No i dzisiaj wróciłem z drugiego kursu EP, wydaje mi się, że chemię zniosłem lżej niż za pierwszym razem (ale może ze względów na sąsiadów - za pierwszym razem trochę słabiej się wysypiałem, ze względu na 'nocne koncerty'). Kolejną wizytę w klinice mam umówioną na połowę stycznia, trochę się zdziwiłem, bo myślałem że prędzej będzie czekać mnie jakieś powtórzenie tomografii czy coś w tym stylu. Jedyne co mnie trochę zasmuciło, to mocne obciążenie wątroby (badanie krwi wykazało podniesienie czynników wątrobowych czy jakoś tak), i teraz muszę zażywać dodatkowe tabletki i jeszcze bardziej pilnować diety.
Od wczoraj trochę podrapywało mnie gardło, przed chwilą postanowiłem przejrzeć je w lustrze i widzę w jednym miejscu lekki białawy nalot, wygląda trochę tak jakby anginowo, ale temperatura w normie więc to chyba nie to. Zaraz zaparzę sobie szałwię i profilaktycznie porządnie przepłuczę gardło.
edit: Dziś rano poszedł lekki krwotok z nosa...

