Na początku chciałbym się ze wszystkimi serdecznie przywitać. W paru zdaniach opiszę swój przypadek. W grudniu zeszłego roku wykryłem sobie "to coś", w ciągu 3 dni operacja,w między czasie badanie marketów (wszystkie lekko podwyższone) i rentgen płuc - ok. Ciężkie święta i czekanie na wyniki... W styczniu tomografia klatki i miednicy - wszystko ok, markery też opadły do normy. Wyniki histo. pT1 ( 30% rak zarodkowy 70% potworniak) - nowotwór nie przekracza granic anatomicznych jądra. DUŻO SZCZĘŚCIA... konsylium i moja decyzja o obserwacji bez chemii.
Nowe życie. Jednak... jakieś 2 miesiące temu zauważyłem powiększonego sutka,okazało się że mam podwyższoną prolaktynę - przyjmuję bromergon.
To raczej nie ma nic wspólnego z rj, ale pojawił się drugi temat. Na wizycie 7 tygodni temu onkolog wyszukał mi powiększony węzeł pod pachą, zlecił wszystkie badania (markery, płuca, usg jamy brzusznej: wszystko ok) a usg dołów pachowych - po obu stronach powiększone węzły około 14x7 oraz mniejsze.
Lekarz stwierdził że to może być jakieś zapalenie (miałem trochę zaognione zmiany na skórze), zlecił ponowne badanie za 6 tygodni - mam je we wtorek. Jednak macam sobie te pachy i niestety czuje że te węzły są - ciężko stwierdzić czy się powiększają... Proszę o opinię, radę, może ktoś miał podobny przypadek.

