Strach przed powrotem - kilka pytań
Na początku oczywiście chciałbym wszystkich serdecznie przywitać 
27 lat
no i "jajcarz" 
Śledzę forum od dłuższego czasu, ale dopiero teraz odważyłem się napisać... Strach ma wielkie oczy...
Po krótce o mojej historii...
Listopad 2013 wykryłem guza na lewym jądrze. Urolog, USG, diagnoza do usunięcia. Orchidektomia lewostronna w grudniu 2013 w Szpitalu Praskim w Warszawie.
Później wizyta w CO-I w Warszawie z wynikiem rozpoznania anatomopatologicznego.
W skrócie:
Mieszany guz zarodkowy jądra składający się z utkania carcinoma embryonale (z wieloogniskową martwicą) oraz utkania teratoma maturum i immaturum. Czyli nienasieniak i potworniak...
Później markery i tomografia.
Markery - tylko AFP podwyższone do 37,55 IU/ml.
W CT jamy powiększony węzeł chłonny zaotrzewnowy 15x10x23mm.
Ustalono stopień zaawansowania klinicznego na pT1 cN2 M0 S1 (IIB) - 3 kursy schematem BEP.
Po każdym z kursów poziom AFP spadał co było bardzo pozytywne. Po ostatnim kursie pod koniec marca poziom AFP był już ok tzn. 2,61 IU/ml.
Wyniki na miesiąc po 3 kursie chemioterapii (środek kwietnia):
Markery w normie, AFP spadło do 2,0 IU/ml.
CT pokazało w skrócie:
Węzeł chłonny zaotrzewnowy (ten, który powyżej był powiększony) teraz niepowiększony 10x7mm, ale:
przytchawiczy dolny 14x8mm, pod ostrogowy 12x6mm, we wnęce płuca prawego 11x7mm. Nadal widoczne pojedyncze węzły chłonne biodrowe zewnętrzne obustronnie do 14mm z zachowaną budową wnękową.
Z wynikami szybciutko do CO-I. CT ze stycznia oraz z kwietnia zgłoszone na kominek.
Opis kominka (dosłownie):
- regresja węzła zaotrzewnowego jak w opisie
- w płucu zmiana pozapalna/po BLM?
- węzeł przytchawiczy jak poprzednio, ale nie jest podejrzany radiologicznie (podłużny z zachowaną zatoką tłuszczową).
Podsumowując wyniki chyba dobre, obserwacja. Choć niepokoją mnie te węzły. Boję się, że zaczną się powiększać...
Kolejna wizyta po 3 miesiącach w sierpniu 2014 czyli już za chwilę
W trakcie ostatniego kursu chemii wyszedł jeszcze problem z sikaniem, okazało się, że zwężenie cewki moczowej - konieczna operacja (podobno to bardziej zabieg, nic strasznego), operacja też w sierpniu. Kolejna rzecz, bez której raczej nie odważyłbym się napisać tutaj to cancerofobia. Poszedłem zapisać się na początku maja na psychoonkologię, nadal czekam i się stresuje bojąc się najmniejszego bólu, który pojmuję jako przerzut :/ Koszmar :/
W tym tygodniu robione markery:
LDH i bHCG - w normie, AFP spadek w porównaniu z poprzednim badaniem do 1,3 IU/ml.
Tomografia w poniedziałek 04.08.2014
Wyniki markerów jak marzenie
Niemniej tomografia już na zaś budzi mój niepokój... Od jakiegoś czasu czuję kłucia w brzuchu, szczególnie po lewej stronie pod żebrem. Czuję też dyskomfort drugiego jądra. Nie wiem czy tych rzeczy nie wykreowałem sobie samemu, a wszystko jest tak naprawdę w porządku...
Oczywiście człowiek ma głupie myśli w takich sytuacjach i stresuje się przed CT.
Stąd kilka pytań, na które nie uzyskałem wprost odpowiedzi szukając po internecie:
- czy dobre wyniki markerów mogą wykluczyć coś poważnego w środku? Czy z drugiej strony markery mogą być w porządku, a w środku może być słabo?
- czy w opisanym przeze mnie przypadku jeśli byłyby przerzuty to szły by one znowu przez węzły chłonne czy mogło by być tak, że poszłoby z pominięciem węzłów od razu na organy takie np. płuca czy inne narządy?
- jeśli dojdzie już do powiększenia np. węzłów chłonnych czy przerzutów na jakiś organ to jakie leczenie się stosuje? Znowu chemia? Też BEP czy już inny schemat? Czy może operacja wycięcia węzłów albo przerzutów na organach? Jak wyglądasz dalsze leczenie?
- czy rokowania, które mam dobre w takim przypadku zmienia się na średnie?
Przepraszam, że męczę Was swoim przypadkiem na zaś, nie znając jeszcze wyników CT, ale strach ma wielkie oczy... Wolę wiedzieć czego mogę się spodziewać...
Pozdrawiam serdecznie,
Hubson
27 lat
Śledzę forum od dłuższego czasu, ale dopiero teraz odważyłem się napisać... Strach ma wielkie oczy...
Po krótce o mojej historii...
Listopad 2013 wykryłem guza na lewym jądrze. Urolog, USG, diagnoza do usunięcia. Orchidektomia lewostronna w grudniu 2013 w Szpitalu Praskim w Warszawie.
Później wizyta w CO-I w Warszawie z wynikiem rozpoznania anatomopatologicznego.
W skrócie:
Mieszany guz zarodkowy jądra składający się z utkania carcinoma embryonale (z wieloogniskową martwicą) oraz utkania teratoma maturum i immaturum. Czyli nienasieniak i potworniak...
Później markery i tomografia.
Markery - tylko AFP podwyższone do 37,55 IU/ml.
W CT jamy powiększony węzeł chłonny zaotrzewnowy 15x10x23mm.
Ustalono stopień zaawansowania klinicznego na pT1 cN2 M0 S1 (IIB) - 3 kursy schematem BEP.
Po każdym z kursów poziom AFP spadał co było bardzo pozytywne. Po ostatnim kursie pod koniec marca poziom AFP był już ok tzn. 2,61 IU/ml.
Wyniki na miesiąc po 3 kursie chemioterapii (środek kwietnia):
Markery w normie, AFP spadło do 2,0 IU/ml.
CT pokazało w skrócie:
Węzeł chłonny zaotrzewnowy (ten, który powyżej był powiększony) teraz niepowiększony 10x7mm, ale:
przytchawiczy dolny 14x8mm, pod ostrogowy 12x6mm, we wnęce płuca prawego 11x7mm. Nadal widoczne pojedyncze węzły chłonne biodrowe zewnętrzne obustronnie do 14mm z zachowaną budową wnękową.
Z wynikami szybciutko do CO-I. CT ze stycznia oraz z kwietnia zgłoszone na kominek.
Opis kominka (dosłownie):
- regresja węzła zaotrzewnowego jak w opisie
- w płucu zmiana pozapalna/po BLM?
- węzeł przytchawiczy jak poprzednio, ale nie jest podejrzany radiologicznie (podłużny z zachowaną zatoką tłuszczową).
Podsumowując wyniki chyba dobre, obserwacja. Choć niepokoją mnie te węzły. Boję się, że zaczną się powiększać...
Kolejna wizyta po 3 miesiącach w sierpniu 2014 czyli już za chwilę
W trakcie ostatniego kursu chemii wyszedł jeszcze problem z sikaniem, okazało się, że zwężenie cewki moczowej - konieczna operacja (podobno to bardziej zabieg, nic strasznego), operacja też w sierpniu. Kolejna rzecz, bez której raczej nie odważyłbym się napisać tutaj to cancerofobia. Poszedłem zapisać się na początku maja na psychoonkologię, nadal czekam i się stresuje bojąc się najmniejszego bólu, który pojmuję jako przerzut :/ Koszmar :/
W tym tygodniu robione markery:
LDH i bHCG - w normie, AFP spadek w porównaniu z poprzednim badaniem do 1,3 IU/ml.
Tomografia w poniedziałek 04.08.2014
Wyniki markerów jak marzenie
Niemniej tomografia już na zaś budzi mój niepokój... Od jakiegoś czasu czuję kłucia w brzuchu, szczególnie po lewej stronie pod żebrem. Czuję też dyskomfort drugiego jądra. Nie wiem czy tych rzeczy nie wykreowałem sobie samemu, a wszystko jest tak naprawdę w porządku...
Oczywiście człowiek ma głupie myśli w takich sytuacjach i stresuje się przed CT.
Stąd kilka pytań, na które nie uzyskałem wprost odpowiedzi szukając po internecie:
- czy dobre wyniki markerów mogą wykluczyć coś poważnego w środku? Czy z drugiej strony markery mogą być w porządku, a w środku może być słabo?
- czy w opisanym przeze mnie przypadku jeśli byłyby przerzuty to szły by one znowu przez węzły chłonne czy mogło by być tak, że poszłoby z pominięciem węzłów od razu na organy takie np. płuca czy inne narządy?
- jeśli dojdzie już do powiększenia np. węzłów chłonnych czy przerzutów na jakiś organ to jakie leczenie się stosuje? Znowu chemia? Też BEP czy już inny schemat? Czy może operacja wycięcia węzłów albo przerzutów na organach? Jak wyglądasz dalsze leczenie?
- czy rokowania, które mam dobre w takim przypadku zmienia się na średnie?
Przepraszam, że męczę Was swoim przypadkiem na zaś, nie znając jeszcze wyników CT, ale strach ma wielkie oczy... Wolę wiedzieć czego mogę się spodziewać...
Pozdrawiam serdecznie,
Hubson