Witaj,
W Łodzi nie znajdziesz onkologa, który poprawnie poprowadzi leczenie tego rodzaju nowotworu. Widać Wasz urolog ma jako takie pojęcie za co mu chwała, natomiast jak będziecie oznaczać ponownie markery koniecznie oznaczcie także trzeci marker (LDH), który jest niezbędny do określenia stopnia zaawansowania klinicznego choroby. Tak na prawdę wszystko rozstrzygnie się po tomografii, która musi obejmować klatkę piersiową, jamę brzuszną i miednicę małą. Z badania h-p wynika, że guz w jądrze zaawansowany był w stopniu pT1. Resztę informacji dostarczył Wam thinkpositive za co dziękuję

Posiadając:
- wynik badania histopatologicznego
- tomografię komputerową klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy małej
- markery po operacji (AFP, bHCG i koniecznie LDH!)
Skierujcie się od razu do jednego z polecanych ośrodków. Myślę, że z Łodzi najbliżej jest do Warszawy, co jest w Polsce obecnie wyjściem zdecydowanie najlepszym. Nie ma w Polsce lepszych ośrodków od wymienionych u nas ośrodków warszawskich, co więcej, chyba tylko ośrodki warszawskie z drobnymi wyjątkami (ukłon w stronę WSK4 we Wrocławiu i Wejherowa) leczą te nowotwory poprawnie. Łódzki ośrodek onkologiczny w Koperniku "zabiłby" już nie jednego, to oczywiście przenośnia odwzorowująca poziom leczenia w Łodzi.
Co do samej choroby męża. Tak na prawdę znalezienie tylu rodzajów utkań nowotworowych w guzie nic nie znaczy. Znaczenie ma tylko to, jaka jest to grupa nowotworów - w tym przypadku nienasieniak. W moim odczuciu, o ile markery się unormują a w badaniach obrazowych (tomografii) nie będzie niepokojących/podejrzanych zmian - całość powinna się zakończyć na chemioterapii - 2 kursy BEP za którą przemawia utkanie ca embryonale i yolk sac tumor w guzie oraz dość znaczna masa samego guza, choć zakładam, że w większości zbudowana jednak z utkania potworniaków (przybliżonego % udziału poszczególnych komponent w guzie patolog nie precyzuje - a powinien

Ale tego się nie czepiajmy, bywały już gorsze rozpoznania histopatologiczne).
Pozdrawiam