Rak jądra prawego - seminoma - podzielę się moją historią >>
Witam,
jestem tu zupełnie nowy chciałbym dołączyć, podzielić się doświadczeniami, opisać swój przypadek. Oczywiście bardzo chętnie wysłucham również Waszych rad.
Moja historia rozpoczęła się w lipcu kiedy zauważyłem jakieś zgrubienie na prawym jądrze. Powiązałem to na początku z czerwcowym urazem (silne uderzenie piłką nożną) jednak pomyślałem że odpalę internet gdzie wyczytałem że możliwości jest wiele i że najlepiej pójść do specjalisty urologa.
Tak też oczywiście zrobiłem, nie chcąc czekać i tracić czasu skorzystałem z prywatnej przychodni i udałem się do Urologa i na USG zarazem w firmie Luxmed. Byłem zadowolony z jakości i szybkości usługi, w końcu za to płacę. Rozwiązanie wydawało się proste Urolog na podstawie wykonanego USG stwierdził prosto: to krwiak, damy Panu antybiotyk (Xyvelam) i wszystko będzie dobrze i następna wizyta za dwa tygodnie.
Z uwagi na fakt że to wystarczy byłem szczęśliwy, jednak powtórne USG i porada od osoby wykonującej żebym zmienił lekarza dała mi do myślenia, zapisałem się więc do innego urologa tak żeby było szybciej i do jeszcze kolejnego który był aktualnie na urlopie a został mi polecony przez faceta od usg.
Poszedłem do drugiego urologa, kazał mi on zrobić badania: LDH, AFP, HCG + Beta, przepisał w dalszym ciągu antybiotyk a po pojawieniu się wyników badań krwi które były w normie stwierdził że trzeba brać antybiotyk bo to na pewno krwiak, jednak nie dawało mi spokoju to że skoro krwiak to dlaczego biorąc antybiotyk cały czas rośnie.
Polecany mi urolog nr 3 wrócił z urlopu więc udałem się wreszcie do niego żeby skonsultować moje wyniki. Dowiedziałem się od niego że on nie jest przekonany żeby to był krwiak i dla niego to ma budowę guza. Jednak powiedział że zanim zdecyduję się na usunięcie warto by było abym poszedł jeszcze raz na USG do lekarza którego mi polecił jako wybitnego znawcę w zakresie USG, człowieka który szkoli innych lekarzy z zakresu USG i że to już nie jest w Luxmedzie tylko w innej prywatnej przychodni.
Ok co mi zależy, znów idę płacę ale kurde muszę coś zrobić bo zastał mnie październik, wydałem i tak już sporo na lekarzy i nic nie wiem.
Wchodzę do gabinetu lekarz się przygląda bada i mówi że krwiak ma inną budowę i że to na pewno guz, informuje mnie że mogę zgłosić się do szpitala w którym pracuje on na co dzień i że zostanę szybko przyjęty na zabieg.
Trochę mi sie nogi ugięły ale ok trzeba działać bo od lipca minęło kilka miesięcy a guz urósł z 12 x 15 mm do 20 x 25 mm.
Faktycznie do szpitala trafiłem i jeszcze w tym samym tygodniu Tomografia jamy brzusznej, jeszcze raz markery i zabieg. Tomografia nie wykazała jakiś tam powiększony węzeł ale zaledwie 12mm więc nikt z tym nic nie robił.
Po 7 tyg mam wreszcie wynik badania histpatologicznego i diagnoza się potwierdza - to był nasienniak zakwalifikowany jak to mi powiedzieli do grupy T2 z uwagi na dość duży rozrost na jądrze.
Znów atakuję prywatnie ale teraz lekarza onkologa z którym na prywatnej wizycie się dogaduję że załatwi mi miejsce w szpitalu a po dwóch dniach już jestem na onkologii w miejscowości Lublin.
Kolejnego dnia otrzymuję już chemię w schemacie chyba BEP, ale coś mnie tu boli bo mam wrażenie że ten schemat powinien być przy nienasienniakach więc jeśli możecie to podpowiedzcie jak to jest, ewentualnie jakby mi ktoś mógł podrzucić jakieś miejsce w którym poczytam o schematach, nie ukrywam że chodzi mi głownie w wypadku nasienniaków.
Jest dziś środa, jestem dalej w szpitalu, dostałem trzy cykle które wyglądają tak:
1 dzień chemia - trzy worki
2 dzień chemia 2 worki
3 dzień chemia 2 worki
4 dzień chemia 2 worki
5 dzień chemia 2 worki
8 dzień dolewka 1 worek
15 dzień dolewka 1 worek
21dzień jest pierwszym dnim drugiego cyklu a więc trzy worki jak w dniu pierwszym itd.
Powiedzcie coś, doradźcie, pomóżcie albo wesprzyjcie.
Ach coś o sobie. Po pierwsze mam na imię Paweł, piszę ze szpitala w trakcie pierwszego cyklu. Na orchidectomie trafiłem dokładnie w swoje 21 urodziny.
Pozdrawiam serdecznie
jestem tu zupełnie nowy chciałbym dołączyć, podzielić się doświadczeniami, opisać swój przypadek. Oczywiście bardzo chętnie wysłucham również Waszych rad.
Moja historia rozpoczęła się w lipcu kiedy zauważyłem jakieś zgrubienie na prawym jądrze. Powiązałem to na początku z czerwcowym urazem (silne uderzenie piłką nożną) jednak pomyślałem że odpalę internet gdzie wyczytałem że możliwości jest wiele i że najlepiej pójść do specjalisty urologa.
Tak też oczywiście zrobiłem, nie chcąc czekać i tracić czasu skorzystałem z prywatnej przychodni i udałem się do Urologa i na USG zarazem w firmie Luxmed. Byłem zadowolony z jakości i szybkości usługi, w końcu za to płacę. Rozwiązanie wydawało się proste Urolog na podstawie wykonanego USG stwierdził prosto: to krwiak, damy Panu antybiotyk (Xyvelam) i wszystko będzie dobrze i następna wizyta za dwa tygodnie.
Z uwagi na fakt że to wystarczy byłem szczęśliwy, jednak powtórne USG i porada od osoby wykonującej żebym zmienił lekarza dała mi do myślenia, zapisałem się więc do innego urologa tak żeby było szybciej i do jeszcze kolejnego który był aktualnie na urlopie a został mi polecony przez faceta od usg.
Poszedłem do drugiego urologa, kazał mi on zrobić badania: LDH, AFP, HCG + Beta, przepisał w dalszym ciągu antybiotyk a po pojawieniu się wyników badań krwi które były w normie stwierdził że trzeba brać antybiotyk bo to na pewno krwiak, jednak nie dawało mi spokoju to że skoro krwiak to dlaczego biorąc antybiotyk cały czas rośnie.
Polecany mi urolog nr 3 wrócił z urlopu więc udałem się wreszcie do niego żeby skonsultować moje wyniki. Dowiedziałem się od niego że on nie jest przekonany żeby to był krwiak i dla niego to ma budowę guza. Jednak powiedział że zanim zdecyduję się na usunięcie warto by było abym poszedł jeszcze raz na USG do lekarza którego mi polecił jako wybitnego znawcę w zakresie USG, człowieka który szkoli innych lekarzy z zakresu USG i że to już nie jest w Luxmedzie tylko w innej prywatnej przychodni.
Ok co mi zależy, znów idę płacę ale kurde muszę coś zrobić bo zastał mnie październik, wydałem i tak już sporo na lekarzy i nic nie wiem.
Wchodzę do gabinetu lekarz się przygląda bada i mówi że krwiak ma inną budowę i że to na pewno guz, informuje mnie że mogę zgłosić się do szpitala w którym pracuje on na co dzień i że zostanę szybko przyjęty na zabieg.
Trochę mi sie nogi ugięły ale ok trzeba działać bo od lipca minęło kilka miesięcy a guz urósł z 12 x 15 mm do 20 x 25 mm.
Faktycznie do szpitala trafiłem i jeszcze w tym samym tygodniu Tomografia jamy brzusznej, jeszcze raz markery i zabieg. Tomografia nie wykazała jakiś tam powiększony węzeł ale zaledwie 12mm więc nikt z tym nic nie robił.
Po 7 tyg mam wreszcie wynik badania histpatologicznego i diagnoza się potwierdza - to był nasienniak zakwalifikowany jak to mi powiedzieli do grupy T2 z uwagi na dość duży rozrost na jądrze.
Znów atakuję prywatnie ale teraz lekarza onkologa z którym na prywatnej wizycie się dogaduję że załatwi mi miejsce w szpitalu a po dwóch dniach już jestem na onkologii w miejscowości Lublin.
Kolejnego dnia otrzymuję już chemię w schemacie chyba BEP, ale coś mnie tu boli bo mam wrażenie że ten schemat powinien być przy nienasienniakach więc jeśli możecie to podpowiedzcie jak to jest, ewentualnie jakby mi ktoś mógł podrzucić jakieś miejsce w którym poczytam o schematach, nie ukrywam że chodzi mi głownie w wypadku nasienniaków.
Jest dziś środa, jestem dalej w szpitalu, dostałem trzy cykle które wyglądają tak:
1 dzień chemia - trzy worki
2 dzień chemia 2 worki
3 dzień chemia 2 worki
4 dzień chemia 2 worki
5 dzień chemia 2 worki
8 dzień dolewka 1 worek
15 dzień dolewka 1 worek
21dzień jest pierwszym dnim drugiego cyklu a więc trzy worki jak w dniu pierwszym itd.
Powiedzcie coś, doradźcie, pomóżcie albo wesprzyjcie.
Ach coś o sobie. Po pierwsze mam na imię Paweł, piszę ze szpitala w trakcie pierwszego cyklu. Na orchidectomie trafiłem dokładnie w swoje 21 urodziny.
Pozdrawiam serdecznie