przez anna2014 » 24 Lip 2014, 23:45
Witam wszystkich,
U nas nadal sytuacja niejednoznaczna. Pewnie tak to już jest, że wszystkim borykającym się z tą chorobą towarzyszy strach i niepewność.
Pisałam już, że mąż 07.04.2014 zakończył leczenie tj. 2 kursy BEP. W tomografii kontrolnej 27.06.2014 wyszedł pojedynczy węzeł przyaortalny lewy poniżej naczyń nerkowych 12 x 15 mm; pozostałe węzły chłonne wewnątrz- i zewnatrz-otrzewnowe niepowiększone. No i znowu stres.
Tomografia wykonywana w styczniu 2014r. po orchidektomii nie wykazała powiększonych węzłów. Również wykonane wtedy badanie PET nie wykazało nic podejrzanego. Teraz, gdy poprosiliśmy o porównanie badań styczniowych i obecnych okazało się, że węzeł w styczniu miał wym. 12 x 8 mm. i "nie świecił" (taką informację uzyskaliśmy telefonicznie). Natomiast lekarz porównujący badania napisał, że węzeł ten ma stacjonarne wymiary w stosunku do badania PET ze stycznia i proponuje kontrolę.
Onkolog prowadzący leczenie męża zalecił wykonanie tomografii za 2 miesiące, czyli na początku września. Jeśli węzeł będzie się powiększał to zobaczymy co dalej.
Byliśmy również na konsultacji u dr Rogowskiego, który stwierdził, że nawet jeśli okaże się w tomografii we wrześniu, że węzeł ma stały rozmiar to należy go usunąć. Tak więc musimy czekać.
Bardzo denerwujemy się tym czekaniem. Od chemii minęło już prawie 4 m-ce.
Może mąż powinien otrzymać 3 BEP ? Wszyscy przyjęli, że w tomografii było czysto.
Teraz znowu wizja operacji. Mam wrażenie, że to nasze leczenie przebiega jakoś pod górkę.
Lekarze sugerują, że w węźle może być potworniak, ale przecież histopatolog nie stwierdził w wyciętym guzie potworniaka.
Markery są nadal w normie, choć od ostatniego badania w czerwcu AFP wykazuje lekki wzrost, tj. 03.06. - AFP 2,88, a 21.07. AFP-3,38 przy zakresie normy 1,09- 8,04.
Proszę o opinię, czy możemy, czy powinniśmy coś jeszcze zrobić.
Jak jest ze szczepieniem przeciwko żółtaczce, bo mąż chyba nie miał.
Pozdrawiam