Strona 1 z 4

Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 09 Lis 2013, 21:53
przez kubek82
Witam
Jestem Kuba, mam 31 lat i jestem z Zabrza.
Moje problemy zaczęły się we wtorek 8 października br, bo poczułem ból w okolicach jądra lewego oraz ból ten promieniował w kierunku pachwiny.
Ponieważ ból nie ustępował, to 11 października (piątek) zacząłem szukać pomocy u urologa i udało mi się dostać do lekarza w prywatnym gabinecie - lekarz wypytał co i jak i wykonał badanie palpacyjne. Stwierdził, że nic złego się nie dzieje, prawdopodobnie bóle wynikają z napięcia seksualnego i miałem zgłosić się za niecały miesiąc na wizytę kontrolną (zalecił na ból ibuprom).
3 dni później miałem przez 3 dni takie napadowe bóle jądra (jądro było twarde, ale po ibupromie wszystko przechodziło).Akurat wtedy byłem w delegacji na 2 końcu polski i trochę olałem te bóle, zresztą od 15 października nic się nie działo, choć lewe jądro ciągle mnie niepokoiło.
Wczoraj byłem na wizycie kontrolnej, zrobił mi USG, stwierdził, że z jądrem jest ok, ale są na nim jakieś 2 zmiany, kazał zrobić badanie krwi z określeniem marketów nowotworowych (AFP, BHCG, LDH).
Na wyniki czekać muszę do wtorku, ale pojawiły się następujące wątpliwości:
1. czy trafiłem do odpowiedniego urologa, który stwierdził, że w zależności od wyników markerów może będzie trzeba zrobić biopsję (co jest bezwzględnie zakazane - to już wiem z forum :D ).
2. czy dobrze, że lekarz z tytułem dr nie prowadzi żadnej dokumentacji i tak naprawdę na wizycie kontrolnej muszę mu wszystko przypominać.
Trochę ta moja sytuacja niejasna, psycha w trochę gorszym stanie :cry: ale wolę dmuchać na zimno.
Proszę kolegów forumowiczów zwłaszcza z okolic gliwic - katowic o pomoc i podpowiedź, u jakiego lekarza urologa rozpoczęli leczenie i kogo mogli by polecić.
Ja najpóźniej odezwę się we wtorek, jak będę miał wyniki krwi.
Bardzo dziękuję za pomoc, pozdrawiam

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 09 Lis 2013, 23:27
przez romi
Witam
Zdarza się, że mimo istniejącej choroby nowotworowej markery pozostają w normie i nie można uzależniać ewentualnej biopsji od nich. Jeśli istnieje podejrzenie nowotworu jądra to biopsja nie powinna być robiona. Jeśli możliwość wykonania biopsji lekarz uzależnia od markerów może popełnić pomyłkę.
Doświadczony urolog na podstawie USG z dużą pewnością może określić obecność guza.
Dziwne jest określenie że jądro jest ok, ale są dwie zmiany. No to albo jest w porządku albo nie. Jeśli są zmiany to nie jest ok.
Prowadzenie dokumentacji to sprawa techniczna. Oczywiście lekarz chcąc mieć historię choroby powinien mieć taką dokumentację, a nie liczyć na pamięć pacjenta.
Myślę, że dla własnego spokoju powinieneś poszukać innego lekarza.
Na Forum ktoś wspomniał o urologu prof. Stelmachu z Krakowa. Innych lekarzy nie znalazłem.
Poczekajmy na wyniki markerów, może będzie wiadomo coś więcej.
Pozdrawiam

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 10 Lis 2013, 01:01
przez Adam P.
Cześć,
Mogę polecić dwóch lekarzy:

dr Marcin Szkodny - w badaniu USG wykrył u mnie guza i skierował natychmiast do szpitala: przyjmuje w Centrum Medycznym Uni-Med, ul. Kukułek 45, Sosnowiec, w poniedziałki 18.00-20.00, tel. 32 785 22 55, http://www.uni-med.com.pl

dr Michał Tkocz - byłem pod jego opieką w trakcie pobytu w szpitalu: przyjmuje w Poradni Urologicznej Szpitala Specjalistycznego im. Prof. E. Michałowskiego w Katowicach, ul. Strzelecka 9 (w ogóle Oddział Urologiczny Szpitala przy ul. Strzeleckiej ma w naszej okolicy bardzo dobrą opinię, znajdziesz tam wielu dobrych lekarzy), http://www.urologia.katowice.pl

Pozdrawiam
Adam

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 10 Lis 2013, 14:32
przez mimi
jeżeli chodzi o urologię na śląsku to koniecznie strzelecka w katowicach ! Doktor Szkodny,Tkocz,Leśniak. Mojego męża prowadził od początku Paweł Lesniak- prywtanie przyjmuje w Lux Medzie na Sowińskiego, a praktykę ma własnie na Strzeleckiej.Zarówno doktor Lesniak jak i cała Strzelecka działaja według światowych standartów, żadnej biopsji!! Mój mąż 4 dni po operaci miał już gotowe badanie histopatologiczne.

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 10 Lis 2013, 14:59
przez kubek82
Bardzo dziękuję za wszystkie podpowiedzi:)
Jak tak czytam Wasze posty na forum, to się tylko zastanawiam, czy przez zaniedbanie dotychczasowego urologa to tak naprawdę nie przeleciał mi prawie miesiąc bez żadnych efektów:(
Trochę mnie to martwi, ale teraz i tak nie mam nic innego do roboty jak czekać do wtorku na wyniki z krwi i poszukać kogoś kto postawi prawidłową diagnozę i pomoże mi z moim problemem.

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 12 Lis 2013, 17:32
przez kubek82
Odebrałem dziś wyniki z markerów:
- LDH - 169 (norma 135-225)
- B-HCG - <0,100 (norma <2.0)
- AFP - 1,12 (norma =<5,8).
Jutro mam wizytę u urologa, mam nadzieję, że inny fachowiec postawi jakąś konkretniejszą diagnozę niż ten, do którego chodziłem dotychczas:)

Mam też taką sugestię do administratora strony (jeśli nikt jeszcze nie sugerował) o stworzenie bazy lekarzy, u których można zdiagnozować raka, bo ośrodki onkologiczne są,a lekarzy urologów jak na lekarstwo.

Pozdrawiam

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 12 Lis 2013, 19:37
przez m9nika
Witam
kubek82 napisał(a):Mam też taką sugestię do administratora strony (jeśli nikt jeszcze nie sugerował) o stworzenie bazy lekarzy, u których można zdiagnozować raka, bo ośrodki onkologiczne są,a lekarzy urologów jak na lekarstwo.

Sugerował, i odpowiedź była taka
redakcja napisał(a):Problem jest taki, że niestety nie mamy kompletnej wiedzy, którzy urolodzy mogą być polecani w zakresie leczenia nowotworów jąder.

Pozdrawiam

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 13 Lis 2013, 22:17
przez kubek82
Byłem dziś na wizycie u urologa no i jutro rano melduje się w szpitalu na Strzeleckiej - czeka mnie zabieg:(
Trochę się tym wszystkim stresuje, wprawdzie miałem już kilka zabiegów, ale to było wszystko jako zabiegi jednego dnia.
Dlatego proszę Was o podpowiedź jak to właściwie wszystko wygląda.
Pozdrawiam wszystkich:)

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 13 Lis 2013, 22:36
przez thinkpositive
Hej,
Czyli urolog zdecydował usunąć jądro?
W tej sytuacji zgodnie ze sztuką lekarską powinieneś mieć wykonaną orchidektomię z dostępu pachwinowego.

Jeżeli nie jesteś mocno wrażliwy to zerknij sobie tutaj:
http://eurologia.pl/a/1469,orchidektomi ... g-operacji

Z punktu widzenia pacjenta powiem Ci, że jest to bułka z masłem.
Jeżeli nie ma komplikacji(a w ogromnej większości przypadków nie ma) to cała zabawa trwa 3 dni:
1. - przyjęcie do szpitala, rozmowa z urologiem, anestezjologiem, badanie krwi
2. - zabieg - najczęściej trwa około 30-40 minut, max 1h. Znieczulenie: ogólne(śpisz) lub zewnątrzoponowe(w kręgosłup) - czasem masz opcję wybrać, ale generalnie anestezjolog decyduje
3. - kopniak w tyłek i do domu:)

Pachwina może trochę boleć, ale skutecznie zabijesz ból lekami przeciwbólowymi. Im szybciej staniesz na nogi tym lepiej dla Ciebie (oczywiście bez forsowania się, bo tylko narobisz sobie bałaganu). Po paru dniach od zabiegu zaczynasz swobodnie chodzić.

Jądro wraz z powrózkiem nasiennym jest przesyłane do badania histopatologicznego. W zależności od wydajności miejsca w którym jest badane, może to trwać od 3 dni do 4 tygodni.
Kolejnym krokiem będzie spotkanie z onkologiem ( z wynikiem badania histopatologicznego). Powinieneś również co kilka dni robić badania markerów nowotworowych, aż do ich normalizacji. W Twoim przypadku wygląda to inaczej, bo są w normie. W tej sytuacji powinien wystarczyć swieży wynik markerów przed wizytą u onkologa(jeżeli nie będzie bardzo odległa). W normalnym układzie sugeruje się zrobienie tomografii do kompletu jeszcze przed wizytą u onkologa, ale w Twoim przypadku sprawa nie jest chyba tak jednoznaczna czy masz do czynienia z nowotworem(?) i pewnie grzechem nie będzie poczekanie na wynik histopatologiczny( w tej sytuacji rozsądne byłoby zarezerwowanie terminu tomografii, żeby już na Ciebie czekał - spróbuj porozmawiać z urologiem, może wypisze Ci skierowanie na TK kl.piersiowej, jamy brzusznej i miednicy mniejszej).

Re: Śląsk - prośba o poradę

PostWysłany: 13 Lis 2013, 23:39
przez Adam P.
Cześć,

30/08/2013 miałem zabieg hemikastracji w Szpitalu przy ul. Strzeleckiej. Pobyt wyglądał mniej więcej tak:

29/08/2013: sala trzyosobowa, średnia wieku ok. 50-60 lat, dosyć wesołe towarzystwo, co jest niebezpieczne zaraz po zabiegu (w trakcie śmiechu rana boli jak cholera), poza tym badanie krwi, markery, RTG, kolacja o 17.00 - Pani roznosząca posiłek mówiła o tej porze dobranoc :o , duuużo czasu na czytanie

30/08/2013: dzień zabiegu, więc bez śniadania :( , ponadto należy się ogolić, porozmawiać z anestezjologiem, ubrać w sukienkę i można jechać na salę operacyjną. Zabieg trwa około 45 minut - znieczulenie podpajęczynówkowe, krótka konwersacja w celu rozluźnienia atmosfery i poczekania, aż znieczulenie zacznie działać, potem rach-ciach i wiozą cię z powrotem. Ze względu na rodzaj znieczulenia wskazane jest przyjąć pozycję horyzontalną do rana dnia następnego, w przeciwnym razie może boleć głowa. Po zabiegu jest się przypiętym do kroplówek. Po 2-3 godzinach stopniowo przestaje działać znieczulenie, choć nogi dalej bez czucia, gorące i jakby nie twoje. Wtedy zaczyna boleć, ale da się wytrzymać (ewentualnie leki przeciwbólowe). Przewracanie się na boki jest mocno utrudnione i dosyć czasochłonne, więc pamiętam, że noc dłużyła mi się strasznie.

01/09/2013: dzień po zabiegu, wizyta lekarska, zmiana opatrunku, śniadanie, no i wstajesz..., po paru minutach docierasz do toalety oddalonej o 6 metrów od łóżka, ponadto pod koniec dnia wyciągają wystającą z moszny dość długą rurkę na której końcu znajduje się zbiorniczek w którym gromadzi się trochę krwi.

04/09/2013 - szczęśliwie wróciłem do domu, w tym dniu miałem już wynik badania histopatologicznego, więc niewiele jeszcze rozumiałem, ale z pomocą żony, która pierwsza trafiła na RJForum zacząłem działać, planując wizytę w Warszawie.

Życzę powodzenia
Adam

PS. Kilka dni po zabiegu pod blizną może powstać zgrubienie. Tak, jakby ktoś wszył ci ołówek pod skórę. Nie przejmuj się tym, gdyż stopniowo będzie to zanikać.