Strona 1 z 1

RPLND

PostWysłany: 09 Kwi 2019, 11:55
przez mietekbrejt
Witam wszystkich. Dawno tu nie zaglądałem,W 16 r miałem orchidektomię,guz zarodkowy,4xEp,no i był względny spokój.Niestety po ostatniej tomografii w marcu br. węzeł przy VCI mierzy 18x26mm,rok temu 11x14.O dziwo markery w normie. Dziś jadę do dr. Sarosieka na konsultację.Chyba czeka mnie RPLND, pytanie do ludzi którzy to przerabiali,co,jak i z czym się je ;)

Re: RPLND

PostWysłany: 10 Kwi 2019, 10:13
przez olaa
Cześć,

I jak po konsultacji? Jakie decyzje?

W sprawie RPLND to zależy o co dokładnie pytasz :) Mój chłopak miał operację w listopadzie i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie było czego aż tak się bać. Wiadomo, że to poważna operacja, ale zdecydowanie obawialiśmy się, że będzie gorzej - zarówno jeśli chodzi o ból, czas dochodzenia do siebie po zabiegu i efekty uboczne

Pozdrawiam
Ola

Re: RPLND

PostWysłany: 10 Kwi 2019, 15:36
przez mietekbrejt
Hej.Dr. Sarosiek skierował mnie do Dr. Żaka,wizyta na początku maja,doktor stwierdził że operacja jest wskazana w moim przypadku,jak to wytną to histopatologia i jeśli potworniak to obserwacja,jeśli nie to chemia,wiem że ta operacja to nie żarty,ale już trochę w życiu w kość dostałem i wytrzymam ;) Bardziej interesuje mnie jak długo się dochodzi po tym do siebie,kiedy można pracować. Bo jestem mechanikiem,a bez pracy dostanę depresji :D Aaa i jakieś wesela mi się trafiają,więc pasowało by potupać :D Również pozdrawiam Ciebie i Twojego Faceta

Re: RPLND

PostWysłany: 10 Kwi 2019, 16:03
przez olaa
Hej,

super, że masz takie podejście :)

praca - tutaj trudno mi powiedzieć, Paweł właściwie od czerwca jest na zwolnieniu/zasiłku i dopiero po świętach wraca do pracy, ale myślę, że fizycznie dałby radę wrócić wcześniej.

Jeśli chodzi o czas dochodzenia do siebie - operacja była pod koniec listopada, a w Sylwestra normalnie się bawiliśmy :) może bez przesadnych wydziwień, ale tańczył :)

Pozdrawiam
Ola

Re: RPLND

PostWysłany: 10 Kwi 2019, 16:16
przez mietekbrejt
Od początku prawie takie miałem,no jak mi wykryli,to trochę wydawała mi się ta choroba upokarzająca,ale szybko mi to przeszło,dobrze znosiłem leczenie,stwierdziłem że jak już rak się na mnie uwziął to nie ma tu miejsca na inne choroby typu depresja ;) Trzeba się cieszyć każdym dniem bo jutra może nie być ;) Dzięki Ola za info,zdrowia Wam winszuje ;)