Rak jądra-wznowa???
Witam serdecznie wszystkich tu obecnych zmagających sie z rakiem jądra.
Moja przygoda rozpoczęła się w 2006 roku tym że moje jądro trochę zwiększyło swoją objętość. Nie towarzyszyły mi przy tym żadne dolegliwości bólowe. Jako przewrażliwiony jeszcze wtedy student medycyny (syndrom IV roku jak to się popularnie nazywa
udałem sie do lekarza rodzinnego celem wysłania mojej osoby do urologa. Pani dr stwierdziła że trochę przesadzam i tak na wszelki wypadek dała mi antybiotyk. Jednak po 2 tygodniowym przyjmowaniu amoksycyliny jądro nie dość że się jeszcze bardziej powiększyło to dodatkowo zaczęło boleć. Po ponownej wizycie u lekarza rodzinnego już ze skierowaniem udałem się do poradni urologicznej. Tam po usg stwierdzono że to najprawdopodobniej jest rak tegoż jądra i szybko znalazłem się w szpitalu gdzie po wykonaniu badań dodatkowych stwierdzono przerzuty do płuc, węzłów chłonnych jamy brzusznej oraz jeden przerzut do mózgu. Wartość BHCG 700000. Słownie siedemset tysięcy.
Po orchidektomii dzielnie zniosłem 6 kursów BEP oraz radioterapię w/w zmiany w mózgu.
Po 159 dniach wymiotowania, wielokrotnego przetaczania mi preparatów krwiopochodnych w lutym 2007 roku stwierdzono że jestem już zdrowy i kazano stawiać się na badania kontrolne najpierw dosyć często, z czasem coraz rzadziej. A po 5 latach już tylko raz w roku.
Przez 7 lat żyłem sobie szczęśliwie i o chorobie prawie zaponiałem aż do 26 września roku bieżącego, kiedy to w reznonansie magnetycznym głowy wyszła zmiana wzmacniająca się po kontraście. Szybko wykonałem usg j brzusznej, rtg klp wszelakie badania biochemiczne krwii z markerami włącznie, i wszystkie te badania wyszły w normie. Wykonałem PET i w bad PET w płucu stwierdzono zmianę ogniskową o wym 4 mm (SUV 0.92), i zmianę o wym 8 mm (SUV 2,10) oraz zmianę w mózgu o wym 12x6 mm SUV 11,6. Nie stwierdzono zajęcia węzłów chłonnych. Markery AFP, HCG są poniżej poziomu wykrywalności aparatu diagnostycznego, czuje się bardzo dobrze, nie mam żadnych ubytków neurologicznych a na pewno bym takowe zauważył bo wykonuje specjalizację, która wymaga dosyć sporej koordynacji ruchowej szczególnie rąk, a zmiana w mózgu umiejscowoiona jest właśnie w polu ruchowym
I tu moje pytanie: czy znacie jakiegoś fachowca od nowotworów jądra? Ale takiego fachowca przez duże F. Pytam o tym na forum, znajomi moi co prawda z doktoratami i habilitacjami rzucają rózne nazwiska ale sami nigdy nie byli w takiej sytaaci, wię pytam się Was obecnie walczących i tych już po wygranej bitwie
Pozdrawiam M
Moja przygoda rozpoczęła się w 2006 roku tym że moje jądro trochę zwiększyło swoją objętość. Nie towarzyszyły mi przy tym żadne dolegliwości bólowe. Jako przewrażliwiony jeszcze wtedy student medycyny (syndrom IV roku jak to się popularnie nazywa
Po orchidektomii dzielnie zniosłem 6 kursów BEP oraz radioterapię w/w zmiany w mózgu.
Po 159 dniach wymiotowania, wielokrotnego przetaczania mi preparatów krwiopochodnych w lutym 2007 roku stwierdzono że jestem już zdrowy i kazano stawiać się na badania kontrolne najpierw dosyć często, z czasem coraz rzadziej. A po 5 latach już tylko raz w roku.
Przez 7 lat żyłem sobie szczęśliwie i o chorobie prawie zaponiałem aż do 26 września roku bieżącego, kiedy to w reznonansie magnetycznym głowy wyszła zmiana wzmacniająca się po kontraście. Szybko wykonałem usg j brzusznej, rtg klp wszelakie badania biochemiczne krwii z markerami włącznie, i wszystkie te badania wyszły w normie. Wykonałem PET i w bad PET w płucu stwierdzono zmianę ogniskową o wym 4 mm (SUV 0.92), i zmianę o wym 8 mm (SUV 2,10) oraz zmianę w mózgu o wym 12x6 mm SUV 11,6. Nie stwierdzono zajęcia węzłów chłonnych. Markery AFP, HCG są poniżej poziomu wykrywalności aparatu diagnostycznego, czuje się bardzo dobrze, nie mam żadnych ubytków neurologicznych a na pewno bym takowe zauważył bo wykonuje specjalizację, która wymaga dosyć sporej koordynacji ruchowej szczególnie rąk, a zmiana w mózgu umiejscowoiona jest właśnie w polu ruchowym
I tu moje pytanie: czy znacie jakiegoś fachowca od nowotworów jądra? Ale takiego fachowca przez duże F. Pytam o tym na forum, znajomi moi co prawda z doktoratami i habilitacjami rzucają rózne nazwiska ale sami nigdy nie byli w takiej sytaaci, wię pytam się Was obecnie walczących i tych już po wygranej bitwie
Pozdrawiam M