Strona 1 z 2

Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 29 Kwi 2014, 21:56
przez John-Dro
Przede wszystkim witam Was serdecznie !

Kilkanaście dni temu zauważyłem wyraźne powiększenie prawego jądra, niestety nie przypominam sobie od jak dawna taki stan rzeczy się ciągnie...może kilka tygodni może miesięcy...nie wiem jak długo mogłem zwyczajnie nie zwracać na to uwagi.

Myśl że może to być nowotwór przyszła mi do głowy kilka dni temu, dalej sprawy potoczyły się bardzo szybko umóiłem się od razu na USG z pominięciem lekarza rodzinnego i zwykłej wizyty u urologa.
Analizując w kolejce wszystkie fakty byłem niemal pewien co usłyszę, ale taka informacja zawsze robi wrażenie i szokuje

Przed 4 godzinami dowiedziałem się o nowotworze :(
Dostałem skierowanie do szpitala - jutro z rana idę kolejkować.

Jutro wieczorem wyjeżdżam z Polski i pierwszy możliwy dzień w którym mogę iść na operację to 12 maj.
Mam ogromny dylemat czy jechać...jutro z samego rana idę łapać lekarza w Szpitalu Kopernika - przekaże mu wyniki markerów, które nota bene odbiorę za godzinę (po USG od razu poprosiłem lekarza o pokierowanie na takie badania - zarówno pobranie jak i wyniki udało się załatwić bardzo szybko)

Będę na bieżąco informował o swojej sytuacji - mam nadzieję że moja historia komuś pomoże.

Póki co mam do Was pytanie - czy mogę zwlekać do 12 maja z pójściem do szpitala na operację ?
Czy markery HCG i AFP dadzą jakąkolwiek informację jak pilnie powinienem być operowany ?
Wątpię aby operacja odbyła się wcześniej niż we wtorek - wtedy jest najbliższe przyjęcie do Kopernika...czy 1 tydzień będzie na tyle istotny, że muszę zostać w kraju..?
Może brzmię nieodpowiedzialnie pisząc o odwlekaniu operacji o tydzień, ale wyjazd który jutro mam miejsce był szczegółowo planowany od ponad roku i nie potrafię opisać jak bardzo mi na nim zależy :?

Zaraz będę miał wyniki i postaram się je wrzucić na Forum.

Staram się jakoś trzymać, myśleć pozytywnie i postępować racjonalnie, ale taka informacja przewraca życie do góry nogami.

Lecę do laboratorium...

3mam kciuki za Was i za siebie !!

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 29 Kwi 2014, 22:38
przez romi
Witam
Musisz być świadomy, że stwierdzony nowotwór wymaga natychmiastowego działania. Nie na darmo w takich przypadkach zabieg w szpitalu jest wyznaczany bardzo szybko i w to w naszych polskich realiach. Gdybyś był chory na co innego to może w szpitalu znalazłbyś się za pół roku. Usunięcie jądra zajętego przez guz traktowane jest jako zabieg ratujący życie i Ty też tak to potraktuj.
Markery nie do końca odzwierciedlają stan zaawansowania, bywa że w ogóle nie są podwyższone. Tydzień zwłoki wydaje się niedługi, ale czy będziesz w stanie przez ten tydzień w ogóle o tym nie myśleć i cieszyć się wyjazdem?
Decyzja należy do Ciebie.
Skoro Kopernik to domyślam się że jesteś z Łodzi.
Pozdrawiam

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 00:16
przez John-Dro
Witaj,
Zdaję sobie oczywiście sprawę z powagi sytuacji i staram sie działać szybko - o 18 dowiedziałem sie o raczysku i od tego czasu udało mi sie załatwić badania krwi wraz z wynikami, zwizytować oddział urologii i umówić sie na rano z ordynatorem.

Aha...oto wspomniane wyniki - w jednym przypadku dwudziestokrotnie przekroczona norma :|
bHCG 97,28 (norma do 2,6)
AFP 1,74 (norma do 5,8)

Czy można coś z tego wywnioskować konkretnego ?

Będę naciskał na jak najszybszy termin...jeżeli ordynator zdecyduje sie położyć mnie jutro lub w piątek to zostaję, jeżeli dopiero w przyszłym tygodniu to chyba pojadę.
Charakter mam taki że jestem w stanie sie odciąć od myślenia o tym...tak mi sie przynajmniej wydaje teraz, rano mogę mieć już inne zdanie jak emocje trochę opadną :roll:

Co do tego że jest to operacja ratujaca życie lekarz z Kopernika z którym rozmawiałem pewnie by sie nie zgodził - powiedział mi że są to operacje planowane i to kiedy będę przyjęty zależy od decyzji ordynatora. Bardzo mnie to zdziwiło i zachwiało moim zaufaniem do tej placówki, bo myślałem że jest właśnie tak jak Ty piszesz.

Odpowiadając na ostatnie pytanie - tak, jestem z Łodzi :)

Idę spać, a przynajmniej spróbuję.

Pozdrawiam.

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 00:17
przez troll
Witaj,

Szkoda, że przy okazji USG jądra nie wykonano USG jamy brzusznej (a może wykonano?). Jest to badanie mogące na tę chwilę dać pewien (zaznaczam, pewien) obraz co do zaawansowania choroby o ile taka zostanie rozpoznana. Markery to kolejna sprawa, która może (a nie musi) dać obrazu jak bardzo zaawansowana jest choroba. Oczywiście modelowym (i najlepszym) "rozwiązaniem" zaawansowanego nowotworu zarodkowego jądra jest sytuacja w której występuje zarówno (znaczne) podwyższenie markerów, które spadają już w trakcie chemioterapii i osiągają normę jeszcze w trakcie jej kontynuacji lub już po jej zakończeniu oraz tradycyjna ścieżka przerzutowania tj. węzły chłonne zaotrzewnowe -> płuca -> pozostałe węzły chłonne, wątroba, pozostałe narządy -> kościec, OUN. Oczywiście w życiu nie jest tak prosto i niejednokrotnie trzeba zmagać się z sytuacjami znacznie odbiegającymi od zakładanego schematu. Wobec tego życzę Ci, żebyś był jak najbardziej schematyczny i jeśli już rozpoznanie guza jądra ma się potwierdzić to markery niechaj będą niskie a węzły chłonne zaotrzewnowe czyste!

Pozdrawiam

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 00:23
przez romi
Witam
John-Dro napisał(a):Co do tego że jest to operacja ratujaca życie lekarz z Kopernika z którym rozmawiałem pewnie by sie nie zgodził - powiedział mi że są to operacje planowane i to kiedy będę przyjęty zależy od decyzji ordynatora. Bardzo mnie to zdziwiło i zachwiało moim zaufaniem do tej placówki, bo myślałem że jest właśnie tak jak Ty piszesz.

A jednak tak jest. Nowotwór jądra jest nowotworem bardzo agresywnym i szybko tworzącym przerzuty, dlatego szybka reakcja jest ze wszech miar pożądana. Zwłoka może mieć poważne skutki, czego przykłady można znaleźć na Forum.
W Twoim przypadku markery sugerują, że masz do czynienia z nasieniakiem (tylko bHCG podwyższony), ale ostateczny werdykt będzie w wyniku badania histopatologicznego.
Pozdrawiam

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 00:26
przez troll
Zaktualizuję swój wpis. Rzeczywiście diagnoza guza jądra prawie jest już potwierdzona. Ja bym na Twoim miejscu mimo wszystko działał bez zbędnej zwłoki. Jakkolwiek jestem w stanie zrozumieć odłożenie w czasie rozpoczęcia chemioterapii kosztem np. kriobankingu nasienia, tak podjęcia leczenia kosztem wyjazdu (jaki by on nie był) chyba nie koniecznie, choć z drugiej sprawy zdaję sobie sprawę jak bardzo Ci zależy. Your life, your victories, your defeats.

Pozdrawiam!

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 01:01
przez John-Dro
Dziękuję Wam bardzo za szybkie i profesjonalne odpowiedzi.

Z pewnością też bym doradzał każdemu olać wyjazd bo nie jest wart utraty zdrowia/życia. Wiem że wygląda to jakbym grał w rosyjską ruletkę ale dla mnie ten wyjazd jest jak....Olimpiada dla sportowca...niemniej jednak to Wy macie rację - mam nadzieję że poranna rozmowa ułatwi decyzję.

Dzięki że jesteście!

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 01:11
przez romi
Na pytanie co jest lepsze nasieniak czy nienasieniak nie jest łatwo odpowiedzieć.
Jeśli przeczytałeś naszą bazę wiedzy, a w szczególności
viewtopic.php?f=6&t=192
viewtopic.php?f=15&t=8
to wiesz, że stwierdzenie nasieniaka nigdy nie wiąże się ze złym rokowaniem, ale tak jak napisałeś to wszystko jest teraz gdybaniem, a ostateczną odpowiedź da raport histopatologiczny.
Pozdrawiam

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 01:14
przez John-Dro
Wyedytowałem już post bo zdążyłem właśnie odszukać wspomniane tematy na forum oraz na wiki i sie doedukować...
Nie chciałem Wam za bardzo truć...ale byłeś szybszy ode mnie :)

Re: Rozpoczynam walkę - nowotwór w prawym klejnocie

PostWysłany: 30 Kwi 2014, 01:23
przez romi
Obiegowa opinia jest taka, że nasieniak jest lepszy, ale czy można w ogóle mówić, że jeden nowotwór jest lepszy od drugiego?
Jednak nawet lekarze przyznają, że wśród nowotworów najlepszym co może się zdarzyć to nowotwór jądra, bo prawidłowo leczony daje prawie 100% wyleczalność nawet w zaawansowanych stanach.
Pozdrawiam