Strona 1 z 19

Mój przypadek pT2N0M0/Seminoma/Kraków

PostWysłany: 02 Gru 2014, 20:18
przez kk91
Witam wszystkich

Mam 23 lata i 6 dni temu zauważyłem u siebie powiększone prawe jądro. Dotychczas nigdy nie miałem problemów ze zdrowiem.
Byłem u urologa gdzie zostało wykonane badanie USG po którym zostałem skierowany do COOK w Krakowie. W COOK dostałem skierowanie na badanie MRI oraz na markery nowotworowe. Badanie MRI mam 03.12.2014r, krew już pobrana, czekam na wyniki.

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 02 Gru 2014, 21:30
przez Krzychu
Witaj :)
Dobrze trafiłeś, tutaj każdy przez to przechodzi lub przechodził więc bardzo dużo się dowiesz i zaspokoisz swoją wiedzę i rozwiejesz obawy.
Zaraz po zrobieniu USG jądra, lekarz mi zlecił markery nowotworowe, są to AFP, beta-HCG oraz LDH więc je również powinieneś wykonać,
na skierowanie za darmo, prywatnie jest to koszt 60-70zł.
Moje jądro było opuchnięte i większe niż Twoje, zaraz po diagnozie w ciągu kilku dni miałem operację usunięcia jądra.
Ogólnie zabieg bezbolesny, bo w znieczuleniu od pasa w dół.
Najpierw wykonaj markery i to tk.

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 03 Gru 2014, 19:26
przez kk91
Jestem po TK, jutro jadę na wizytę u urologa który mnie kierował, jutro nie będę miał wyników TK (mają być do tygodnia, ale będę dzwonił codziennie). Jutro chyba będą markery, możemy na podstawie markerów podejmować decyzję o wycięciu tego cholerstwa? chcę już jak najszybciej się tego pozbyć!

Ile mogę czekać? Jutro jest 7 dzień odkąd zauważyłem to...

@Krzychu dzięki za odpowiedź!, ile dni minęło odkąd zauważyłeś to u siebie aż do wycięcia? Jak teraz się czujesz i kiedy to było? Miałeś leczenie? Chemia?

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 03 Gru 2014, 19:33
przez kk91
Dodam jeszcze że to nie była TK - tomografia komputerowa tylko rezonans magnetyczny, pomyliłem badania, myślałem że to jest to samo a rezonansem nazywa się tylko urządzenie, maszynę. Miałem badanie rezonans magnetyczny, trwało około 40minut, kontrastu nie poczułem nic, kompletnie nic.

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 03 Gru 2014, 19:52
przez romi
Witam
Jeśli markery będą powyżej normy to sytuacja będzie jasna i należy jądro usunąć niezwłocznie. Jeśli nie to trzeba poczekać na wynik badania.
Ile czasu można czekać to sprawa indywidualna i stan zaawansowania. Są tacy którzy czekali krótko, bo diagnoza była jednoznaczna, ale są też tacy którzy od wykrycia że jest coś nie tak do zabiegu czekali kilka miesięcy i to nie dlatego, że nie było miejsc, ale dlatego, że lekarz nie zorientował się od razu z czym ma do czynienia.
Poza tym jeszcze się naczekasz. Choroba nowotworowa to szkoła cierpliwości, czeka się na wyniki, na leczenie na diagnozę itd.
Oby okazało się że to nie jest nowotwór, ale jeśli nawet, to Twoje szanse na wyleczenie są bardzo wysokie.
Pozdrawiam

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 03 Gru 2014, 21:10
przez kk91
Dziękuję romi, rozumiem to wszystko co napisałeś. Jednak stawiam sobie 90% że jest to nowotwór. Zapalenia z tego co czytałem bardzo bolą, a mnie nic nie boli, czasami czuję pulsacje w prawej pachwinie albo troszeczkę w podbrzuszu, ale nie wiem czy to nie jest spowodowane tym że cały czas o tym myślę i odbieram każdy sygnał ze zdwojoną siłą, wiem jakaś paranoja... :? ale nie potrafię przestać o tym myśleć.

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 03 Gru 2014, 21:30
przez romi
Witam
To oczywiste wyobraźnia i psychika robi swoje, zresztą u wyleczonych też tak jest. Każdy sygnał, nawet zupełnie niewinny, jest interpretowany jako coś groźnego.
Jedyna rada to nie poddawać się temu, wiem że to trudne. Wyniki badań markerów już coś powiedzą, a TK miejmy nadzieję rozwieje wątpliwości.
Pozdrawiam

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 04 Gru 2014, 14:37
przez kk91
Właśnie wróciłem z Centrum Onkologii w Krakowie.
Byłem u urologa, widzieliśmy wyniki markerów. Urolog powiedział mi że wszystkie są w normie. Przepisał mi antybiotyk "Unidox Solutab". Wyniki z rezonansu jeszcze są nieznane, już się zarejestrowałem do innego urologa na jutro, możliwe że będą już wyniki z rezonansu.
Antybiotyk ma 10 tabletek, skończę go w poniedziałek. Nie przepisał mi do niego osłony, zapomniałem o to zapytać czy potrzebna.
Jądro nie boli mnie, z tego co widzę naocznie i w dotyku to nie zmieniło się nic. Dalej jest wg mnie tej samej wielkości oraz jest ciągle twarde.
Co sądzicie, komentujcie proszę.

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 04 Gru 2014, 15:35
przez fuckRak
Ja przy pierwszym antybiotyku osłonówki nie brałem, bo też mi nie przepisali( :evil: lekarze uznaja to tak za oczywiste ze nie przepisuja a skad mlody pacjent ma to wiedzieć) i po zakonczeniu kuracji mialem bliskie spotkania z wc i ciezkie przygody z brzuchem, wymioty itp.
Pare tygodni pozniej mialem kolejna kuracje antybiotykiem na zapalenie jadra (dokladnie ten sam lek co ty) i tym razem zapytałem o osłonówkę - i Pani doktór ździwiona że w ogóle pytam- "osłonówki przecież trzeba zawsze brać."

Re: Mój przypadek - początek walki

PostWysłany: 04 Gru 2014, 15:50
przez m9nika
Witam
Przy stosowaniu antybiotyku (i parę dni po jego zakończeniu) należy stosować lek osłonowy np. lakcid forte, który można zakupić w aptece bez recepty.
Pozdrawiam