Mój przypadek pT2N0M0/Seminoma/Kraków

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez romi » 28 Gru 2014, 00:46

Witam
Muszę Cię rozczarować, ale tak się składa, że eksperci obecni na forum to właśnie lekarze którzy na codzień zajmują się leczeniem nowotworów jądra.
viewtopic.php?f=6&t=31
Są to najlepsi specjaliści w Polsce którzy pomogli wielu chorym na nowotwór jądra i śmiem twierdzić, że w tym zakresie lekarze z ZCO "nie dorastają im do pięt".
PS To co piszesz na temat markerów, badań, postępowania po zabiegu itd. są wielokrotnie powtarzane na forum, wystarczy poczytać to co piszą inny w swoich wątkach, poza tym jest baza wiedzy gdzie są te wszystkie informacje i każdemu nowemu użytkownikowi forum polecamy zapoznanie się z nimi.
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez Livestrong » 28 Gru 2014, 01:04

romi napisał(a):Witam
Muszę Cię rozczarować, ale tak się składa, że eksperci obecni na forum to właśnie lekarze którzy na codzień zajmują się leczeniem nowotworów jądra.
http://www.rjforum.pl/viewtopic.php?f=6&t=31
Są to najlepsi specjaliści w Polsce którzy pomogli wielu chorym na nowotwór jądra i śmiem twierdzić, że w tym zakresie lekarze z ZCO "nie dorastają im do pięt".
PS To co piszesz na temat markerów, badań, postępowania po zabiegu itd. są wielokrotnie powtarzane na forum, wystarczy poczytać to co piszą inny w swoich wątkach, poza tym jest baza wiedzy gdzie są te wszystkie informacje i każdemu nowemu użytkownikowi forum polecamy zapoznanie się z nimi.
Pozdrawiam

Ok, rozumiem. Wybacz za wprowadzenie zamieszania.
Livestrong
 
Posty: 18
Rejestracja: 27 Gru 2014, 14:33

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez kk91 » 28 Gru 2014, 15:07

Wczoraj podczas kąpieli zeszły mi z blizny strupki, ślad po operacji to w tej chwili to jedynie jasnoróżowa linia.
Pod blizną jednak mam coś twardego, nie wiem co to, czy to jest wewnętrzny szew od powrózka nasiennego i czy to jest normalne? Nie jest to wielkie, jest to idealnie usytuowane pod cięciem, natomiast twardością przypomina kość, sprawdzałem w tym samym miejscu po lewej stronie i tam nie mam czegoś takiego, więc to musi być pozostałość pooperacyjna... Tak tylko pytam bo nie wiem czy tam się nie utworzyła jakaś narośl/krawiak czy inne twory, nie jest to bolesne, nawet przy dotyku. Może głupie pytania zadaje ale nigdy nie miałem operacji.
kk91
Przyjaciel Forum
 
Posty: 319
Rejestracja: 02 Gru 2014, 19:26

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez Livestrong » 28 Gru 2014, 15:14

kk91 napisał(a):Wczoraj podczas kąpieli zeszły mi z blizny strupki, ślad po operacji to w tej chwili to jedynie jasnoróżowa linia.
Pod blizną jednak mam coś twardego, nie wiem co to, czy to jest wewnętrzny szew od powrózka nasiennego i czy to jest normalne? Nie jest to wielkie, jest to idealnie usytuowane pod cięciem, natomiast twardością przypomina kość, sprawdzałem w tym samym miejscu po lewej stronie i tam nie mam czegoś takiego, więc to musi być pozostałość pooperacyjna... Tak tylko pytam bo nie wiem czy tam się nie utworzyła jakaś narośl/krawiak czy inne twory, nie jest to bolesne, nawet przy dotyku. Może głupie pytania zadaje ale nigdy nie miałem operacji.

Witaj, miałem bardzo podobnie - okazało się, że był to "węzeł" po szwie, który się nie rozpuścił lub minimalne zgrubienie pod blizną. U mnie nie było to nic poważnego, ale skonsultuj to z lekarzem. Powiem Ci tylko, że te blizny mają to do siebie, że prawie kompletnie znikają - ja po 3,5 roku muszę się mocno przyglądać, by w ogóle jakikolwiek ślad zobaczyć.
Livestrong
 
Posty: 18
Rejestracja: 27 Gru 2014, 14:33

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez kk91 » 28 Gru 2014, 15:16

a co się stało u Ciebie z tym węzłem? Zniknął? Po jakim czasie?
kk91
Przyjaciel Forum
 
Posty: 319
Rejestracja: 02 Gru 2014, 19:26

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez kk91 » 28 Gru 2014, 15:19

PS1. Czy robiłeś badania poziomu testosteronu przed operacją?
PS2. Czy złożyłeś "depozyt" genetyczny w odpowiednim banku przed operacją?


Testosteronu nie robiłem, żaden lekarz o tym nie wspominał a nawet nigdzie nie czytałem o takiej konieczności. Raczej większość lekarzy zapewniała mnie że będę "w pełni sprawnym mężczyzną", dlatego też nie mroziłem nasienia.
kk91
Przyjaciel Forum
 
Posty: 319
Rejestracja: 02 Gru 2014, 19:26

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez Livestrong » 28 Gru 2014, 15:20

kk91 napisał(a):a co się stało u Ciebie z tym węzłem? Zniknął? Po jakim czasie?

Bujałem się z tym jakiś czas, może kilka tygodni, góra 2-3 miesiące (jeśli mnie pamięć nie myli) aż w końcu zgrubienie zaczynało zanikać aż znikło całkowicie. Konsultowałem to jednak z chirurgiem i przede wszystkim z onkologiem. Mnie to absolutnie nie bolało, ale i tak na Twoim miejscu informowałbym lekarza absolutnie o wszystkich wątpliwościach.
Livestrong
 
Posty: 18
Rejestracja: 27 Gru 2014, 14:33

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez Livestrong » 28 Gru 2014, 15:25

kk91 napisał(a):
PS1. Czy robiłeś badania poziomu testosteronu przed operacją?
PS2. Czy złożyłeś "depozyt" genetyczny w odpowiednim banku przed operacją?


Testosteronu nie robiłem, żaden lekarz o tym nie wspominał a nawet nigdzie nie czytałem o takiej konieczności. Raczej większość lekarzy zapewniała mnie że będę "w pełni sprawnym mężczyzną", dlatego też nie mroziłem nasienia.

U mnie też o testosteronie powiedziano dopiero po fakcie. To ponoć jest czysto informacyjne badanie, na wypadek, gdyby jego poziom po operacji spadł dość radykalnie i trzeba było się suplementować w ekstremalnych przypadkach. A że poziom testosteronu nie ma określonych sztywnych norm, bo u każdego ten poziom jest inny to bez bazy porównawczej sprzed operacji nie ma jak odnieść poziomu po orchidektomii. Może któryś z tutejszych lekarzy potwierdzi albo zaprzeczy.

Co do banku - mnie namówiono na złożenie depozytu, ale też słyszałem wiele zapewnień o tym, że orchidektomia nic nie zmienia w "tym" temacie. Póki co nie badałem płodności.
Livestrong
 
Posty: 18
Rejestracja: 27 Gru 2014, 14:33

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez romi » 28 Gru 2014, 20:32

Witam
Badania testosteronu przed zabiegiem nie wykonuje się ponieważ nawet jedno jądro doskonale daje sobie radę. Oczywiście pod warunkiem, że jest zdrowe. Jeśli nie, to i tak badanie nie ma znaczenia, bo jest potrzeba suplementacji.
To samo dotyczy mrożenia nasienia. Banking nasienia ma sens wtedy kiedy pacjenta czeka chemioterapia, lub radioterapia - przed zabiegiem orchidektomii oraz jeśli jest tylko obserwacja nie ma to większego sensu.
Dlatego zawsze przed leczeniem zaleca się banking nasienia.
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: Mój przypadek - początek walki

Postprzez m9nika » 29 Gru 2014, 01:11

Witam
Dla uzupełnienia tematu dotyczącego testosteronu ...
troll napisał(a):po obustronnej orchidektomii istnieje konieczność włączenia HTZ - jednak czas i dawka musi zostać ustalona przez specjalistę endokrynologa, nie istnieje konieczność podawania preparatu testosteronu od razu po zabiegu. Organizm człowieka jako bardzo złożony twór posiada szereg mechanizmów pozwalających działać w sytuacji kryzysowej - takiej, jaką niewątpliwie jest obustronna orchidektomia. U mężczyzn u których przynajmniej jedno jądro produkuje testosteron sytuacja jest jasna. Jedno jądro (przynajmniej w ogromnej większości przypadków) zapewnia dostateczne "zaopatrzenie" organizmu w ten hormon. Sytuacja jednak ulega diametralnej zmianie, kiedy źródła testosteronu nie ma - organizm nie otrzymuje dostatecznych ilości testosteronu z jąder. W takiej sytuacji uruchamiane są zapasy testosteronu zgromadzone w tkankach "na gorsze czasy" i one wraz z tym co organizm może wycisnąć z nadnerczy zapewniają jeszcze przez jakiś czas substytucję "oryginalnego", jądrowego testosteronu. Musimy pamiętać, że wolny testosteron (czyli jego forma prawie-biodostępna, bo przekształcana już tylko do dihydrotestosteronu) to jedynie 2% całości testosteronu obecnego w organizmie. Z tego wynika, że 98% związanego testosteronu zostanie w najbliższym czasie wykorzystana do zapewnienia ciągłości jego działania. Dodatkowo braki kompensuje zwiększenie produkcji androsteronów w korze nadnerczy. Po drugie oznaczanie poziomu testosteronu w surowicy krwi obwodowej wydaje się nie być wystarczającym sposobem na określenie momentu rozpoczęcia suplementacji preparatem testosteronu. Za biologiczny efekt nie odpowiada w końcu testosteron a jego uwodorniona forma - dihydrotestosteron, którego stężenie w tkankach nie równa się stężeniu testosteronu w surowicy.
Osobiście uważam, że moment rozpoczęcia HZT wyznacza:
- spadek poziomu testosteronu w surowicy krwi obwodowej poniżej poziomu normy
- pojawienie się objawów związanych z brakiem testosteronu - przede wszystkim uczucie zmęczenia, zniechęcenia, zmniejszenie lub całkowity zanik popędu płciowego, senność oraz później - zmniejszenie masy mięśniowej, zanik zarostu, ginekomastia.

Wcześniej, nawet pomimo obniżenia poziomu testosteronu w surowicy krwi a przy bardzo dobrym samopoczuciu i braku fizykalnych objawów braku testosteronu, wprowadzenie HTZ wydaje się być dyskusyjne.

Żródło: viewtopic.php?f=8&t=487&p=12649&hilit=badanie+testosteronu#p12649
Pozdrawiam
Zabrałeś mi tatę [*], męża ci nie oddam!
"Ty sam jesteś dla siebie największym zadaniem i twoim obowiązkiem jest dołożyć wszystkich sił, by wykonać je jak najlepiej."
Awatar użytkownika
m9nika
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1603
Rejestracja: 17 Lut 2012, 20:07

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 2 gości