Blizna operacyjna ładnie się goi, bez opatrunku, włosy odrastają - tak ze jest ok...
Tabletki przeciwbólowe coraz rzadziej biorę.
Tak, że zaczynam wykonywać coraz bardziej normalne czynności, obowiązki nie okupione bólem - oczywiście nie forsując sie, nie dźwigając aż nadto. Uważam na siebie.
Oczywiście choroba i żałoba, trochę zaczęły mnie napawać pesymizmem a to w obecnym czasie oczekiwania na wynik histopatologiczny
i dalsze leczenie nie jest wskazane.
Nie wiem jaki bedzie wynik, to sie dopiero okaze. Jestem przygotowany ze moze byc negatywny. Nie wiem jak to przyjme -znow strach i łzy. A potem pogodzenie sie z rzeczywistoscią. I leczenie...
Tak ciesze sie ze jestescie, ze moge z kims popisac, pogadac na gg, o tym co przezywam, ze ktos to rozumie, nie wysmieje, nie potepi, wesprze...
To nie takie łatwe-sami wiecie najlepiej, moze by bylo gdyby nie to ze dotyczy to sfery intymnej człowieka. Nie dotyczylo seksualnosci.
Ale to tez nauczylo mnie mowic o tym i zyc z tym normalnie... to nic nie da rozpacz czy zalamanie sie, wrecz pogorszy i nie pomoze - trzeba z tym zyc , choc nie latwo...
Damy rade... wierze w to!
Dziekuje wam za wszystko
