Strona 1 z 7
Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 20:26 przez Jaszon
Witam ,chciałem podzielić się przypadkiem mojego chrześniaka i dowiedzieć się jakie są rokowania.
Półtora m-ca temu zaczęły go boleć plecy i noga. Lekarz rodzinny zaczął go leczyć na trzustkę.
Mimo leczenia bóle nie ustały, moja żona nieśmiało mu zasugerowała, żeby sprawdził sobie jądra.
Podczas kąpieli chrześniak wyczuł mały guzek.
Wizyta u urologa, USG jądra i badanie krwi na markery nowotworowe.
Diagnoza- nowotwór.
Badanie markerów -bHCG 209000, tych dwóch następnych nie pamiętam, ale były w normie.
TK (przepraszam, że z pamięci ale piszę z pracy) - Niejednorodny guz w przestrzeni zaotrzewnowej o wielkości
120 na 90 mm (jeszcze coś z martwicą ale dokładnie nie pamiętam), uciskający nerkę i mięsień lędźwiowo-biodrowy. Liczne ogniska przerzutowe do płuc o wielkości do 10 mm.
Chrześniak jest już po operacji usunięcia jądra (w poprzedni czwartek), od poniedziałku dostaje chemię.
Wiem tylko, że ma tych chemii dostać cztery. Badań pooperacyjnych na markery nowotworowe lekarze żonie chrześniaka nie udostępnili.
Nie wiemy też o wyniku badania usuniętego jądra, czy lekarze mają już te wyniki czy też zalecili konkretną chemię w ciemno?
Niepokoi mnie bardzo ilość bHCG, na tutejszym forum z taka wielkością się nie spotkałem.
Teraz mam pytanie, jak wyglądają rokowania dla mojego chrześniaka?
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 21:29 przez kat1340
Niebawem ktoś z kompetentnych powinien dać ci wyczerpującą odpowiedź. Ja od siebie mogę ci tylko powiedzieć, że chłopak ma do czynienia z III stopniem nowotworu (przerzut zaotrzewnowy - w tym wypadku do płuc). W wolnej chwili zerknij do podwieszonego tematu z wytycznymi do leczenia. Nowotwory w 3st. zaawansowania leczy się 4 kursami chemioterapii wg. BEP. "Pilnujcie" swojego lekarza czy postępuje zgodnie z tymi wytycznymi...
Wysoki wynik HCG świadczy najprawdopodobniej o nienasieniaku. Otrzymaliście już wynik badania wyciętego jądra od histopatologa?
Pamiętaj, że nowotwór jądra jest całkowicie wyleczalny a rokowania są najlepsze z pośród wszystkich nowotworów złośliwych.
Też mam obecnie III stage z przerzutem do płuc, przekaż chrześniakowi zeby był twardy, a cholerstwo się szybko odczepi

Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 22:19 przez arek
Witaj Jaszon!
1. Sytuacja Twojego chrześniaka jest poważna, ale do opanowania - pod warunkiem, że będzie on leczony przez ludzi, którzy znają się na leczeniu zaawansowanych nowotworów jądra, a zapewniam Cie, że w Polsce nie ma ich wielu. Skąd jesteście i gdzie chłopak się leczy? Oczywiście wszelkie wątpliwości postaramy się też wyjaśniać na forum, na którym udzielają się znakomici specjaliści zajmujący się nowotworami jadra.
2. Będąc przez operacją usunięcia węzłów chłonnych rozmawiałem z chłopakiem, który również miał przerzuty do przestrzeni zaotrzewnowej, do płuc i na starcie tez miał bHCG na poziomie 200tys. Wówczas (marzec 2012) był w super stanie i koncentrował się na usunięciu zmian resztkowych.
3. Na wynik his-pat trzeba czekać 2-3 tyg ale te dane, które posiadali lekarze wystarczyły im do rozpoczęcia leczenia.
Przed chrześniakiem (jak podasz imie to będzie sympatyczniej pisać

) długa i nie łatwa droga ale czekamy na jedno - pełna wygrana z chorobą. Polecamy się, gdybyście mieli jakieś pytania - służymy pomocą.
Walcie jak w dym z każdą wątpliwością.
Pozdrawiam
Arek
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 23:00 przez Jaszon
Damian leczy się w Szpitalu MSWiA w Łodzi na Północnej.
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 23:25 przez romi
Witaj
No to jeśli chce leczyć się w Łodzi to do Kopernika do doktor Zalewskiej, albo od razu do Warszawy do CO-I , Magodentu lub Wieliszewa. Wszelkie niezbędne dane w bazie wiedzy na forum. Szpital MSW to niezbyt dobry wybór na leczenie nowotworów jądra. Skoro jednak już zaczął tam chemię, to trzeba tylko dokładnie pilnować czy wszystko odbywa się według wytycznych, to bardzo ważne. Chociaż mam wątpliwości co do ich możliwości badań laboratoryjnych markerów. Z tego co wiem to AFP odsyłają do Kopernika, a LDH do Biegańskiego. Jeśli chcesz dodatkowych informacji to pisz. Ja też jestem z Łodzi.
Pozdrawiam
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 23:33 przez troll
Witaj Jaszon,
Powtórzę za przyjaciółmi powyżej, rokowanie w przypadku Twojego chrześniaka jest poważne. Przede wszystkim jednak najważniejsze jest, że jest już po operacji jądra. Do rozpoczęcia chemioterapii nie potrzeba w tym przypadku wyniku badania histopatologicznego. Chemioterapia powinna rozpocząć się natychmiast po zagojeniu rany pooperacyjnej ponieważ klinicznie stwierdzono przerzuty nowotworu.
W tej chwili konieczne jest:
- oznaczenie markerów (AFP, bHCG, LDH) tuż po operacji
- oznaczenie markerów (AFP, bHCG, LDH) w pierwszym tygodniu po operacji
- oznaczenie markerów w dalszym okresie celem określenia ich dynamiki (wzrost, spadek, stabilizacja - jeśli tak to na jakim poziomie)
Bardzo istotne jest również to, gdzie się leczycie, niewiele ośrodków w Polsce może prowadzić leczenie nowotworów jądra w sposób gwarantujący największą skuteczność tego leczenia. I co najśmieszniejsze nie jest tu winien sprzęt, wyposażenie ale jedynie wiedza.
Pozdrawiam
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
20 Cze 2012, 23:54 przez Jaszon
romi napisał(a):Witaj
Szpital MSW to niezbyt dobry wybór na leczenie nowotworów jądra. Skoro jednak już zaczął tam chemię, to trzeba tylko dokładnie pilnować czy wszystko odbywa się według wytycznych, to bardzo ważne. Chociaż mam wątpliwości co do ich możliwości badań laboratoryjnych markerów
Mając do wyboru szpital w Łasku, gdzie go zdiagnozowano a znajomego urologa w tym szpitalu w Łodzi, wybraliśmy tą drugą opcję.
Tym bardziej, że mają na miejscu onkologię. We czwartek miał operację a w poniedziałek, już na onkologi zaordynowali mu chemię.
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
21 Cze 2012, 00:06 przez troll
Witaj,
Pamiętaj Jaszon, że chemioterapia to nie tylko samo podawanie cytostatyków wg. z góry zaplanowanego schematu ale także kontrola skuteczności leczenia, także oznaczanie wartości markerów, także kontrola skutków ubocznych i zapobieganie im, także odważne i zdecydowane działanie - np. z podażą bleomycyny - były już na Forum kwiatki, gdzie nie podawano tego leku mimo braku przeciwwskazań.
W tej chwili plan leczenia obejmuje:
- podanie 4 kursów chemioterapii wg BEP (tzn 3 x pełen BEP + 1 x EP vide efekt toksyczny bleomycyny)
- kontrolę markerów po każdym kursie
- ocenę skuteczności leczenia po zakończeniu chemioterapii w badaniu TK
- prawdopodobnie resekcję zmian przetrwałych
Jeśli któryś z punktów nie będzie realizowany szanse na wyzdrowienie gwałtownie będą spadać. Natomiast jak wiesz lekarze z Warszawy, z ośrodków polecanych w Bazie wiedzy leczą bardzo wielu chorych, wg. światowych wytycznych. To doświadczenie działa wyłącznie na korzyść chorego ponieważ leczenie prowadzone jest pewnie i bez zbędnych wątpliwości czy opóźnień.
Pozdrawiam
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
21 Cze 2012, 17:45 przez Jaszon
Dziękuję wszystkich za porady, przekażę żonie Damiana wasze sugestie
odnośnie zmiany miejsca leczenia. Jutro Damian kończy pierwszą dawkę chemii i
niech decydują. A jak załatwia się takie przeniesienie leczenia do innej placówki?
I czy np. w Warszawie w Instytucie każą mu kontynuować terapię w placówce, w której tą
terapię zaczął.
Re: Przypadek mojego chrześniaka

Wysłany:
21 Cze 2012, 20:10 przez romi
Witaj
Trzeba tam zadzwonić i dowiedzieć się czy jest to możliwe i jak to zrobić. Co prawda chyba nikt z obecnych tutaj nic takiego nie robił, jeśli zmieniał placówkę to po zakończeniu jakiegoś cyklu leczenia, ale trzeba spróbować. Najlepiej umówić się na konsultację w CO-I i wtedy porozmawiać na ten temat.
Byłoby dobrze gdyby się to udało.
Pozdrawiam