Chemioterapia wysokodawkowa
Witam
Choruję na nienasieniaka od 11 lat. Do tej pory miałem dwie wznowy. Za każdym razem udało się doprowadzić do remisji choroby. Obecnie zaproponowano mi zastosowanie wysokodawkowej chemioterapii z następowym przeszczepem komórek krwiotwórczych. Celem tego leczenia ma być przeciwdziałanie ewentualnemu kolejnemu nawrotowi choroby.
Postanowiłem poszperać w internecie na temat tej motody leczenia. Z opublikowanych raportów -zarówno w Polsce jak i w USA - wynika, że nie wykazano wyższej skuteczności wysokodawkowej chemii w porównaniu z leczeniem konwencjonalnycm.
Mam poważne wątpliwości, czy po 20 kursach chemioterapii według różnych schematów kolejna chemioterapia i to jeszcze w wysokich dawkach nie wywoła jakiś bardzo niekorzystnych skutków? Ponadto zastanawia mnie ewentualna ocena skuteczności tego leczenia.
Obecnie aby być zakwalifikowanym do takiego leczenia trzeba być zdrowym (choroba musi byc w remisji, żadnych ognisk nowotworu). Skąd więc bedzie wiadomo, czy ewentualne przeżycie po kilku latach będzie efektem leczenia, które doprowadziło do remisji choroby, czy też zastosowanej chemioterapii wysokodawkowej? A może po części i jednego i drugiego?
Moje dodatkowe wątpliwosci budzi fakt, że specjaliści u których konsultowałem mój przypadek nie są zgodni co do potrzeby zastosowania chemioterapii wysokodawkowej, a niektórzy nawet całkowicie ją odrzucają.
Prosiłbym bardzo o opinie i sugestie.
Choruję na nienasieniaka od 11 lat. Do tej pory miałem dwie wznowy. Za każdym razem udało się doprowadzić do remisji choroby. Obecnie zaproponowano mi zastosowanie wysokodawkowej chemioterapii z następowym przeszczepem komórek krwiotwórczych. Celem tego leczenia ma być przeciwdziałanie ewentualnemu kolejnemu nawrotowi choroby.
Postanowiłem poszperać w internecie na temat tej motody leczenia. Z opublikowanych raportów -zarówno w Polsce jak i w USA - wynika, że nie wykazano wyższej skuteczności wysokodawkowej chemii w porównaniu z leczeniem konwencjonalnycm.
Mam poważne wątpliwości, czy po 20 kursach chemioterapii według różnych schematów kolejna chemioterapia i to jeszcze w wysokich dawkach nie wywoła jakiś bardzo niekorzystnych skutków? Ponadto zastanawia mnie ewentualna ocena skuteczności tego leczenia.
Obecnie aby być zakwalifikowanym do takiego leczenia trzeba być zdrowym (choroba musi byc w remisji, żadnych ognisk nowotworu). Skąd więc bedzie wiadomo, czy ewentualne przeżycie po kilku latach będzie efektem leczenia, które doprowadziło do remisji choroby, czy też zastosowanej chemioterapii wysokodawkowej? A może po części i jednego i drugiego?
Moje dodatkowe wątpliwosci budzi fakt, że specjaliści u których konsultowałem mój przypadek nie są zgodni co do potrzeby zastosowania chemioterapii wysokodawkowej, a niektórzy nawet całkowicie ją odrzucają.
Prosiłbym bardzo o opinie i sugestie.