Strona 1 z 3

Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 13:23
przez trolinka
Witajcie,
U mojego brata wykryto nasieniaka. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Brat zauważył obrzęk jądra, po tygodniu nie przeszło poszedł do lekarza, ten wysłał go do urologa a ten z miejsca do szpitala. W ciągu niecałych 3 tyg. od zaobserwowania zmiany mój brat miał usunięte jądro.
Opis Hp: Seminoma purum testis
infiltratio neoplasmatica tunicae albuginae et regionis rete testis.
Emboliae neoplasmaticae nonnullaeae in luminae vasorum limphaticorum.

W poniedziałek już był na oddziale onkologicznym, wczoraj zrobiono mu tomografię. Najpierw pani doktor bez oficjalnych wyników przyleciała i powiedziała, że jest ok i że ewentualnie będzie zastosowana radioterapia, ale musi się skonsultować z radiologami. Oczywiście życie w nas wstąpiło...
Dziś ta sama pani doktor powiedziała, nadal bez wyników, ale po konsultacji, że jednak będzie chemia - 2 albo 3 dawki. :evil: do mnie wkurzyło.... bo trochę pani doktor wczoraj przestrzeliła... :?
Powiedziała mojemu bratu by się nie martwił, że nie ma zajetych węzłów chłonnych, a nieco powiększone - tak wiem, że nie jest to precyzyjne, ale nie mam żadnych danych w ręce :( Powiedziała, że będzie ok, ale chemie trzeba podać. Nie wiem też jaka to będzie chemia, wiem że będzie podawana przez 5 dni od najbliższego poniedziałku.
Co sądzicie...? A w ogóle jest tu kto... bo mój temat to chyba debiut...

Re: nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 16:37
przez troll
Witam serdecznie,

Jesteśmy. Twój debiut jest pierwszym debiutem na tym forum :) Tym serdeczniej witamy!

Na początek wyjaśnienie wyniku histopatologicznego h-p, choć był on już chyba na forum commed, to powtórzę go tutaj aby wszystko było w jednym miejscu.
Opis Hp: Seminoma purum testis Czysty nasieniak jądra
infiltratio neoplasmatica tunicae albuginae et regionis rete testis. Naciek nowotworowy osłonki białawej jądra i regionalnie sieci jądra
Emboliae neoplasmaticae nonnullaeae in luminae vasorum limphaticorum. Zatory nowotworowe żadne(?) w świetle naczyń limaftycznych


Przede wszystkim niezbędne jest uzyskanie wyniku badania tomograficznego, który warto tutaj przytoczyć i skonsultować u innego lekarza. Takie przestrzelenie (najpierw napromienianie, potem chemioterapia, jeszcze kiedyś indziej obserwacja) nie świadczy dobrze o wypowiadającym to lekarzu.

Pamiętajcie, że w Polsce leczenie tego rodzaju nowotworów tylko w niektórych ośrodkach realizowane jest zgodnie z wytycznymi na świecie. Może istnieć konieczność konsultacji gdzieś indziej (gdzie to podpowiem jak zaistnieje taka konieczność, niedługo w bazie wiedzy pojawi się spis zaufanych ośrodków). Musicie cały czas brać to pod uwagę, dokładnie poznać chorobę aby móc kontrolować lekarzy. Smutne to trochę ale niestety prawdziwe...

Pięciodniowa chemioterapia to wiele programów leczenia nowotworów jądra w tym przypadku jednak z dużym prawdopodobieństwem jest to chemioterapia wg. programu BEP, co może dziwić.

Najistotniejsze w tej chwili jest zebranie wszelkich wyników "do kupy", określenie dokładnego stadium zaawansowania klinicznego choroby (patrz. baza wiedzy na Forum) oraz wybranie adekwatnej metody dalszego postępowania. Macie prawo do otrzymania wyniku TK i najlepiej nie rozpoczynać leczenia (możecie na przykład powiedzieć, że chcecie uzyskać drugą opinię, gdzieś indziej (macie do tego prawo!) jeśli nie dostaniecie do ręki wszystkich wyników.

Pozdrawiam

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 17:01
przez trolinka
Dzięki za odpowiedź!

Już tłumaczę co i jak. Mój brat jest w ośrodku w Brzozowie. Ośrodek ten ma ponoć dobrą opinię i niezłych lekarzy. Wcześniej rozpracowywany był tam mój tata - skutecznie! Wtedy był to nowotwór jelita grubego.

Tato leczył się tam długo - kilka razy choroba wracała, poznał i polubił lekarzy a oni jego, dlatego wydaje mi się to przestrzelenie to właśnie taka nadgorliwość...
Wczoraj po tomografii onkolog rzucił okiem na zdjęcie i pogadał z technikiem radiologii, na szybko by uspokoić brata pani doktor wpadła i powiedziała, ze zmiany są minimalne i pewnie będzie radioterapia, a moze i nie ale ona jeszcze będzie konsultować sprawę z radiologiem. Dziś na TG popatrzył radiolog i po konsultacji z onkologiem ustalili, że jednak chemia 2 dawki będzie wskazana.
Brat rozmawiał potem już na spokojnie z lekarzem - wyniki do ręki dostanie w poniedziałek - wtedy ma się zgłosić na chemię. Węzły nie sa zajęte a minimalnie powiększone, stąd decyzja o chemii.
Po 2 dawkach będzie robione kolejne TG.

Jutro jadę na Święta do domu - wtedy może dopadnę markery i wszystko inne. Generalnie o markerach sprzed operacji wiem że był tylko jeden odrobinę wyższy od normy.
Wiem że teraz zrobiono mu je kolejny raz. Nie znam wyniku.
Poza tymi powiekszonym węzłami żadnych innych zmian nie ma - TG było też robione klatki piersiowej.

Wiem że pani ordynator mówiąc o tym, że jest ok nie chciała wpuszczac nas w maliny - to chyba wynika z jej sympatii do naszej rodziny i chęci rozwiania obaw.
Jak czytam na wikipedii to czasem chemio i radioterapia stosowane sa do tego samego stadium - na zasadzie albo jedno albo drugie. Może tak jest i w tym przypadku.

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 17:28
przez troll
Witam,

Podsumujmy trochę:
- czysty nasieniak
- stadium zaawansowania zmiany pierwotnej (w jądrze) pT2
- z wypowiedzi lekarza zmiany w węzłach minimalne ale obecne N1
- zmian innych nie stwierdza się M0
- markery uległy normalizacji - do ustalenia po otrzymaniu wyniku

dla pT2 N1 M0 S0 (stadium zaawansowania klinicznego IIA) metodą z wyboru powinna być radioterapia 30 grejów na węzły chłonne okołoaortalne i biodrowe. Równie skuteczną alternatywę dla tego sposobu postępowania stanowi chemioterapia BEP - 3 kursy, teraz więc wszystko zaczyna się zgadzać i prawdopodobnie chemioterapia będzie nie do uniknięcia co nie jest karą, wręcz przeciwnie będzie drogą do pełnego wyleczenia a rokowanie w tym przypadku jest świetne, wyleczenia sięgają nawet 99%.

O skutkach ubocznych chemioterapii nieco w naszej bazie wiedzy:
http://rjforum.pl/viewtopic.php?f=6&t=9

W razie pytań naturalnie zapraszam :)

Pozdrawiam

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 17:29
przez trolinka
DZIĘKI to chciałam usłyszeć!!!!! :-*

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 17:31
przez trolinka
ok a mam jeszcze pytanie
Tata jelito grube - stomia
brat - nowotwór jądra
babcia jelito grube
Czy za te nowotwory odpowiedzialna jest mutacja tego samego genu?
Hmm... jestem w grupie ryzyka to wiem, ale co powinnam robić.
Bo robię USG sutków i cytologię, ale że tak powiem to nie ta strona :roll:

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 22 Gru 2010, 17:43
przez troll
Witam,

Nowotwory te nie są ze sobą powiązane genetycznie. Największy wpływ na rozwój nowotworu jelita grubego wywiera jednak tryb życia a geneza powstawania nowotworu jądra pozostaje wciąż nie do końca ustalona. Pozostaje uważna obserwacja własnego ciała i reagowanie w przypadku pojawienia się niepokojących objawów.

Pozdrawiam

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 23 Gru 2010, 11:00
przez trolinka
W związku z tym, że to już ten czas, życzę Wam przede wszystkim ZDROWYCH i spokojnych Świąt, a w Nowym Roku wszelkiej pomyślności!!!!!

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 23 Gru 2010, 13:01
przez redakcja
W imieniu całej załogi rjforum.pl, dziękuję za życzenia i pragnę życzyć wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia dla Ciebie i Twoich bliskich w okresie Świąt Bożego Narodzenia.

Re: Nasieniak - a jakże...

PostWysłany: 28 Gru 2010, 10:43
przez trolinka
Witam po Świętach :)

Trolu, trafnie opisałeś przypadek mojego brata z pktu widzenia stadium klinicznego: - IIA (pT2 N1 M0 S0)

Wczoraj zaczął chemię będą 2 cykle: Cisplatin Ebwe 35 mg, Etoposid 200 mg w przerwach NaCl (to rozumiem sól)
Cykl trwa 5 dni potem dwie wlewki potem 21 dni przerwy i znów 5 dni.
Brat mówił że dziś w nocy obudziły go mdłości. Trolu czy możesz polecić jakie lekarstwo jest naskuteczniejsze by zniwelować torsje?

Kiedy teraz powinien mieć powtórzone badania - markery i TG??

Dzięki i pozdrawiam,