Leczenie jest trudne, a temat nie do końca rozpoznany. Po 5 latach dostaje się status wyleczone i zdrowego. Ja żyję 5,5 roku po, a miałem przerzuty do węzłów zaotrzewnowych i to kwalifikujące mnie do gorszej grupy. Jest bardzo dobrze. Na nic nie narzekam chociaż właśnie dobijam do 30, a żyję bardzo, bardzo aktywnie. Oczywiście zdrowo; zarówno sportowo biegi i pływanie na pełnych obrotach. Dodatkowo lekko rower i siłownia. Jak i nie zdrowo; dużo alko, bo lubię całe noce spędzać na mieście, awanse w pracy okupione godzinami pracy i stresem. Właściwie nic nie zmieniłem w życiu. Wróciło do całkowitej normy sprzed choroby. Teraz choroba jawi mi się bardziej jako epizod mojego życia. Ważny, ale epizod. Było nawet miło pod koniec, bo ostatnie miesiące rekonwalescencji wykorzystałem na podróżowanie po Polsce.
Myślę, że spokojnie po przejściu leczenia możecie skupić się na życiu. Gdzieś z tyłu głowy trzeba mieć pewne rzeczy jak np. badania sprawdzające, ale nie będzie to zbyt obciążające po pierwszym roku.