Strona 1 z 5

obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 01 Maj 2012, 22:18
przez gabrysia1
witam na forum

za namową trolla przeniosłam się na forum z prywatnej rozmowy na rzecz rozmowy z Wami, po krótce opiszę historię mojego męża.u mojego męża (43 lata) w 09/2011 zdiagnozowano podczas wizyty urologicznej powiększenie jądra prawego oraz praktycznie zanik jądra lewego ze wskazaniem że jest to nowotwór. skierowano na operację usunięcia jądra prawego oraz diagnostykę śródoperacyjną jadra lewego. okazało się że podjęto decyzję o usunięciu obu jąder.diagnoza nasieniak jądra prawego i lewego, wyniki przed operacją BHCG 8,71 mlU/ml, AFP 2,07ng/ml CEA 2,21 ng/ml testosteron 1,73 ng/ml. rozpoznanie histopatologiczne: jądro prawe o wym. 7x5x4cm na przekroju białawe z szarym ogniskiem średnicy 2 cm, nowotwór nacieka osłonkę białawą ale jej nie przekracza najądrze , powrózek nasienny wolny od utkania nowotworowego pT1NxMx jądro lewe o wym 4,8x2x2 cm na przekroju liczne białawe guzki o śr. 0,8 cm osłonka biaława wolna od utkania nowotworowego najądrze powrózek nasienny wolny od utkania nowotworowego pT1NxMx wynik z dnia 03.11.2011. zalecono wstępnie radioterapię ale ze względu na poprzednie wyniki z lat 2010-2011 kiedy to niby stwierdzono torbiele trzustki (co było nieprawdą) zalecono konsultację chirurgiczną zmiany widocznej na USG wynik w przestrzeni zaotrzewnowej po stronie prawej patologiczna zmiana ciągnąca się od naczyń nerkowych do rozwidlenia aorty o śr. 6 cm- meta pozostałe narządy w normie usg miednicy - ok zmian o której mowa określona jako torbiel trzustki zdiagnozowana w 2010 roku była najprawdopodobniej już zmiana w węzłach chłonnych. skierowano męża na kolejna operację. usunięto guza (5x4x2cm)przestrzeni zaotrzewnowej -wynik metastases neoplasmaticae malignae zachowane utkanie nowotworowe widoczne tylko w jednym węźle w pozostałych dominują martwicze masy???wynik badania KT po opreracji usunięcia guza okazało się że nadal pozostaje patologiczna masa tkankowa o wym 9,7x5x5,4 cm (CCxAPxSD) położona na poziomie L1/L2 do L3/L4 górny biegun zmiany przylega bezpośrednio do tylnej powierzchni głowy trzustki oraz pętli dwunastnicy widoczny ucisk naczyń nerkowych prawych oraz ŻGD obraz KT może odpowiadać pakietowi powiększonych węzłów chlonnych przemawia to za zmianami metastatycznymi do węzłow chłonnych obecnie zalecono 3 cykle BEP ( 2 za nami) mąz jest załamany stan psychiczny fatalny chemia pustoszy organizm co z tymi zmianami martwiczymi i jakie są w tej sytuacji rokowania. Troll pozdr. dzięki za wszystkie posty na pw. ;)

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 01 Maj 2012, 22:58
przez rwojciec
Witaj.

Nie z takich opresji ludzie wychodzili. Póki nie ma przerzutów poza węzły, to mimo iż zmiany są duże, szansa na wyleczenie jest bardzo duża. Leczenie już wdrożone, jesteście pod opieką lekarzy, więc musi być dobrze.
Stan psychiczny też powoli się poprawi. To naprawdę ciężka sprawa dla faceta. Siedzi w głowie i nie da się o tym zapomnieć, ale z czasem można się z tym pogodzić.
Podobno aby pocieszyć kobietę, trzeba się jej dać wygadać, a żeby pocieszyć faceta, trzeba mu opowiedzieć podobną historię. Więc powiedz mu że tacy jak on żyją na tym świecie. Niektórzy mają nawet gorzej, bo od urodzenia mieli problemy z jądrami.
Na kiepski stan psychiczny dodatkowo może też wpływać brak testosteronu. Już przed zabiegiem był niski, pewnie ze względu na zajęte nowotworem komórki. Czy mąż dostaje już zastrzyki?

pozdrawiam

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 01 Maj 2012, 23:22
przez gabrysia1
witam serdecznie

chciałabym zaktualizować parę spraw (poprzedni post był przeklejony z prywatnej rozmowy) jestesmy po 3 zalecanych kursach BEP, czekamy na tomograf, zmiany zmniejszyły się mniej więcej o połowę ale jednak są (cóż ) stan psychiczny w zależności od dnia od euforii do totalnego doła (brak mi juz argumentacji) co do testosteronu to bierze zastrzyki (hormonalna terapia zastepcza-OMNADREN)ale mam pytanie innej natury: mąz cały czas uskarża sie na bóle prawej nogi (wrażenie rozpierania, drętwienia) ból był większy jak zmiany na węzłach były większe, ale po częściowym ich wycięciu, i po chemii są mniejsze a ból nadal jest. Ponadto węzły dodatkowo oglądał też urolog (wizyta w związku z słabymi wynikami z kreatyniny i mocznika) i jakoś nie był przekonany co do ich ucisku na żyłę główną - sugestia onkologa. Co to może być nadmieniam iż mąz ma równiez klopoty z kręgosłupem w odcinku lędźwiowym - wybieramy się do neurochirurga.pozdr :P

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 02 Maj 2012, 17:07
przez troll
Witaj,

Wizyta u neurochirurga jak najbardziej wskazana, dla spokoju i upewnienia się. Bóle nogi (drętwienia?) to częste powikłanie chemioterapii. Cisplatyna jest neurotoksyczna i może powodować neuropatie obwodowe. Czyli noga jak nic. Nie ma na to rady, trzeba przeczekać. Poza tym wszystkie inne decyzje terapeutyczne dopiero po wynikach tomografii. Jak wyglądają markery na tę chwilę? Z góry piszę, najprawdopodobniej konieczne będzie usunięcie zmian - jeśli coś zostało to będą ku temu wskazania.

Pozdrawiam

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 04 Maj 2012, 08:53
przez skrobidecha
witam.trzymam kciuki.będzie dobrze.wiem że to moze nie wiele ale ja miałem podobnie a dziś od roku chodzę i skacze.właśnie wróciłem z Giewontu.nie powiem stopy i ogólnie nogi bolą mnie bardziej niż kiedyś po większych wyczynach ale myślę że to wszystko kwestia czasu i będzie jak dawniej.co do psychiki i nastrojów to choć jestem już po wszystkim to czasami nie jest łatwo naprawdę ale staram się nad tym panować na tyle ile umiem
pozdrawiam

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 04 Maj 2012, 19:37
przez gabrysia1
witam

kiedy czytam wasze posty to nie wierzę, że można mieć takie nastawienie, mój mąż przechodzi to wszystko beznadziejnie wszechogarniająca go wizja smierci jest nie do zniesienia. w domu atmosfera jest koszmarna, wiem że jest mu cięzko ale brak jakiejkolwiek wiary w wyzdrowienie nie przynosi nikomu nic dobrego a juz w szczególności jemu. Spotkałam w szpitalu wielu ludzi chorych ale żaden nie zachowuje się tak jak on (chisteryk)
wszelkie kłucia uciski itp. są symptomem kolejnego przerzutu, kolejni lekarze podobnie jak wy utwierdzaja go w przekonaniu że jest to "najlepszy rak" jaki mógł się trafić z dobrymi prognozami- bez skutku, syn (18 lat) już go nie słuch ja też wysiadam. Dużo czytałam na forum o Tobie, imponuje mi twoja walka a nie było łatwo, inne przypadki (np. glejaki) to jest koszmar a nie taki tam sobie nasieniak ;) to tyle ale sie nagadałam :D ale czasem warto to z siebie wyrzucić (oczywiście psychologa tez wygonił) a tak na marginesie do trolla - ale ta noga bolała go już przed chemią i to duzo bardziej no to jak to jest??? a ostatnie markery wszystkie w normie bhcg - 0,05 LDH 308 (?)a może te zmiany po PETCT mozna obserwować??? nie zgodzi się na kolejna operację juz to oznajmił!!!i jak z takim facetem żyć???

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 04 Maj 2012, 20:39
przez kiper
Skrobidecha fajnie napisał... leczenie chemiczne czy potem kontrole to nie koniec leczenia..... tak naprawdę potem walka zaczyna się z samym sobą... aby wierzyć, dawać z siebie wszystko i żyć jak dawniej....

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 04 Maj 2012, 21:26
przez m9nika
Witaj Gabrysiu.
Jesteś bardzo dzielną dziewczyną (kobietą), dom-szpital-syn-praca to musi Cię bardzo wykańczać.
Zapewne jest Ci bardzo trudno szczególnie, że my osoby jakby postronne nie jesteśmy partnerami w rozmowach z naszymi mężami na temat choroby i uczuć (mój mąż np. jest bardzo skryty i niewiele mówi o swoich uczuciach), a my też się boimy i to jeszcze bardziej.
Twój mąż zapewne bardzo się boi i stąd u niego ten gniew, a gniew nie kiedy przeradza się w pretensje, i musisz mu to wybaczyć.
Myślę, że na tym etapie jakiekolwiek tłumaczenie nie będzie miało odzwierciedlenia takiego jakiego byś chciała uzyskać.
Bądź przy nim i mów mu, że go bardzo kochasz. To na pewno pomoże ;) Pewnie po jakimś czasie sam zrozumie, że nie było tak źle jak to sobie wyobrażał.
To co mi pomaga przetrwać to, że nie zamartwiam się rzeczami na które nie mam wpływu. Staram się raczej działać i mniej rozmyślać. Ale sposób na uporanie się z własnymi uczuciami musisz znaleźć sama.
Głowa do góry, wszystko będzie dobrze.
Pozdrawiam Cieplutko

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 04 Maj 2012, 21:49
przez Łukasz
Hej Gabrysiu
Jesli sie mogę wtracić to nie tylko Twoj mąż ma wizje smierci ja też tak miałem i pewnie każdy z nas miał chwilkę zwątpienia podczasz walki z ta chorobą.Mąż musi uwierzyć ze mu się uda wygrać i mniej zwracać uwagę na bóle bo to nie musi być to najgorsze...Ja dopiero w szpitalu zdałem sobie sprawę ze inni mają gorzej ode mnie.
Pozdrawiam

Re: obustronny rak jądra - rokowania

PostWysłany: 04 Maj 2012, 22:49
przez romi
Witam
Sama świadomość, że jest się chorym na rak jest bardzo dużym obciążeniem, mimo leczenia i wyleczenia życia z takim obciążeniem jest trudne. Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej. Nie darmo wszyscy którzy przez to przeszli potwierdzają, że ich życie zmieniło się. To samo dotyczy ich bliskich. Nie ma jednej uniwersalnej recepty co robić, żeby ułatwić wszystkim przejście przez bądź co bądź traumatyczne przeżycie. Musisz próbować różnych metod oddziaływania na męża, nawet niestandardowych. Jeśli Ty jak napisałaś wysiądziesz, to kto mu zostanie? Jeśli Twój mąż nie chce rozmawiać z psychoonkologiem to porozmawiaj Ty, może jego rady pomogą Ci walczyć z depresją męża. Nie poddawaj się, masz tutaj wsparcie.
Powodzenia