Witam,
Melduje że jestem w domu i w póki co dobrym stanie

Trochę problemów z zaparciem i przez to z brzuchem, przyzwyczaić się muszę do jedzenia w inny sposób i picia dużej ilości płynów, ale da radę. Trochę obolała mam rękę i żyły od wenflonu, ale jest coraz lepiej. Przyjmować leków przeciwwymiotnych w domu na razie nie miałem potrzeby, strasznie wysokich gorączek nie dostałem.
Kluczowa diagnoza/leczenie:
"Nienasieniak jądra po orchidektomii pT2. Wznowa serologiczna (wzrost markera beta-HCG), poniżej lewych naczyń nerkowych węzły chłonne do 17x15mm - obraz podejrzany w kierunku meta."
"Zakwalifikowany do chemioterapii wg schematu EP (4 kursy) + wycięcia węzłów chłonnych zaotrzewnowych (RPLND)."
Nie powiem że chemioterapia do lekkich rzeczy należy, bo nie czuje się idealnie, ale chyba znoszę ją póki co dobrze, nie raz już się gorzej czułem

Włosów leci trochę więcej niż zwykle, ale póki co jeszcze jestem zarośnięty jak niedźwiedź. Bardzo się cieszę że trafiłem pod opiekę Magodentu i dr Sarosieka, zostałem tak dobrze potraktowany w porównaniu z moimi poprzednimi wizytami u lekarzy że mi tak głupio że nawet nie wiem jak im dziękować.
Zostałem przekazany pod opiekę dr Morawskiemu. Bardzo miły, młody lekarz, wszystko wytłumaczył co chciałem wiedzieć. Zastanawiać się możecie pewnie dlaczego 4xEP a nie 3xBEP - dr Sarosiek powiedział, że jest coraz mniej przekonany do bleomecyny z powodu skutków ubocznych jakie wywołuje w płucach i mieli niestety niemiłe doświadczenia ostatnio. Poza tym z racji że dojeżdżam z bardzo daleka, przyjeżdżanie na 5 dni w miesiącu będzie mi bardziej na rękę niż ciągłe wycieczki na dolewki. Skuteczność leczenia jest zbliżona, uniknę skutków ubocznych bleomecyny, jednak będę musiał przeżyć jeden cykl chemioterapii więcej.
Osoby czytające mój temat pewnie zauważą że mogłem przyjąć 2xBEP jeszcze w styczniu, ale zrezygnowałem. Nie miałbym tak dużych tych węzłów i nie musiał przechodzić dłuższej chemioterapii, jednak szczerze mówiąc mając porównanie między ośrodkiem w Gdyni i Warszawie, nie żałuję swojej decyzji. Mam teraz pewność że jest co leczyć, chemioterapie mam dostosowaną pode mnie i wiem że wszystko zostanie wykonane prawidłowo i nie będzie nikt na mnie oszczędzał.
1. Jakieś super rady na zaparcie macie? Lactulose podano mi w szpitalu jak zgłosiłem problem, w domu też zastosowałem bo mój dziadek akurat to stosował, w końcu całkowite zaparcie poszło i poczułem ulgę, jednak może są jakieś lepsze metody żebym przy kolejnych cyklach uniknął cierpienia. Myśle że zdecydowanie za dużo w łóżku leżałem podczas swojego pobytu.
2. Za bardzo nie wiem czego nie powinienem kompletnie jeść, co mi dobrze zrobi, tyle co mam siły sam zrobić do jedzenia robię, ale rodzina chciała by mi pomóc, a ja poprostu trochę nie wiem co takiego mogliby mi przygotować. Pewnie zupy - typu rosół/pomidorowa? Pokazałem link od m9nika jednak chyba nie za wiele pomysłów im dał, zna ktoś jakieś przepisy, coś może

?
3. Na osłabienie pewnie najlepiej sen? Niestety dopiero dzisiaj koło 5 w nocy zaznałem całkowitej ulgi w łazience i mogłem spać spokojnie
Pozdrawiam serdecznie!
Adam