Witajcie,pisze dopiero dzis bo wczoraj troszke mi zeszlo u tego lekarza i wrocilem pozno. wiec tak ...niestety wynikow badan nie mam dokladnych gdyz tutaj( irlandia) trzeba pisac specjalne pismo zeby mi je wydali,w polsce tez tak jest?? moze przez to ze ja poprosilem o cala historie,wszystkie wyniki mojej choroby,oczywiscie bede owe pismo wysylal. Ale do rzeczy, wiec lekarz zalecil jedynie w moim przypadku OBSERWACJE

z czego sie bardzo ucieszylem. Mowil ze chemia nie jest potrzebna gdyz nie stwierdzono zadnych przerzutow, markery w normie wiec jedynie co miesiac bede mial pobierana krew na markery,co 3 miesiace bede mial robiony skan i dokladne badanie przez lekarza. Lekarz pogrozil ze nie moge opuscic ani jednego badania...Oczywiscie wyjasnilem sprawe odnosnie czy byl blad w diagnozie czy nie: i okazalo sie ze nie wykryto guza gdyz jadro bylo martwe i nie przeplywala przez nie krew w zwiazku z czym pobrana krew przed zabiegiem usuniecia, nie wykazala zadnych komorek rakowych dlatego lekarz nie mogl sie pomylic. a to ze mialem usuniete jadro przez moszne nie ma znaczenia w moim przypadku. uffff odetchnalem z ulga,oczywiscie nadal strach jest czy nie powroci to cholerstwo ale po wczorajszej wizycie kamien z serca

. Przez ostanie tygodnie przezywalem pieklo, zreszta moja zona tez....dobrze ze moja corcia ma 3 lata i nie musiala tego przezywac .... ale to byl horror zwlaszcza jak ma sie rodzine. jak tylko dostane wyniki zamieszcze od razu by poradzic was czy sluszna byla decyzja lekarza.