Dziwny rak
Witam.
Nazywam się Michał i dopiero dołączyłem do tego forum.
Nigdy nie byłem dobry z języka polskiego w pisaniu streszczeń, ale postaram się wam wyjaśnić tytuł postu.
No więc rak jądra postępuje szybko i szybko zabija? Ja chyba wygrałem w lotto rakowe i liczę dożyć emerytury.
Jak się urodziłem miałem coś w stylu niezstąpionego jądra prawego, Ale troche to inaczej wyglądało, bo jądro bylo na swoim miejscu lecz podczas kąpieli chowało sie w pachwinie. Trzeba było je 'wycisnąć' i wskakiwało do worka. Pamiętam to więc na pewno miałem więcej niż 2 latka. Unormowało się po pewnym czasie. Zdążyłem zapomnieć o tym
W wieku ok 17 lat (aktualnie 33) zacząłem czuć na prawym jądrze ból przy dotyku w jednym miejscu. Nie przejmowałem się tym, bo widocznie tak musi być. Ale bolało, bolało, nieraz kolegów podpytałem czy tak maja, potwierdzili że to norma. Lata mijały aż w końcu do głowy dotarło że trzeba coś z tym zrobić. w 2013 poszedłem na pierwszą wizyte u urologa. Zlecił na szybko USG markery i do niego z powrotem. Markery ok, USG niekoniecznie. Lekarz przebadał mnie całego, nic nie wykrył w brzuchu ale na prawym jądrze dwa guzki ale nie mógł określić co i jak. Stwierdził że nie wygląda to ciekawie. Urolog powiedział: wycinamy, bo jądro jest twarde ma te zmiany, tak będzie bezpieczniej. Nie zgodziłem się bo z opowieści o nożu i raku już słyszałem wcześniej. Powiedział jak się będzie powiększać to szybko do niego, jak nie to co rok kontrola.
Minęły kolejne 3 lata kontroli, ale zmieniłem urologa, nie dlatego że tamtemu nie wierzyłem tylko praca mi pasowała z godzinami jego przyjęć. Przebadał, wysłał na USG. Powiedział że są zmiany ene coś tam. Na usg u doktora u którego byłem wcześniej dowiedziałem się że zmiany na jądrze dalej są i delikatnie się powiększyły. Że nie wygląda to za ciekawie i dla pewności polecił mi doktor która jest dobrą jak nie najlepszą osobą zajmującą się ultrasonografą i ona na pewno mi powie co i jak.
Wybrałem się do Pani doktor, wynik badania nie pocieszył mnie. Dwa guzki jeden unaczyniony z zewnątrz, drugi wewnątrz. Jest źle, ale sobie pomyśałem ma się czym żywić dlatego mnie nie zjadł jeszcze
Jeden guzek na obrębie jądra, drugi trochę wchodzący w jądro.
Dziś zrobiłem sobie prywatnie markery i czekam na wynik.
Jestem zapisany do jednego szpitala na kolejke w sensie że jak się coś zwolni to ja. Jutro zobaczę jak wygląda sprawa na Rentgena w Warszawie na onkologii.
badało mnie 4 czy 5 specjalistów, każdy chce usuwać. Ja mam dylamat, bo skoro żyje z nim już tyle lat to może nie ruszać, ale nie rusze to się rozejdzie za jakiś czas sam, rusze... zaraz po nożu się rozejdzie i tak w koło Macieju. Nie wiem co robić . Mam załamania, bo wiadomo szkoda życia. Ale sie nie poddaje, robie co mogę odkwaszam organizm, pestki moreli, wit C, kapsaicyna, staram sie żeby nie miał łatwo
Dziwny rak??? Czy to możliwe żebym ja z tym żył tyle lat?
Spotkał się ktoś z takim przypadkiem?? Bo ja w internetach nie moge czegoś takiego znaleźć.
Dziekuje za cierpliwość w czytaniu moich wypocin.
Nazywam się Michał i dopiero dołączyłem do tego forum.
Nigdy nie byłem dobry z języka polskiego w pisaniu streszczeń, ale postaram się wam wyjaśnić tytuł postu.
No więc rak jądra postępuje szybko i szybko zabija? Ja chyba wygrałem w lotto rakowe i liczę dożyć emerytury.
Jak się urodziłem miałem coś w stylu niezstąpionego jądra prawego, Ale troche to inaczej wyglądało, bo jądro bylo na swoim miejscu lecz podczas kąpieli chowało sie w pachwinie. Trzeba było je 'wycisnąć' i wskakiwało do worka. Pamiętam to więc na pewno miałem więcej niż 2 latka. Unormowało się po pewnym czasie. Zdążyłem zapomnieć o tym
W wieku ok 17 lat (aktualnie 33) zacząłem czuć na prawym jądrze ból przy dotyku w jednym miejscu. Nie przejmowałem się tym, bo widocznie tak musi być. Ale bolało, bolało, nieraz kolegów podpytałem czy tak maja, potwierdzili że to norma. Lata mijały aż w końcu do głowy dotarło że trzeba coś z tym zrobić. w 2013 poszedłem na pierwszą wizyte u urologa. Zlecił na szybko USG markery i do niego z powrotem. Markery ok, USG niekoniecznie. Lekarz przebadał mnie całego, nic nie wykrył w brzuchu ale na prawym jądrze dwa guzki ale nie mógł określić co i jak. Stwierdził że nie wygląda to ciekawie. Urolog powiedział: wycinamy, bo jądro jest twarde ma te zmiany, tak będzie bezpieczniej. Nie zgodziłem się bo z opowieści o nożu i raku już słyszałem wcześniej. Powiedział jak się będzie powiększać to szybko do niego, jak nie to co rok kontrola.
Minęły kolejne 3 lata kontroli, ale zmieniłem urologa, nie dlatego że tamtemu nie wierzyłem tylko praca mi pasowała z godzinami jego przyjęć. Przebadał, wysłał na USG. Powiedział że są zmiany ene coś tam. Na usg u doktora u którego byłem wcześniej dowiedziałem się że zmiany na jądrze dalej są i delikatnie się powiększyły. Że nie wygląda to za ciekawie i dla pewności polecił mi doktor która jest dobrą jak nie najlepszą osobą zajmującą się ultrasonografą i ona na pewno mi powie co i jak.
Wybrałem się do Pani doktor, wynik badania nie pocieszył mnie. Dwa guzki jeden unaczyniony z zewnątrz, drugi wewnątrz. Jest źle, ale sobie pomyśałem ma się czym żywić dlatego mnie nie zjadł jeszcze
Dziś zrobiłem sobie prywatnie markery i czekam na wynik.
Jestem zapisany do jednego szpitala na kolejke w sensie że jak się coś zwolni to ja. Jutro zobaczę jak wygląda sprawa na Rentgena w Warszawie na onkologii.
badało mnie 4 czy 5 specjalistów, każdy chce usuwać. Ja mam dylamat, bo skoro żyje z nim już tyle lat to może nie ruszać, ale nie rusze to się rozejdzie za jakiś czas sam, rusze... zaraz po nożu się rozejdzie i tak w koło Macieju. Nie wiem co robić . Mam załamania, bo wiadomo szkoda życia. Ale sie nie poddaje, robie co mogę odkwaszam organizm, pestki moreli, wit C, kapsaicyna, staram sie żeby nie miał łatwo
Dziwny rak??? Czy to możliwe żebym ja z tym żył tyle lat?
Spotkał się ktoś z takim przypadkiem?? Bo ja w internetach nie moge czegoś takiego znaleźć.
Dziekuje za cierpliwość w czytaniu moich wypocin.