Strona 1 z 2

Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 14 Lut 2011, 22:06
przez mała_żonka
Witajcie - oto nasza "historia"

12 stycznia 2011- zabieg wycięcia lewego jądra, histopatologia:

Makroskopowo: 4,5 cm jądro z osłonkami i niezmienionym najądrzem i 7 cm częscią niezmienionego powrózka nasiennego.
We wnęce jądra 2cm spoisty szary guz z rozgledłym ogniskiem martwicy, ściśle związany z osłonką miałową bez jej przekraczania.

Mikroskopowo:
seminoma testis.
Większość utkania guza stanowi tkanka włóknista, martwica - ok. 20%;
nie przekracza on osłonki białawej, nie nacieka naczyń sieci ani najądrza.
Kikut oraz część środkowa powrózka nasiennego - wolny od nowotworu.

Markery sprzed i po zabiegu praktycznie identyczne:
bHCG - 0
AFP - 1,54 U/ml
LDH - 202 IU/l

USG jamy brzusznej - nie uwidoczniono patologicznych mas węzłowych przyaortalnie.
wyniki TK jamy brzusznej z kontrastem niejonowym

Powiększonych węzłów chłonnych w jamie brzusznej i miednicy nie widać. Wątroba bez zmian ogniskowych i cech cholestazy.
Trzustka, śledziona, nadnercza i nerki bez zmian.
Nadprzeponowe partie płuc bez zmian.

Powtórzone markery (inne laboratorium):
beta HCG <1,20 mIU/mL [0-3]
alfa-proteina 1,6 IU/mL [1.47-10.8]
LDH 145 U/L [135-225]

Onkolog-radiolog zaleca 10 dawek radioterapii w ciągu 14 dni o mocy 20Gy, natomiast dzisiejsza wizyta u onkologa chemioterapeuty przyniosła inne zalecenia - 1 kurs karboplatyny 7AUC. Oboje zgodnie twierdzą, że przy seminoma testis leczenie uzupełniające jest wskazane, a sama obserwacja niewystarczająca. Według obojga musimy iść do banku spermy, choć ponoć założenie jest takie, że chemia będzie miała mniej skutków ubocznych w aspekcie płodności.
Musimy w ciągu najbliższych dni podjąć decyzję, więc wszelkie sugestie będą na miarę złota ;)
A przy okazji, jakie są Wasze doświadczenia z łysieniem po karboplatynie? Czy dotyczy ono całego ciała? Jakich innych skutków ubocznych możemy się spodziewać? Onkolog ostrzegła nas przed możliwością uszkodzenia szpiku - jak duże jest to prawdopodobieństwo i co oznacza w praktyce?

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 15 Lut 2011, 01:27
przez troll
Witam na Forum,

Ponieważ jest to najwcześniejsze stadium nasieniakowatego nowotworu jądra oznaczane jako IA (T1 N0 M0 S0) w świetle obecnej wiedzy na świecie najlepszym i w pełni także u nas polecanym wyjściem jest obserwacja. Dopiero alternatywę stanowią radioterapia jak i chemioterapia (zgodnie z zaproponowanym schematem, teleradioterapia 20Gy lub jedna karboplatyna AUC7). Ponieważ w Waszym przypadku guz pierwotny (a więc ten w jądrze) był wyjątkowo nisko zaawansowany (guz mniejszy niż 4cm, nie nacieka sieci jądra - a więc brak czynników ryzyka), przestrzeń zaotrzewnowa jest czysta, markery w normie (do kompletu badań należy wykonać jeszcze przynajmniej RTG klatki piersiowej lub TK klatki) w przypadku obserwacji ryzyko wznowy wyniesie około 12%. Niezależnie jednak czy wybrane zostanie wyłącznie ścisłe obserwowanie czy terapia systemowa rokowanie jest znakomite a odsetek wyleczeń sięga 99%. Natomiast bardzo ważnym trendem w leczenie tego stadium jest minimalizowanie skutków terapii - zarówno teleradioterapia jak i chemioterapia nie pozostają bez negatywnego wpływu na organizm człowieka. Negatywnego wpływu nie wywiera za to obserwacja i jako taka jest to metoda z wyboru w tym przypadku. A więc porozmawiajcie o możliwości obserwacji, użyjcie argumentu, że w tym stopniu na świecie uznają obserwację za najlepsze wyjście, gdyby jednak nie było możliwości jej kompleksowego przeprowadzenia osobiście preferowałbym chemioterapię karboplatyną. Tak na prawdę jednak decyzja należy wyłącznie do Was. Którekolwiek z trzech wyjść nie wybierzecie (obserwacja, karboplatyna, teleradioterapia) wyleczenie jest prawie pewne. A skutki uboczne.. cóż jeden się nimi przejmie, inny nie. Czy jednak utrata owłosienia, spadki morfologii krwi a nawet indukcja wtórych nowotworów (mięsaków w przypadku radioterapii) jest bez znaczenia? Myślę, że nie. Czy warto wytaczać działo na mrówkę i rozwalić pół podwórka? Wystarczy przecież ją obserwować i jak wlezie do domu dopiero zatłuc :)

Pozdrawiam

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 20 Lut 2011, 12:44
przez mała_żonka
Witam,

dziękujemy za opinie i komentarze! Przepraszam, że tak późno się odzywamy, ale mamy strasznie szalony czas w życiu (co drugi dzień oddział onkologii, albo bieganie po sklepach - za niecałe trzy miesiące ślub!!). Narzeczony, po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zdecydował się na karboplatynę. Myślę, że w dużej mierze wynika to z faktu, iż co 3 miesiące przeżywałby stres, czy już jest przerzut. Korzystając z chemii, zmniejszamy szansę na jego wystąpienie, choć zdajemy sobie sprawę z tego, iż jej nie wyeliminujemy nigdy. Podejrzewam też, że duże znaczenie ma tu fakt, iż u jego mamy w tym samym czasie wykryto nowotwór złośliwy piersi (już jest po masketktomii) z przerzutami na węzły, więc myślę, że po prostu czułby się lepiej wiedząc, że od początku starał się nie doprowadzić do przerzutów...
W każdym razie bardzo dziękujemy za wskazówki też na tym drugim forum, bo dzięki nim dowiedzieliśmy się, że nie musimy korzystać z radioterapii i że w naszym przypadku to nie jest optymalne wyjście. Dzięki!

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 20 Lut 2011, 13:29
przez troll
Witam,

Pozostaje mi się tylko zgodzić z Waszą decyzją. Wiele pięknych chwil przed Wami :) Dużo zdrowia!

Pozdrawiam

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 22 Lut 2011, 20:36
przez Marek
Witam Was serdecznie :)

Jestem identycznym przypadkiem jak Twój przyszły mąż. Seminoma testis PT1 N0 M0. Minął rok i miesiąc od zabiegu. WYbrałem obserwację i póki co cieszę się niezmiernie.
Bardzo spodobało mi się zdanie Trolla z mrówką i działem.....
Żonko zwróć uwagę, że po chemio czy radioterapii również wykonuje się badania kontrolne (z tego co mi wiadomo).
A czy będzie to 3 czy 6 czy 12 miesięcy ? Dla mnie to bez znaczenia... szczerze mówiąc można się przyzwyczaić, a stres towarzyszy mi praktycznie tylko w chwili odbierania wyników.

Pozdrawiam życząc słusznego wyboru i dużo zdrowia dla ukochanego
Marek

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 22 Lut 2011, 22:35
przez mała_żonka
Cześć,

dziękuję i Tobie za komentarz! Zdaję sobie sprawę, że już do końca życia będziemy się badać i kontrolować oraz że stres odbierającego wyniki nas nie ominie, ale szanuję Jego decyzję. Myślę, że w przypadku ewentualnych nawrotów (tfu,tfu, jak to robią u nas na Kaszubach) wolałby nie myśleć "gdybym wtedy wziął ten kurs"... Zdaje się, że chodzi tu o takie psychologiczne zapewnienie sobie poczucia kontroli, że coś się zrobiło, aby z tym paskudztwem walczyć, bo przecież 100% na wyleczenie nic nam nie daje. Dodam, że oboje lekarzy chemioterapetów, u których byliśmy, powiedziało, że w przypadku nasieniaka praktyką jest raczej leczenie uzupełniające, choć oczywiście dostaliśmy linki na forum z zaleceniami, iż w chwili obecnej poleca się obserwację. Mam nadzieję, że i Ty i my podjęliśmy dobrą decyzję!
Życzę Tobie samych pomyślnych wyników!

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 25 Mar 2011, 19:37
przez mała_żonka
Cześć wszystkim,

jesteśmy dokładnie miesiąc po chemii (karboplatyna), wczoraj narzeczony odbył czwartą cotygodniową wizytę kontrolną z morfologią. Generalnie po encortonie poprawiły mu się wyniki - białe i czerwone krwinki w normie, płytki krwi ciągle poniżej, ale już jest ich 100 a nie 40, jak przed tygodniem. W poniedziałek wraca do pracy, nastrój super, włosy całe!
Chciałabym z Wami skonsultować zaproponowany przez onkolog sposób obserwacji. Nie było mnie w gabinecie, więc teraz dyskutuję ze sobą w próżni;), przyda mi się czyjaś opinia. Otóż onkolog zaproponowała, żeby pojawić się u niej z morfologią i USG jamy brzusznej za 2 miesiące. Uznała, że po chemii i przy dopiero wracającym do życia szpiku nie warto mojego mężczyzny promieniować. W sumie się zgadzam, że chłop już swoje przeszedł;), ale z drugiej strony, wiem jak się u nas niekiedy wykonuje usg i mam większe zaufanie do TK (dość powiedzieć, babcia która od lat ma jedną nerkę dostała z USG opis - "obie nerki w normie"). Druga sprawa - brak skierowania na badanie markerów. Co prawda, w jego przypadku markery były w normie, więc nie mamy co oczekiwać spadku, ale czy nie powinny być one również przedmiotem kontroli? Wedle opracowań, które czytałam, co 3 miesiące w pierwszym roku (a niekiedy nawet dwóch) powinny być robione markery+tk miednicy/płuc.
Co Wy na to?

mała_żonka

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 25 Mar 2011, 19:48
przez troll
Witam,

Dobrze czytałaś. Markery również powinny być przedmiotem kontroli. I to TK co 3 miesiące w pierwszych dwóch latach też by się przydało robić - może nie teraz, zaraz ale za 3 miesiące już owszem.

Pozdrawiam

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 20 Maj 2011, 09:51
przez mała_żonka
Witajcie,

szalony tydzień za nami :) w sobotę w końcu popełniliśmy szaleństwo i wreszcie jesteśmy małżeństwem, piękna uroczystość, zabawa przednia:)
Jednocześnie w tym tygodniu przyszedł czas na kontrolę, zaleconą w przypadku naszego onkologa co 2 miesiące. W usg czysto, żadnych zmian nie widać. W morfologii płytki wreszcie wróciły do normy.
Co do kolejnych kroków - znów mamy się stawić za 2 miesiące, tym razem wypisała skierowanie na markery - ldh i b-hcg - bo uznała, że skoro to nasieniak, to z afp nic się dziać nie będzie (no i sensownie, choć ja bym monitorowała, żeby mieć pewność że się patolog nie pomylił; ale to już na własną kieszeń zrobimy raz na jakiś czas). Co do TK, to powiedziała, że przy rozmiarach męża (baaaardzo szczupły) wszystko powinno być widać w usg i nie ma sensu go taką mocną dawką napromieniować, bo może to nawet skutkować niepłodnością ( nie miałam argumentu, bo się nie znam...). Co do klatki piersiowej, to powiedziała, że skoro nie daliśmy chemii, która może powodować zwłóknienia to nic się nie powinno dziać, wiec też nie prześwietlamy, żeby pacjenta nie męczyć. W sumie mam mieszane uczucia, bo co prawda nowotwór ma swoje kolejne stacje przesiewowe, i skoro nie ma w węzłach to i w płuhach nie powinno go być, to ogniska mogły być mikro i te węzłowe zostać zniszczone, a te płucowe nie...Poprawcie mnie, jeśli źle rozumuję. W każdym razie, płuca robione był na koniec stycznia i były czyste. Czy jest sens, a jeśli tak to kiedy (żeby go faktycznie nie prześwietlić na amen) zrobić rtg?

pozdrawiam
teraz naprawdę mała żonka :)

Re: Seminoma testis - terapia uzupełniająca

PostWysłany: 20 Maj 2011, 12:12
przez troll
Witam serdecznie!

Przede wszystkim gratulacje i najlepsze życzenia na nowej drodze życia dla Pani i Pana młodych :) Żyjcie ze sobą sto lat i realizujcie swoje marzenia! :)
Odnośnie Twoich pytań, niestety w postępowaniu Waszej lekarki pojawia się wiele błędów i wątpliwości, które postaram się rozwiać, mam nadzieję, że jakieś wnioski z tego co napiszę wyciągniecie:
znów mamy się stawić za 2 miesiące, tym razem wypisała skierowanie na markery - ldh i b-hcg - bo uznała, że skoro to nasieniak, to z afp nic się dziać nie będzie (no i sensownie, choć ja bym monitorowała, żeby mieć pewność że się patolog nie pomylił; ale to już na własną kieszeń zrobimy raz na jakiś czas).

Badanie KOMPLETU markerów jest postępowaniem standardowym w obserwacji po leczeniu. Nie można sobie wybierać markerów, które będą badane, bo to tamto. Nie! Zarówno AFP, bHCG jak i LDH mogą wzrastać w przypadku nawrotów. Czysty nasieniak w miejscu przerzutowania może transformować w inne rodzaje utkania - nie ma na to reguły. Dlatego TRZEBA kontrolować wszystkie markery a nie tylko wybrane. Jest to poważny błąd.
Co do klatki piersiowej, to powiedziała, że skoro nie daliśmy chemii, która może powodować zwłóknienia to nic się nie powinno dziać, wiec też nie prześwietlamy, żeby pacjenta nie męczyć.

Postępowanie godne największego ignoranta. Nic "NIE POWINNO" się dziać. A jeśli, czego Wam oczywiście nie życzę, się stanie to co będzie?
W sumie mam mieszane uczucia, bo co prawda nowotwór ma swoje kolejne stacje przesiewowe, i skoro nie ma w węzłach to i w płuhach nie powinno go być, to ogniska mogły być mikro i te węzłowe zostać zniszczone, a te płucowe nie...Poprawcie mnie, jeśli źle rozumuję.

Twoje mieszane uczucia są uzasadnione. Jakkolwiek we wczesnym stadium, ryzyko powstania przerzutów zwykle jest niewielkie tak stwierdzenie, że jeśli nie ma w węzłach to i w płucach nie będzie jest nieprawdziwe. Przerzuty mogą powstawać na trzy różne sposoby - mogą rozprzestrzeniać się na drodze limfatycznej (węzły), na drodze krwionośnej (płuca i inne narządy miąższowe) oraz na drodze wszczepu. Zwykle najpierw powstają przerzuty węzłowe, to prawda, to często zdarzało się, że chory węzły miał czyste a obrazowano już przerzuty do płuc. Tutaj nie ma reguły.
W każdym razie, płuca robione był na koniec stycznia i były czyste. Czy jest sens, a jeśli tak to kiedy (żeby go faktycznie nie prześwietlić na amen) zrobić rtg?

Nie wdając się w rozważania co jest sensowne a co nie, proponuję następujący schemat postępowania w czasie obserwacji:
- TK jamy brzusznej, miednicy małej i klatki piersiowej - co 6 miesięcy w 1,2,3 roku
- wizyta lekarska + markery (AFP, bHCG, LDH) - co 4 miesiące w 1,2,3 roku
- w razie potrzeby USG np. pomiędzy tomografiami.
Taki plan jest w moim odczuciu bardziej sensowny. Z jednej strony nie robimy często tomografii, z drugiej jednak ją robimy i mamy jakieś spojrzenie na sytuację. Dodając do tego badanie lekarskie + markery co 4 miesiące kontrola nad pacjentem jest sprawowana. W razie potrzeby zawsze można zrobić USG (na przykład pomiędzy tomografiami) aby jeszcze lepiej zorientować się w stanie jamy brzusznej.

Pozdrawiam