Strona 1 z 1

Problem psychiczny..

PostWysłany: 26 Mar 2013, 15:57
przez Antyramka
Witam.

Mam przyjaciela, który jest po orchidektomii..obecnie bierze chemię.
Normalnie wrócił do pracy, radzi sobie świetnie jednak od jakiegoś czasu pojawiają się problemy w jego psychice.
Zaczęło się od tego, że po zajęciach na hali był z "kolegami" pod prysznicem i Ci zwrócili uwagę na brak jednego jądra..
Nie wiem jak mu pomóc z poczuciem własnej wartości, które z dnia na dzień jest coraz niższe. Nie pomaga fakt, że "koledzy" zaczęli mówić o nim "facet bez jaj" i nabijać się, że (przepraszam za wyrażenie) "mu nie staje"...

To naprawdę fantastyczny facet, który nie posiada jeszcze pancerze ochronnego...a który ostatnio poza problemami onkologicznymi został przez los doświadczony problemem z sercem.
Boję się, że załamany znowu zacznie pić, a to mu niestety w żaden sposób nie pomoże, a jedynie zaszkodzi.

Bardzo proszę o pomoc. Czy ktoś miał podobne problemy z otoczeniem i jak je rozwiązał ?
Jak opanować negatywne myśli, które plączą się po głowie?

Re: Problem psychiczny..

PostWysłany: 26 Mar 2013, 16:16
przez romi
Witam
Wszczepienie protezy które jest w 100% refundowane przez NFZ rozwiąże problem wyglądu zewnętrznego. To można zrobić po zakończeniu leczenia w dowolnym momencie. Problem z kolegami można rozwiązać zmieniając kolegów, ale to oczywiście drastyczne i pewnie nierealne. Można spróbować ich uświadomić, ale to może okazać się trudne. A z tym "nie stawaniem" to oczywista bzdura, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego i jeśli tego nie rozumieją obnaża to ich głupotę. Natomiast problem z psychiką pomóc może wizyta u psychologa, wsparcie najbliższych i partnerki.
Pozdrawiam

Re: Problem psychiczny..

PostWysłany: 27 Mar 2013, 02:02
przez mmajkell
Serio istnieją osoby które na poważnie się z tego śmieją ? To z całym szacunkiem muszą być strasznie tępi i głupi, z IQ mniejszym niż osioł, z całym szacunkiem dla osłów :) Więc moja rada to po prostu obracać to wszystko w żart, jak przeszkadza brak jądra to wstawić implant, tylko nie wiem czy warto marnować na to czas, bo w wizualnym wyglądzie to raczej nic nie zmienia, przecież braku jądra praktycznie nie widać...

Pzdr.

Re: Problem psychiczny..

PostWysłany: 27 Mar 2013, 23:26
przez daro
Przecież braku jądra praktycznie nie widać. Nie wszyscy przecież muszą wiedzieć o jego problemie. To on zdecydował kto będzie o tym fakcie wiedzieć. Jeśli liczył na współczucie to chyba się przeliczył.
Ja często śmieję się z samego siebie i żartuję na swój temat, nawet niektórzy twierdzą, że przeginam. Zachowuję jednak ostrożność w informowaniu znajomych. Nie wstydzę się swojej choroby, ale wiem też jaka panuje nietolerancja. Niech podniesie głowę do góry, bo ma to już za sobą i tylko to się liczy. Należy przede wszystkim cieszyć się z każdego dnia i wierzyć, że jest się zdrowym. A kolegów - można zmienić.
Przykro o tym mówić, ale to nie są jego koledzy, a nawet znajomi. Należy szybko odciąć się od tych ludzi, jeśli to możliwe.

Re: Problem psychiczny..

PostWysłany: 02 Kwi 2013, 20:47
przez Watcher
Fakt trzeba być ostrożnym w dzieleniu się informację. Ale skoro już wiedzą.

Chodzę pod prysznic w kumplami na siłowni i nikt na to nie zwrócił uwagi. Chyba nie patrzą z takim zacięciem na mój krok :) Swoją drogą z jakiego bliska musieli się przyglądać.. i jak bardzo są zainteresowani losami kroku Twojego przyjaciela. Powiedziałbym im, że są "gejami" :P Przy ich poziomie rozumowania to powinno przemówić do rozsądku ;) Wspomniałbym też o sile woli. Ten kto przeszedł przez tego typu chorobę i wrócił do pracy to już mistrz świata. W końcu mógł się położyć, a jego "koledzy" robili by na niego do końca swoich dni (poprzez ZUS) - ten argument dotrze do nich przez kieszeń. To są radykalne argumenty, ale bardzo proste do zrozumienia, a myślę, że to jest kluczem w kontaktach z tego typu osobami jak "koledzy" Twojego przyjaciela Antyramko.

Z doświadczenia też wiem, że jeżeli powiedziało się A, czyli poinformowało o chorobie. Trzeba powiedzieć też B, czyli opisać jak to było. Temat jest takim tabu, że ludzie nie wiedzą jak to wygląda, ani jak jest ciężko. Niewiedza prowadzi do uproszczeń i niezrozumienia sytuacji.

Re: Problem psychiczny..

PostWysłany: 04 Kwi 2013, 02:00
przez troll
Witajcie,

A ja pozwolę sobie skomentować wszystko w ten sposób:
"Tłumok i idiota na pewno nie zrozumieją, czy warto więc otaczać się takim "lewym" towarzystwem?". Oczywiście bez skojarzeń do lewej strony sceny politycznej!

Pozdrawiam

Re: Problem psychiczny..

PostWysłany: 04 Kwi 2013, 17:01
przez arek
Witaj Antyramka!
Uważam, że jedyną słuszną decyzją w tej sytuacji będzie udanie się po pomoc do psychoterapeuty.
1. Choroba spotkała mnie kiedy miałem 26l i byłem już żonaty (szybko ;) ) Usunięcie jądra nie było dla mnie łatwe, ale zrobiłem to.. Od razu wszczepiono protezę i to było dla mnie bardzo pomocnym krokiem. Chociaż wiesz że to implant, to jednak jakoś to działa na podświadomość. Zawsze wiesz, że w mosznie jest "komplet":) To takie moje osobiste uczucie... Mam ciało, w którym niczego nie brakuję (nie wiem czy będzie to dla Was do rozumienia ;) )
2. Pomimo tego, że leczenie przeszedłem bardzo optymistycznie, to jednak pewien bagaż doświadczeń (orchidektomia > rok w nerwach przez intensywną obserwację >> przerzuty na węzły >>> 4 kursy BEP >>> RPLND >>> po niedługim czasie utrata pracy) sprawił, że niezbędna okazała się pomoc specjalistów z innej dziedziny. Wydawało mi się, że po takiej przebytej drodze jestem człowiekiem ze stali, który ma wysoki poziom własnej wartości... Jednak prawda okazała się inna.
Po pewnych rozmowach z osobami onkologicznymi dochodzę do wniosku, że wszyscy pacjenci onkologiczni (również Ci, którzy wygrali swoją walkę) "z urzędu" powinni być objęci pomocą psychologiczną. Tylko taką z prawdziwego zdarzenia, a nie z naszych polskich realiów :lol:
3. Fajnie gdyby kolega spotkał się z nami na zjeździe. Zobaczył by jak się żyje po przebytej drodze. Na pewno ogromną pomocą dla niego będzie:
- znalezienie dobrego psychoterapeuty,
- zmiana otoczenia - bo z takim debilizmem (przepraszam za szczerość) chyba rzadko można się spotkać. Poczucie humoru mają na poziomie szkoły podstawowej...
Pozdrawiam
Arek