Strona 1 z 6

Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 21:26
przez agattta
29.11.2013 u mojego męża lekarz urolog stwierdził nowotwór jądra prawego. Jeszcze tego samego dnia odkryłam to forum i dzięki niemu jako tako ogarniam meandry tematu. Mąż jest załamany, a ja udaję silną. Mamy skierowanie na amputacje jądra, mąż zrobił badania na markery. Doczytałam na forum, że do właściwego rozpoznania potrzebne będą, oprócz wyników badań histopatologicznych,TK jamy brzusznej, TK miednicy małej, RTG płuc w dwóch projekcjach (A-P oraz bocznej). Moja prośba do wszystkich wtajemniczonych w temat to, czy te dodatkowe badania powinny być zrobione jeszcze przed zabiegiem, czy po nim? Lekarz urolog nie wspomniał słowem o nich. Moje informacje zawdzięczam Wam drodzy forumowicze. Bardzo proszę o wskazówki co do właściwego czasu wykonania badań.

Kolejna sprawa dotyczy leczenia onkologicznego. Prawda wygląda tak, że nie mamy jeszcze nawet umówionego terminu zabiegu, a ja znowu dzięki Wam, wiem że nie tak łatwo wystartować z właściwym leczeniem (chemią) ze względu na terminy. Czy w tej sytuacji mogę już próbować umawiać męża na leczenie onkologiczne?

Jesteśmy z opolskiego, ale myślę o polecanym dr.Sarosiaku z W-wy (Magodent), lub dr. Świątoniowskim z Wrocławia (4WSK). Czy jest szansa, że w ciągu 3-4 tygodni załatwimy chemię?

Bardzo dziękuję za wszelkie podpowiedzi. Wszystkim potrzebującym życzę dużo sił do walki z 'niechcianym kolegą'.

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 21:43
przez arab79
Z tym leczeniem chemia to nie panikujcie. Przed zabiegiem zrobcie krew na markery, to jest najwazniejsze. O chemii to zadecyduje onkolog majac komplet wynikow. Nie wiem jak u was ale mnie zrobiono TK 10 dni po zabiegu. Drugie markery 7 dni, nastepne 14 dni po zabiegu. Na wynik hist.pat. czeka sie dlugo, wiec na spokojnie macie czas. Moze na zabiegu sie cala historia skonczy? Glowa do gory bo to jest wyleczalne I to bardzo. Mnie lekarz powiedzial ze jakby mial miec raka a moglby wybierac to chcialby tego. Pozdrawiam

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 21:51
przez arab79
Chcialem jeszcze dodac ze ewentualna chemia musi wystartowac nie pozniej niz 8 tygodni po zabiegu. Na wynik hist.pat. ze 2 tygodnie bedziecie czekac, lekarze wiedza jaka jest procedura wiec wszystko zdazycie zalatwic. Zabiegu sie nie bac, ja mialem 18stego a w srode wracam do pracy :)

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 22:11
przez romi
Witam
Ponieważ macie skierowanie do szpitala na zabieg, to na razie nic nie róbcie tylko skupcie się na tym co najważniejsze. Jeśli został stwierdzony nowotwór jądra to zabieg powinien odbyć się w możliwie jak najszybszym terminie. Nie powinno być tak, że będziecie teraz czekać nie wiadomo jak długo. Jeśli tak będzie szukajcie innego szpitala z oddziałem urologicznym, nawet w innym mieście.
W szpitalu trzeba upewnić się że:
- zabieg odbędzie się z tzw. dostępu pachwinowego - to bardzo ważne,
- wykonane zostaną badania wszystkich trzech markerów AFP, bHCG i LDH - to ważne - można wykonać nawet już teraz przed szpitalem na własny koszt - będzie co porównywać,
- zostanie wykonane rtg w dwóch projekcjach.
Przed zabiegiem nie ma potrzeby wykonywania TK.
Po zabiegu możecie umówić się do onkologa w Waszej okolicy (nie potrzeba skierowania) żeby dostać skierowanie na TK i badanie markerów. Urolog pewnie Wam nie wystawi, ale możecie go poprosić, może akurat. Na TK nie obowiązuje rejonizacja także będziecie mogli zrobić tam gdzie będzie najszybciej.
Jak otrzymacie wyniki badań histopatologicznych (około 3tygodnie po zabiegu) i zgromadzicie pozostałe badania wtedy, jeśli tak zdecydujecie, możecie pojechać do Wrocławia (pewnie bliżej) lub do Warszawy.
Na razie nie myślcie o chemioterapii, do tego jeszcze daleko, a może wcale, czego Wam życzę, a jeśli już, to w ośrodkach referencyjnych nie ma z tym problemów.
Gdyby były jakieś niejasności - proszę pytać.
Pozdrawiam

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 22:23
przez agattta
Serdeczne dzięki arab79 za info. Niestety, mój mąż od pół roku chodził z niechcianym kolegą. Dopiero teraz, kiedy ja sama czekam na wyniki swojego badania histopatologicznego (żołądek), przyznał się do problemu. 6 miesięcy, a może i więcej to niezbyt ciekawa sytuacja jak na początek. Dlatego też, biorąc pod uwagę szybki możliwy rozsiew, zbyt prosta ta nasza walka nie będzie. Jak widzisz próbuję zorganizować pole walki, bo lepiej jest być przygotowanym na atak, niż ulegać najeźdźcy. WSZYSTKIEGO DOBREGO.

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 22:32
przez romi
Witam
Niekoniecznie musi być tak jak piszesz, a sporo informacji mogą dać teraz badania markerów. Nie można od początku nastawiać się na niepowodzenie. Mimo długiego czasu może nie być przerzutów, to sprawa bardzo indywidualna i zależna od wielu czynników, między innymi od rodzaju nowotworu.
Sama wiesz, że pozytywne nastawienie jest bardzo ważne, dlatego bądźcie dobrej myśli. Dobrze że trafiłaś na Forum, nie będziecie sami z problemem. Teraz najważniejszy jest zabieg.
Pozdrawiam

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 22:39
przez arab79
Poczekajcie na wyniki, moze nie bedzie zle. Zreszta przy tym nowotworze wyleczalnosc jest bardzo wysoka nawet w zaawansowanym stadium. Wczoraj czytalem na angielskich zrodlach ze jest 4x bardziej wrazliwy na chemie niz inne nowotwory. Bedzie dobrze.

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 01 Gru 2013, 23:59
przez marko
Witaj agatta
Najważniejsze to nie ulegać panice i nie poddawać się. Twój mąż musi jak najszybciej udać się do szpitala, na zabieg usunięcia jądra z guzem. Co trzeba robić dalej, to już wyczerpująco opisali arab79 oraz romi. Szkoda, że Twój mąż tak długo zwlekał z pójściem do lekarza ale to wcale nie musi oznaczać najgorszego. Ta choroba, jest obecnie wyleczalna prawie w 100% , więc uszy do góry.

Może, opiszę swoją historię.
Mnie również, dotknęła ta przypadłość i też zwlekałem ponad miesiąc, zanim poszedłem do lekarza. Po wizycie u urologa, początkowo wpadłem w panikę. Szybko zrobiłem, zlecone badanie usg jądra. Bardzo miła Pani doktor robiąca badanie, poleciła mi lekarza chirurga-urologa do którego udałem się na drugi dzień po badaniu. Idąc do niego już zdawałem sobie sprawę, że jest to guz kwalifikujący się do usunięcia. Lekarz na wizycie potwierdził moje przypuszczenia i zdecydowałem się na zabieg. Obecnie mija już piąty dzień od zabiegu, zaczynam pomału dochodzić do siebie. I tak jak Ty, znalazłem to forum "jedno jajecznych" :D i poprosiłem o radę co mam robić dalej. Zostałem tu bardzo miło przyjęty i udzielono mi wyczerpujących parad oraz dodano otuchy. Teraz jestem już spokojniejszy, wiem jakie badania mam zrobić i do jakiego ośrodka mam się udać na dalsze ewentualne leczenie.
I to jest wspaniałe, że ludzie których do tej pory wcale nie znałem, bardzo mi pomogli.
Oczywiście dalej boję się, oczekując na wynik badania histopatologicznego ale jest mi lżej wiedząc, że w razie czego mogę liczyć na pomoc ludzi lepiej ode mnie zorientowanych w tej chorobie.
Pozdrawiam serdecznie.

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 02 Gru 2013, 01:51
przez troll
Witam serdecznie,

Jak zwykle (ostatnio) zostałem uprzedzony, więc mogę potwierdzić tylko to, co napisali romi i arab79 w Twoim temacie. Oczywiście rozpoznanie guza jądra można postawić już po badaniu palpacyjnym jądra (jest to badanie wystarczające do skierowania na orchidektomię) a badanie USG z bardzo dużą czułością i specyficznością potwierdza lub wyklucza istnienie guza jądra. Jak pewnie już zdążyłaś to przeczytać na nowotwór jądra może zachorować zarówno 16 latek, który nigdy nie zmagał się z żadną chorobą, Krystian strongman, fanatyk zdrowego trybu odżywiania i ćwiczeń jak i pan Mietek, lat 59, żul spod sklepu. Ta choroba nie wybiera! Najważniejsze to spełnić wszystkie wytyczne:
- przed zabiegiem obowiązkowo wszystkie markery - AFP, bHCG, LDH
- sam zabieg obowiązkowo z dostępu pachwinowego
- po zabiegu powtórzenie markerów (AFP, bHCG, LDH)
- jeśli markery były podwyższone - powtarzanie oznaczenia poziomu markerów co tydzień od ostatniego oznaczenia po zabiegu orchidektomii - aż do czasu normalizacji wartości markerów lub ich stabilizacji/wzrostu
- umówienie wizyty u onkologia klinicznego (najlepiej z naszych zaufanych ośrodków) w czasie tuż po uzyskaniu wyniku hist-pat (zazwyczaj trwa to 3-4 tygodnie od zabiegu)

W tej chwili naprawdę nie ma powodu do niepokoju. Najważniejsze są markery i zabieg z dostępu pachwinowego. Wszystko dalej będziemy doradzać w odpowiednim czasie. A jeśli chodzi o Twój żołądek, to jaki pojawił się problem?

Pozdrawiam!

Re: Rak jądra - Huston mamy problem! Pomocy!

PostWysłany: 02 Gru 2013, 11:31
przez arab79
Troll przepraszam, ze sie wcialem przed Toba ;) Ja nie bede sugerowal nikomu drogi jaka ma isc przy leczeniu, chcialbym tylko psychicznie pomoc ludziom ktorzy dowiedzieli sie ze sa chorzy. Ja bylem w tej dobrej sytuacji, ze czekajac na wizyte u lekarza rodzinnego wzialem do rak ulotke o raku jadra. I tam wyraznie napisane bylo wszystko co i jak i ze to jest choroba ktora sie leczy a nie wyrok smierci.
Pierwszy raz mnie olali wiec za 3 tygodnie gdy jadro naprawde sie roznilo (ale nie wielkoscia tylko twardoscia) poszedlem jeszcze raz tylko zazyczylem sobie innego lekarza. Tym razem lekarz stwierdzil ze jadro sie rozni od drugiego i wyslal mnie na USG. Na USG lekarz powiedzial ze to jest to co wszyscy podejrzewali. Ja calkiem spokojnie to przyjalem. Moja zona tylko sie poplakala i powiedziala ze "Poje....ny jest ten rok". Statystyki mowia same za siebie, wszyscy lekarze tutaj to tez powtarzaja: to jest wyleczalna choroba, mamy skutecznosc i wiemy jak leczyc. Widzialem opinie ze lekarze w Polsce troszke strasza zla forma psychiczna i fizyczna po zabiegu. To zalezy od was, ja czuje sie i psychicznie i fizycznie duzo lepiej, no moze z wyjatkiem limitu 5kg przez kilka tygodni/miesiecy. Jak napisaliscie: "Huston mamy problem!",
wlasnie "Huston" to sa lekarze specjalisci, cala armia lekarzy, jak i cala armia specjalistow czuwajacych na tym forum. I wszyscy w waszym "Huston" opracowali juz SPRAWDZONA procedure waszego leczenia i wszystko jest pod kontrola. Procedura ta prowadzi nie do podtrzymaniu was przy zyciu ale CALKOWITEMU WYLECZENIU, bez nawrotow. Bez paniki a teraz na zabieg i ciac jajo:)