Kolejny pechowiec - guz jądra

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 17 Cze 2012, 20:29

Cześć,
zgodnie z zasadami poniżej najważniejsze fakty z mojego przypadku (może trochę dziwnego, ze względu na czas pierwszych objawów).

1. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się jakieś 3 lata temu. Była to tzw. tkliwość jądra. Poszedłem do urologa po jakimś roku, czyli w 2010. Badanie paliacyjne i diagnoza TOTALNIE uspokajająca - żylaki lewego jądra i ew. leczenie kosmetyczne w przyszłości, a także zapalenie prawego jądra albo najądrza (niepamiętam). Przepisał mi antybiotyki (30 dni). Na pytanie o USG odpowiedział, że absolutnie nie ma takiej potrzeby. Uff - ale ulga. To chciałem usłyszeć! Wszystko jest ok.!!
2. Po antybiotykach tkliwośc minimalnie sie obniżyła na jakiś czas, więc już zupełnie się rozluźniłem.
3. W rzeczywistości tkliwość jądra trwała cały czas. Ale że libido było super, to sobie myślałem, że nie ma co o tym myśleć i tak już musi być. Przecież urolog powiedział wyrażnie: ew. leczenie kosmetyczne w przyszłości.
4. W końcu po 3 latach od pierwszej wizyty coś mnie tknęło i poszedłem ponownie do urologa (żadnego powiększenia jądra nie było, ani innych objawów nie było). Ten urolog po badaniu paliacyjnym od razu wypisał skierowanie na USG. A radiolog powiedział "nowotwór" po jakiś 5-7 sekundach oglądania. Nie wiadomo, może historia z punktów 1-3 nie ma nic wspólnego z obecną diagnozą. Zresztą teraz już nieważne.
5. Tego samego dnia (30.05) wizyta u innego onkologa-urologa. Potwierdzenie diagnozy i skierowanie na Orchidektomię prawostronną. Od razu zrobiono też markery. Oto ich wyniki: AFP: 2,60 ; B-HCG<1,20 ; LDH 177,28
6. Dostałem też skierowanie na TK (klatka piersiowa, jama brzuszna, miednica mała).
7. TK zrobione 31.05. Wyniki generalnie OK (zero powiększeń w węzłach). Jedyna zaobserwowana zmiana jest w wątrobie: "drobne hypodeksyjne zmiany ogniskowe śr. do 5 mm-niespecyficzne - ze ws=zględu na małe rozmiary ich charakterystyka nie jest możliwa, do rozważenia badanie NMR (czyli rezonans)"
8. Zabieg (Orchidektomia prawostronna) przeprowadzony w CSK MSWiA w W-wie 14.06 (bardzo profesjonalna placówka). Operacja bez powikłań. Zrobiono też kolejne markery: AFP - 2,2 ; B-HCG 0,4 ; LDH 141
9. Już jestem w domu. Zdjęcie szwów za tydzień, wcześniej kolejne markery. Czekam też na wyniki badania histopatologicznego i będzie wiadomo, czy jest źle, czy bardzo żle :)

Pewnie wtedy pojawią mi się kolejne pytania, zapewne trudniejsze.. Tymczasem mam tylko kilka drobnych wątpliwości:
Co myślicie o tych wynikach wątroby? Rezonans da rozstrzygnięcie? Czy pozytywny wynik TK powiniem mnie uspokoić trochę?
I kolejne pytanie - nie mam specjalnie ochoty czekać na wyniki histopatologiczne z traumą w oczach i najchętniej, to bym juz zaczął "normalnie" żyć. Kiedy po operacji można odbyć pierwszy stosunek? Rana pooperacyjna co prawda czasmi okropnie boli, ale tylko czasami i są przecież środki przeciwbólowe i można być ostrożnym. Już wiem, że ze wzwodem nie ma żadnych problemów. Ale co z orgazmem? Zapomniałem zapytać lekarza, a czekać na wizytę nie specjalnie chcę.. Czy powinienem się powstrzymać, czy też nie ma powodów do praktykowania celibatu? Bo czuję, że jeszcze trochę testosteronu mi zostało, a i nastrój by się mocno poprawił... :D
W internecie znalazłem tylko jedną wypowiedź na ten temat rekomendującą powstrzymanie się od orgazmów przez 1 miesiąc od operacji... brrrrr. To jest konieczne??? :shock:
pozdrawiam, Tomy
P.S. Super forum i szczery szacunek dla moderatorów!!! Z pewnością będę się dalej z Wami konsultował, jak tylko dostanę wyniki!
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez troll » 17 Cze 2012, 23:55

Witaj Tomy,

Co myślicie o tych wynikach wątroby? Rezonans da rozstrzygnięcie? Czy pozytywny wynik TK powiniem mnie uspokoić trochę?

Myślę, że wobec braku jakichkolwiek inny zmian, zmian w wątrobie zdecydowanie kwalifikuje się do obserwacji i na tę chwilę nie jest podejrzana onkologicznie.
I kolejne pytanie - nie mam specjalnie ochoty czekać na wyniki histopatologiczne z traumą w oczach i najchętniej, to bym juz zaczął "normalnie" żyć. Kiedy po operacji można odbyć pierwszy stosunek? Rana pooperacyjna co prawda czasmi okropnie boli, ale tylko czasami i są przecież środki przeciwbólowe i można być ostrożnym. Już wiem, że ze wzwodem nie ma żadnych problemów. Ale co z orgazmem? Zapomniałem zapytać lekarza, a czekać na wizytę nie specjalnie chcę.. Czy powinienem się powstrzymać, czy też nie ma powodów do praktykowania celibatu? Bo czuję, że jeszcze trochę testosteronu mi zostało, a i nastrój by się mocno poprawił... :D

Zdecydowanie nie powinieneś zostawać zakonnicą, to w Twoim przypadku byłoby niezdrowe. Powiedzmy sobie szczerze, czas na seks przychodzi kiedy poczujesz, że masz siłę i rana nie przeszkadza Ci w codziennych czynnościach. Na prawdę nie ma powodu by cokolwiek demonizować, jeśli rana wygląda ok, nic się z niej nie sączy a doskwierają Ci niewielkie bóle - pełna uwaga i możesz poprawiać nastrój sobie i nie tylko sobie :) Orgazm powinien działać bez zarzutu.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 21 Cze 2012, 17:11

dzięki za odowiedzi

Mam wyniki pooperacyjne markerów. Na szczęście są ok! AFP-2,0 ; HCG<0,1 i LDH 167 (tylko trochę wyżej)
Nadal czekam na wyniki histopatologii..

Ale pojawił mi się nowy problem, którym bardzo się przejąłem. W worku mosznowym w miejscu usuniętego prawego jadra pojawiło mi się zgrubienie wielkości sporej czereśni. W zasadzie pojawiło sie wczoraj, bo przedwczoraj byłem na zmianie opatrunku i to coś tez tam było, ale było miękkie. A teraz przybrało formę obłą i jest dużo twardsze. Lekaż cos wspominał o pozostałościach w mosznie, jak badał paliacynie, ale tak jak pisałem wtedy było one wyczuwalne, ale miękkie...

Kurcze, nie chcę do niego wydzwaniać, bo już zupełnie mnie panikarzem nazwie. Ale bądź tu chłopie cool i nie panikuj po usunięciu jądra...
Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tym temacie? Może analogicznie jak utrata czucia w pachwinie to też jest dość standardowy i przejściowy objaw??
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez fiodor » 21 Cze 2012, 18:23

Tylko i wylacznie na przykladzie mojego brata: moze zrobil sie krwiak??
fiodor
 
Posty: 44
Rejestracja: 06 Cze 2012, 13:06

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 21 Cze 2012, 19:43

No niestety ten cholerny worek za nic nie chce być przezroczysty! :lol:

A poważnie, to nie widać żadnej zmiany koloru ani na mosznie ani wokół niej, więc krwiak wykluczony pewnie nie jest, ale jakoś wątpię.
Dodatkowo krwiak, to chyba byłby na skórze, a tu ewidentnie czereśnia się tam pojawiła. Fakt, że zjadam teraz po półtora kilograma dziennie, ale tam to chyba mi żadna nie wpadła :P
sorry, za żarciki, ale boli mnie ta rana piep..ona okropnie i jakoś sobie staram się humor poprawić
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez arek » 21 Cze 2012, 21:19

Witaj!
Jest jedna zasada, której dobrze jest się trzymać: "lepiej żartować niż chorować" :)
Myślę, że to może być krwiak, a tak gdybać możemy być wszyscy, a najlepiej jak podejdziesz i lekarz to zobaczy - wówczas będziesz wiedział "na pewno". Ja niedługo po operacji to też miałem ale raczej małą pesteczkę :)
Pozdrawiam
Arek
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT
Awatar użytkownika
arek
 
Posty: 649
Rejestracja: 21 Gru 2010, 21:26

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 30 Cze 2012, 21:20

Lekarz zobaczył i nie był pewien co to jest. W międzyczasie (w dwa kolejne dni) urosło to z rozmiaru czereśni do rozmiaru śliwki.. Masakra. Po obejrzeniu na USG i wpatrywaniu sie w monitor bez słowa przez 5 minut, lekarz stwierdził, że to krwiak. Nie było to najprzyjemniejsze 5 minut.. :o
Martwię się tym cholerstwem, bo jest duże i podobno wcale nie musi się wchłonąć. Na razie żdanych antybiotyków nie dostałem, nie wiem czy to dobrze, bo to co wyczytałem wskazuje, że anybiotyki są mniejszym złem w takiej sytuacji..
Jak czytam o możliwym nakluwaniu moszny i jej płukaniu, czyli de facto kolejnym zabiegu, to mi się szczerze odechciewa..Dopiero co mnie rana pooperacyjna przestała naparzać. Teraz tylko pobolewa.
Dodatkowo nadal nie ma moich wyników hisopatologicznych.
Generalnie, dołuje mnie ten krwiak na maksa. Moszna po usunięciu jądra jakoś wyglądała (pierwszy tydzień), a teraz to naprawdę wygląda nie fajnie i napawa dużym niepokojem. Macie jakąś wiedzę, albo doświadczenia związane z takim sporym krwiakiem pooperacyjnym?
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 03 Lip 2012, 22:17

cześć!
mam wreszcie wyniki histopatologii:
Seminoma testis pT1
Guz 2,3 x 1,5 x 1,7 kremowo biały, policylkiczny
Nasieniak jądra, nie nacieka osłonki białawej ani najądrza. Nie stwierdzono zatorów z komórek nowotworowych w świetle naczyń krwionośnych.

uff... chyba mogło być gorzej!? :P

Wszystko z forum dość uważnie przeczytałem. Nawet te rekomendacje amerykańskie i europejskie. Już mi się wręcz zaczęło mieszać trochę wszystko - na brak stresu to ja raczej ostatnio nie narzekam...
Miałem konsultacje z onkologiem. Powinno byc dobrze, choć nadal jest wątpliwość co do tych guzków stwierdzonych w wątrobie. Ale mam już termin na rezonans na 12 lipca. Jak tam wyjdzie ok, bo raczej te zmiany w wątrobie nie są nowotworowe (oby!), to się wtedy zdecyduję na obserwację. Muszę tylko na spokojnie rozkminić ten harmonogram, bo jednak są różnice i na forum też to widać. Nie bardzo wiem co jest optymalne.
Markery raz na 3-4-mce i TK pełna raz na 3-4-mce? Bo tak jest w materiałach NCCN na pierwsze 3 lata, zgadza się?

A jak ta wątroba to już pierwsza mała zmiana nowotworowa (wolę nie wykluczać), to wtedy mnie chemia nie minie..

A krwiak w mosznie jak jest, tak był. Jak tak dalej pójdzie, to nawet nie będę musiał implantu rozważać ;)
Dziś urolog ponownie rzucił na niego okiem na USG i powiedział, że nie ruszamy i nie dajemy antybiotyków, bo się rozejdzie.. I oby miał rację!

A kto podpowie kiedy teraz jest sens sprawdzać poziom testosteronu? Zbadałem 2 dni po operacji, ale wolałbym wiedzieć, czy drugie jąderko słabowite jest, czy wyrabia... :?
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez troll » 08 Sie 2012, 15:21

Witaj,

Testosteron to tylko w przypadku gdybyś zauważał znaczące zmiany w organizmie. Jak teraz samopoczucie? Krwiak zszedł? Sensownym planem jest TK co 3 miesiące i markery co 2-3 miesiące w takim przypadku.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Kolejny pechowiec - guz jądra

Postprzez Tomy » 13 Sie 2012, 14:40

Przytyłem 2 kilo i już sobie "wytłumaczyłem", że to pewnie pierwsze skutki niższego testosteronu. Pewnie dla spokoju sprawdze poziom przy najbliższym badaniu markerów.

Co do krwiaka, to mimo wielkich początkowych rozmiarów prawie nie ma po nim śladu.

Ale mam nowy problem, nie wiem, czy nie większy. Otóż na penisie, w okolicy żołędzi (poniżej) pojawiły mi się spore, bardzo twarde zgrubienia (podłużne, ok 4 mm szer. i 2-3 cm długości). Są wypełnione płynem, który rodzajem żyłki dochodzi od nasady penisa aż do żołędzi właśnie. Doczytałem, że jest to zapewne płyn limfatyczny i jest to chyba kolejny efekt uboczny operacji (ale dość późno sie pojawił, chyba 3-4 tyg. po operacji). Co gorsza widać te zgrubienia dobrze tylko podczas erekcji. W stanie spoczynku też są, ale dużo mniejsze. No i jak ja mam z tym iść do lekarza??? Masakra...

Trochę liczę, że podobnie jak krwiak to się rozejdzie, ale jak na razie (a mam to już ok miesiąca i nic kompletnie nie maleje).
Chyba tego "pechowca" z tytułu mojego wątku sobie wytnę, bo normalnie fatum jakieś.

Czy ktoś miał coś takiego? Trollu, może Ty coś podpowiesz?
Tomy
 
Posty: 7
Rejestracja: 17 Cze 2012, 18:40

Następna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 3 gości