Meldujemy się po 5dniowce trzeciego cyklu. Jak w każdym napiszę że samopoczucie Marcina w zasadzie dobre. Cały czas pracuje, żyjemy normalnie, to się nie zmienia.
Co było innego w trzecim cyklu ( oczywiście on cały czas trwa- dziś koniec pięciodniowki). Marcina wyniki poniedziałkowe nie były już takie rewelacyjne, dr Zapytał go czy czuje się dobrze, on twierdził że rewelacyjnie więc chemię przyjął z zastrzeżeniem że od soboty przez 10 dni accofil. Leukocyty mial 2.86, neutrofile 1.08. W czwartek rano obudził się dość obrzęknięte, przytył 6 kg od poniedziałku. Trochę mnie to zaniepokoiło, napisaliśmy meila do lekarza i poszedł jak zwykle na chemię. ( przypominam bierzemy chemię dzienna). Lekarz zlecił mu badania, nim się pojawił w szpitalu już było skierowanie w zabiegowym, zrobili mu badania na cito, dostał chemię.Badania wyszło dużo lepsze niż w poniedziałek!!!dużo wyższe leukocyty i neutrofile. I tak dziś obudził się bez żadnego obrzęku, -4kg. Od zeszłego południa chorujemy wszyscy oprócz mojego męża, kaszlemy, smarkamy( trójka dzieci na pokładzie). W zasadzie od tygodnia jesteśmy chorzy wszyscy oprócz Marcina, także tak to. Po chemii był w Ikei, złożył dwa krzesła i hasa sobie na piłce nożnej teraz.
Jak oceniam kolejna pięciodniowke? Jazda bez trzymanki, ale daliśmy rady. Jeszcze dwie dolewki, kontrolne TK i mam nadzieję że to koniec walki z tym gównem.
Chemię każdy znosi różnie, ale naprawdę u nas przebiega to zupełnie normalnie... Albo mój mąż jest taki dzielny, albo dostaje dobre leki na skutki uboczne:) dr obiecał mu nawet leki ktore pozwolą mu szybko do dobrej wagi wrócić, sama.chetnie z nich skorzystam:)