowały piekło w żołądku (a żeby je przełknąć musiały być kwaśne jak sam szatan - na chemii przemówią do ciebie tylko wyraziste smaki). Unikaj tego co wzmaga kwasowość w żołądku - mnie przez całe 4 BEPy i jeszcze z miesiąc po ostatnim cyklu męczyły tak potworne zgagi i czkawki, że w desperacji chciałem pić NaHCO3 i wymuszać wymioty... No i konsekwentnie - jak podjesz jakeś smakołyki np. fastfoody (choć większość z nich wzmaga kwasotę żołądkową, no ale pacjent onkologii też coś jeść musi

) to w nieodległym czasie lewatywka. Tak kółeczko się zamyka i zdrowo w towarzystwie cheeseburgerów tudzież pizzy przy asyście przeczyszczaczy można odchorować swoje
Aha - co mi pomagało - w Inter Marche (nie, nie płaci mi nikt za to) znalazłem fajny sok z suszonych śliwek kalifornijskich. Jest w lodówce ze zdrowym żarciem w litrowych butelkach (taki brązowy nieklarowny "przecier") - tradycją po szpitalną były zawsze zakupy w intermarche i wypijanie litra tego soczku prosto z lodówy praktycznie w pół godziny. O ile na oddziale mimo codziennych spacerów po parku szpitalnym (w 4wsk park jest naprawdę ładny i ogromny) nie defekowałem czasami kilka dni z rzędu o tyle po wypiciu tego stuffu nie wyrabiałem zakrętu do toalety

... Naprawdę polecam Ci spróbować
