Strona 1 z 2

Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 01:14
przez chris-kick
Witam, jestem po operacji usunięcia jednego jądra oraz trzech cyklach chemioterapii. Byłem leczony w Niemczech (2 miesiące temu ostatnie badania).. Ogólnie wszystko jest ok, ale za każdym razem gdy coś mnie ukłuje tu czy tam już mam jakąś "paranoję", że to kolejna choroba, że coś jest nie tak.... Do tego dochodzi problem "czucia" jądra, którego nie ma.... Nie wiem jak mam sobie z tym radzić, co o tym myśleć..Chciałbym mieć spokojną głowę, żeby wszystko we mnie wróciło do normy i mógłbym zapłodnić moją żonę, ponieważ marzymy od dziecku (młode małżeństwo, jeszcze bezdzietne). Rozmawiam z nią i mi to pomaga, ale wiem, że większą pomoc "duchową" mógłbym uzyskać od Was, ludzi po takich przejściach jak ja...... Pozdrawiam Krzysztof (31 l.)

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 10:36
przez m9nika
Witam
Jeśli potrzebujesz pomocy "duchowej" proponuję skorzystać z pomocy psychologa (na początku możecie pójść razem). Jest wiele osób na forum, które korzystały lub nadal korzystają. Nie należy się wstydzić i ignorować problemu, gdyż nasilający się stres może powodować depresję, która nie jest wskazana.
Poza tym poczytaj sobie forum i sam się przekonasz, że w tym nie jesteś sam i każdy zmaga się ze swoimi "paranojami", ale z czasem każdy na swój sposób po wyleczeniu stara się zdystansować do choroby i żyje normalnie a nawet lepiej ;) i wiele jest osób które rozwieź pragną potomka :) Proponuje po roku od leczenia sprawdzić jakość nasienia, a następne po dwóch latach zanim zaczniecie starać się o dzidzie.
Jakbyś mógł to opisz jak w Twoim przypadku wygląda leczenie raka jądra w Niemczech ;)
Pozdrawiam

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 11:06
przez lefty79
Cześć,
jestem dokładnie po takim samym leczeniu jak Ty z tą tylko różnicą, że 3 cykle chemii miałem ponad 2 lata po usunięciu jądra. Co do braku jądra to nie odczuwam żadnej różnicy ani dyskomfortu ale to zapewne sprawa indywidualna. Może pomógłby implant jądra ?

Jeśli chodzi o płodność to odwiedziłeś bank nasienia przed operacją lub chemią ? Ja zrobiłem to przed chemią czyli będąc już jednojajowcem i z jednej porcji miałem prawie 60 mln plemników co dało 3 dawki do inseminacji. Oprócz tego udało mi się zapłodnić żonę tradycyjną metodą na tydzień przed 1 cyklem. Tak więc jedno jajko bez problemu powinno dawać radę.

Gorzej z płodnością jest po chemii. Konsultowaliśmy to z naszym ginekologiem, który powiedział, że tu nie chodzi o to, że po chemii jest się niepłodnym lecz o to, że istnieje duże ryzyko wad genetycznych płodu po uszkodzeniu plemników przez chemię. Ryzyko to maleje z czasem i zalecane jest odczekanie min. 2 lat po chemioterapii przed rozpoczęciem starania się o dziecko.

Pozdrawiam i mam nadzieje, że nieco uspokoiłem. Najważniejsze, że poradziłeś sobie z chorobą. Teraz będzie coraz lepiej a z czasem obawy całkiem miną.

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 13:57
przez szoking
Mój mąż od razu po zabiegu (ledwo chodząc) poszedł do psychologa. To bardzo ciężkie przeżycie i warto dać sobie pomóc komuś profesjonalnemu. Teraz śpi dobrze, jest w miarę spokojny jak na sytuacje.

Pozdrawiam.

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 22:29
przez Diabeł
Albo zwyczajnie przestaw sie na pozytywne myślenie. Nie zakładaj od razu, że coś sie nie uda - musi się udać i tyle. Głowa do góry, będzie wszystko OK.

P.S. Ja o tym, że mam jedno jądro przypominam sobie najczęściej, gdy wchodzę na forum, lub gdy zbliża sie termin kolejnych badań - poza tym nie zaprzątam sobie tym myśli.

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 22:44
przez romi
Witam
Nie każdy tak potrafi, chyba tylko diabły mają taką umiejętność :)
chris-kick napisał(a):ale wiem, że większą pomoc "duchową" mógłbym uzyskać od Was, ludzi po takich przejściach jak ja.....)

Kontakt z ludźmi z Forum bardzo wspiera.
Pozdrawiam

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 30 Sty 2014, 23:48
przez Adrian1975
jesteśmy od tego, by wzajemnei się wspierać i pomagać w miarę możliwości

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 31 Sty 2014, 18:52
przez chris-kick
Dzięki, myślę, że pomoc psychologa jest zbędna w moim przypadku, bo ja tylko chcę porozmawiać z ludźmi, którzy mieli to samo co ja, bo oni są najlepszymi doradcami. Dużo wsparcia daje mi moja żona, ale to jest innego rodzaju dla mnie wsparcie. Ogólnie moja kondycja psychiczna jest bardzo dobra, ponieważ jestem już wyleczony. Brak jądra i jego czucie mi tylko o tym wszystkim przypomina..
* m9nika * Leczenie w Niemczech jest błyskawiczne. Jednego dnia urolog powiedział co mi jest, a na drugi dzień już miałem operację. Po ok. 3 tygodniach miałem pierwszą chemię (całość: 3 cykle po 21 dni z czego pierwsze 5 w szpitalu i potem co 7 dni chemia w klinice dziennej i tam byłem cirka 15 min, ale dawka powalająca, prawie zawsze kończąca się gorączką). Po zakończonej chemii jest tomografia komputerowa, potem jeszcze z miesiąc w domku na odpoczynku i wysyłają do sanatorium na miesiąc, gdzie dochodzą do siebie "młodzi rakowcy"(basen, sauna, siłownia, różnego rodzaju terapie, spotkania z lekarzami, rower, różne, przeróżne ćwiczenia i zajęcia), poza tym pomoc socjalna, chorobowe..
* lefty79 * Jak to chemie miałeś 2 lata po usunięciu jądra? Dlaczego? Jeżeli chodzi o implant jądra to myślę o tym, tylko jeszcze nie wiem dlaczego w internecie są dwa terminy implant i proteza i cenowo też jest różnica 4500 zł i 1000 zł, ale tego tematu jeszcze nie znam szczegółowo, jak uzbieram na to kasę, wtedy będę się bardziej interesował. Bank nasienia odwiedziłem oczywiście przed operacją. Szczęście miałeś, że udało Wam się doprowadzić do ciąży przed chemią, ja byłem bardzo obolały po operacji, zresztą nie miałem po operacji jakoś szybko wyników badań drugiego jajka i płuc (miałem przerzuty), dlatego nie zdecydowaliśmy się na dzidzie w tym czasie po operacji, a przed chemią... O wadach genetycznych też słyszałem, dlatego albo spróbujemy z zamrożonego nasienia albo poczekamy te 2 lata. a wcześniej i tak będę sprawdzał u lekarza jak te moje nasienie się miewa. Dzięki za miłe słowa :)
* szoking * Prócz tego, że w nocy podczas chemioterapii wylewałem z siebie litry potu to poza tym spałem dobrze. Mam nadzieję, że u Twojego męża już tylko coraz lepiej ze spaniem :)

Dzięki ludziska za różne wiadomości, widzę, że się rozumiemy :) Będę czekał dalej na Wasze przemyślenia i przypadki. Pozdrawiam

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 31 Sty 2014, 21:21
przez lefty79
Chemię miałem 2 lata po usunięciu jądra bo raka miałem wykrytego bardzo wcześnie i było to bardzo początkowe stadium. Miałem wtedy do wyboru obserwację lub leczenie dodatkowe chemią lub radioterapią. Zdecydowałem się na obserwację. Niestety po ponad 2 latach pojawiła się wznowa i musiałem już podjąć leczenie chemioterapią. Teraz możliwe, że czeka mnie jeszcze RPLND. Tak czy siak sytuację mam dobrą.

Powodzenia. Dobrze , że jesteście zabezpieczeni w banku więc bez obaw.

Re: Obawy już po.....

PostWysłany: 31 Sty 2014, 23:09
przez szoking
chris-kick napisał(a):* szoking * Prócz tego, że w nocy podczas chemioterapii wylewałem z siebie litry potu to poza tym spałem dobrze. Mam nadzieję, że u Twojego męża już tylko coraz lepiej ze spaniem :)



Mąż śpi jak niemowlę, ale na wspomaganiu ;) Dzisiaj dostaliśmy nienajgorsze wiadomości i postanowił od jutra odstawić wspomagnie. Zobaczymy jak będzie dalej z kondycją psychiczną, mąż należy do wrażliwców .
Z tego co piszesz, jesteś raczej mocnej konstrukcji psychicznej, z pewnością to pomaga w trudnych sytuacjach.


Pozdrawiam.