Michał, lat 31 - moja historia i prezent na Święta
Cześć wszystkim!
Nazywam się Michał, lat 31.
Mam nowotwór, a jego historia wygląda tak:
5.12.2024
Biorę prysznic po pracy, myjąc okolice intymne wyczułem, że lewe jądro jest znacznie powiększone, wzrokowo oceniłem stan faktyczny i nie mogłem uwierzyć, że jest tak wielkich rozmiarów, gdzie dzień wcześniej było wszystko ok.
6.12.2024
Wizyta u urologa, prywatna, wybłagana.
Lekarz nie był pewien do końca diagnozy, podejrzewał guza lub ropień.
Przepisał mi antybiotyk Levoxa oraz kazał zrobić wyniki morfologia, crp oraz posiew moczu.
13.12.2024 Dzień sądu (w końcu piątek 13)
Udałem się na wizytę kontrolną z wynikami. Lekarz już po wynikach, które były super bo brak zapalenia i posiew moczu ok, stwierdził, że to będzie guz.
Wykonał ponownie dokładnie USG - diagnoza nowotwór. Guz na lewym jądrze 30,1 mm. W trybie natychmiastowym kazał jechać do szpitala w poniedziałek ze skierowaniem na zabieg orchidektomi lewego jądra.
18.12.2024
Wykonałem markery:
AFP: 3,88 (zakres <8,78)
LDH: 198 (zakres 125-225)
bHCG 5,0 (zakres <2,6)
23.12.2024
Został wykonany zabieg orchidektomi lewego jądra. Zostało one wysłane do badań histopatologicznych więc trzeba teraz uzbroić się w cierpliwość.
Powtórne oznaczenie markerów przed zabiegiem w szpitalu.
AFP 3,0 (zakres 0,0-7,0)
LDH 204 (zakres 135-225)
HCG całkowita 6,1 (zakres <2)
24.12.2024
Rano o godzinie 7.00 wizyta kontrolna lekarza, mój stan dobry i o 7,20 zostałem wypisany do domu.
Po powrocie do domu, postanowiłem w końcu napisać ten post bo zaglądam na to forum od dnia diagnozy. Z waszego doświadczenia jakie mam rokowanie na dalsze życie i co mnie może czekać w niedługim czasie. Zapomniałem dodać, że badanie TK zaplanowane mam na 15.01.2025r aż dojdę trochę do siebie po zabiegu.
Przy okazji życzę Wam Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz zdrowia bo to jest najważniejsze, teraz to wiem.
Nazywam się Michał, lat 31.
Mam nowotwór, a jego historia wygląda tak:
5.12.2024
Biorę prysznic po pracy, myjąc okolice intymne wyczułem, że lewe jądro jest znacznie powiększone, wzrokowo oceniłem stan faktyczny i nie mogłem uwierzyć, że jest tak wielkich rozmiarów, gdzie dzień wcześniej było wszystko ok.
6.12.2024
Wizyta u urologa, prywatna, wybłagana.
Lekarz nie był pewien do końca diagnozy, podejrzewał guza lub ropień.
Przepisał mi antybiotyk Levoxa oraz kazał zrobić wyniki morfologia, crp oraz posiew moczu.
13.12.2024 Dzień sądu (w końcu piątek 13)
Udałem się na wizytę kontrolną z wynikami. Lekarz już po wynikach, które były super bo brak zapalenia i posiew moczu ok, stwierdził, że to będzie guz.
Wykonał ponownie dokładnie USG - diagnoza nowotwór. Guz na lewym jądrze 30,1 mm. W trybie natychmiastowym kazał jechać do szpitala w poniedziałek ze skierowaniem na zabieg orchidektomi lewego jądra.
18.12.2024
Wykonałem markery:
AFP: 3,88 (zakres <8,78)
LDH: 198 (zakres 125-225)
bHCG 5,0 (zakres <2,6)
23.12.2024
Został wykonany zabieg orchidektomi lewego jądra. Zostało one wysłane do badań histopatologicznych więc trzeba teraz uzbroić się w cierpliwość.
Powtórne oznaczenie markerów przed zabiegiem w szpitalu.
AFP 3,0 (zakres 0,0-7,0)
LDH 204 (zakres 135-225)
HCG całkowita 6,1 (zakres <2)
24.12.2024
Rano o godzinie 7.00 wizyta kontrolna lekarza, mój stan dobry i o 7,20 zostałem wypisany do domu.
Po powrocie do domu, postanowiłem w końcu napisać ten post bo zaglądam na to forum od dnia diagnozy. Z waszego doświadczenia jakie mam rokowanie na dalsze życie i co mnie może czekać w niedługim czasie. Zapomniałem dodać, że badanie TK zaplanowane mam na 15.01.2025r aż dojdę trochę do siebie po zabiegu.
Przy okazji życzę Wam Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz zdrowia bo to jest najważniejsze, teraz to wiem.