Co wybrać ? Chemia vs naświetlania (a może nic)
Witam,
trochę wbrew woli, ale miesiąc temu wstąpiłem do "klubu"
. Prawdę mówiąc rzutem na taśmę, bo podobno 40-tka to już trochę za późno na raka jądra
Po stwierdzeniu guza, szybka orchektomia i badanie hist-pat.
Wynik : Seminoma Testis , nacieka osłonkę białą ale jej nie przekracza. Stwierdza się cechy angioinwazji. Najądrze i powrózek nasienny wolne od nacieku nowotworu. pT2LV1.
Markery wszystkie w normie, zarówno przed jak i po zabiegu.
Tomografia komputerowa jamy brzusznej i miednicy nie wykazała żadnych zmian, węzły chłonne niepowiększone.
Tak więc zgodnie ze schematem jestem IB - T2-4, N0, M0, S0 - mam rację ? (no chociaż tego M0, nikt nie sprawdza bo i jak ?)
Po zgłoszeniu się do IO w Krakowie, zostałem skonsultowany najpierw przez radioterapeute, potem przez chemioterapeute (tak to się nazywa ?). No i dostałem do wyboru :
1. Nic nie robić i czekać czy coś się pojawi - nie zalecane przez lekarzy
2. Chemia - niestety nie dopytałem czym, ale wg lekarza będą to tylko dwa wlewy w odstępie 3 tygodni.
3. Radioterapia węzłów chłonnych
Wg lekarza obie metody 2 i 3 są tak samo skuteczne, i podobnie obciążające jak chodzi o skutki uboczne (krótko i długotrwałe). Z mojego punktu widzenia istotny jest jak najszybszy powrót do świata żywych, tak abym mógł pracować chociaż z domu (taki pracoholik ze mnie
).
W związku z tym mam pytanie ile się dochodzi do siebie po chemii ? Jak chodzi o naświetlanie to lekarz mówił coś o 3-4 tygodniach codziennych naświetlań, więc zakładam że przez cały ten czas człowiek jest sponiewierany ?
Będę wdzięczny za jakieś rady. Właśnie minęły 4 tygodnie od zabiegu, więc w przyszłym tygodniu muszę się ostatecznie zdecydować (na chemię w Krakowie czeka się 4 tyg.)
ps. Mój urolog polecał konsultację u prof. Krzemienieckiego ze Szpitala Uniwersyteckiego, więc jeszcze w środę idę na konsultację. Czy ktoś ma może doświadczenia z tym lekarzem ?
Pzdr
Qbuś
trochę wbrew woli, ale miesiąc temu wstąpiłem do "klubu"
Po stwierdzeniu guza, szybka orchektomia i badanie hist-pat.
Wynik : Seminoma Testis , nacieka osłonkę białą ale jej nie przekracza. Stwierdza się cechy angioinwazji. Najądrze i powrózek nasienny wolne od nacieku nowotworu. pT2LV1.
Markery wszystkie w normie, zarówno przed jak i po zabiegu.
Tomografia komputerowa jamy brzusznej i miednicy nie wykazała żadnych zmian, węzły chłonne niepowiększone.
Tak więc zgodnie ze schematem jestem IB - T2-4, N0, M0, S0 - mam rację ? (no chociaż tego M0, nikt nie sprawdza bo i jak ?)
Po zgłoszeniu się do IO w Krakowie, zostałem skonsultowany najpierw przez radioterapeute, potem przez chemioterapeute (tak to się nazywa ?). No i dostałem do wyboru :
1. Nic nie robić i czekać czy coś się pojawi - nie zalecane przez lekarzy
2. Chemia - niestety nie dopytałem czym, ale wg lekarza będą to tylko dwa wlewy w odstępie 3 tygodni.
3. Radioterapia węzłów chłonnych
Wg lekarza obie metody 2 i 3 są tak samo skuteczne, i podobnie obciążające jak chodzi o skutki uboczne (krótko i długotrwałe). Z mojego punktu widzenia istotny jest jak najszybszy powrót do świata żywych, tak abym mógł pracować chociaż z domu (taki pracoholik ze mnie
W związku z tym mam pytanie ile się dochodzi do siebie po chemii ? Jak chodzi o naświetlanie to lekarz mówił coś o 3-4 tygodniach codziennych naświetlań, więc zakładam że przez cały ten czas człowiek jest sponiewierany ?
Będę wdzięczny za jakieś rady. Właśnie minęły 4 tygodnie od zabiegu, więc w przyszłym tygodniu muszę się ostatecznie zdecydować (na chemię w Krakowie czeka się 4 tyg.)
ps. Mój urolog polecał konsultację u prof. Krzemienieckiego ze Szpitala Uniwersyteckiego, więc jeszcze w środę idę na konsultację. Czy ktoś ma może doświadczenia z tym lekarzem ?
Pzdr
Qbuś