Hej, minęły może kolejne 3 lata, w sumie to juz jest ponad 5 lat od zakończenia leczenia i aktualnie w koncu zostałem traktowany jako osoba całkowicie wyleczona! Ubezpieczyciel w pełni mnie ubezpieczył (wyłączając raka jądra).
W miedzyczasie udało mi sie spłodzić kolejne dziecko - tym razem syna. Nie obyło sie bez problemów, po chemioterapii okazało się ze jestem bezpłodny (azospermia), ale zabezpieczyłem się 5 lat temu. Zamroziłem nasienie i dzięki też dofinansowanią przez państwo do invitro, 4 próbach, 50k pln udało się. Wybudowałem dom i nasza 4 osobowa rodzina spokojnie sobie tam mieszka

Aktualnie jestem moze od roku na Adrotopie, bez niego miewałem stany depresyjne, ale lek ten całkiem fajnie to unormował. Moj adrolog mowi, ze jeszcze da rade rozpędzić to jedno jądro i musiałbym przejść przez kuracje ale na razie się wstrzymuje. W listopadzie miałem robiony ostatni tomograf, ale nic nie wykazał. Za niedługo bede przygotowywał sie do kolejnego, ale najpierw muszę umowić sie na konsultacje.
Jezeli chodzi o psychikę, to po moich przejsciach mogę okreslic siebie jako hipochondryka - za bardzo wsłuchuje sie w swoj organizm i nakręcam się każdym dziwnym odczuciem, przez co cierpi na tym moje samopoczucie. Jeszcze nie zaczałem psychoterapii, ale mam to w planach (juz od kilku lat hehe ..)
Pozdrawiam i życze zdrowia! Jeżeli, ktoś teraz to czyta przechodzi przez najprawdopodobniej swój nacięższy etap w życiu to wiedz, że wszystko da się ułożyć, a swoje złe doświadczenia pozwolą tobie przewartościowić swoje życie i dostrzec w nim KTO i CO najważniejsze jest.